Podsumowanie 2010-11: Houston Rockets

Wracamy po długiej przerwie z podsumowaniami dotyczącymi ostatniego sezonu rozgrywek NBA. Udało się wrócić cało z urlopu i lada chwila przejdziemy do drużyn, które grały w playoffs. Ale zanim one, najpierw ostatnia ekipa bez awansu – Houston Rockets.

Bilans w sezonie 2010-11: 43-39 (o 1 wygraną niż rok wcześniej)

 

Trener: Rick Adelman 193-135 w 4 sezony

Po tym z jaką ilością pecha wyrażaną w liczbie opuszczonych meczów przez najważniejszych graczy w drużynie miał do czynienia przez 4 lata swojej przygody z Houston Rockets Rick Adelman, śmiało można mu nadać miano jednego z najlepszych trenerów w NBA. Z resztą sukcesy z przeszłości przemawiają za nim. Dwukrotnie grał w finałach NBA z Portland Trail Blazers, wprowadził do ścisłej czołówki Sacramento Kings, a dwa lata temu z Rakietami pozbawionymi Yao MingaTracy McGrady’ego doprowadził do siódmego spotkania z późniejszymi mistrzami NBA – LA Lakers.

Jednak Adelmana już nie ma w Houston, jego miejsce zajął Kevin McHale i będzie miał przed sobą nie lada wyzwanie. Otóż Adelmanowi udało się wykrzesać z wielu zawodników maksimum umiejętności, jednocześnie tworząc bardzo ciekawą drużynę, grającą ze środkowym o wzroście poniżej 2 metrów.

Niestety jestem pesymistą jeśli chodzi o przyszłość Teksańczyków, bo McHale nie sprawdził się w roli coacha w Wolves, ale życzę im bardzo dobrze, bo mam sentyment do tej drużyny jeszcze z połowy lat 90. Jednak strata Adelmana może być bardzo kluczowa dla przyszłości tej drużyny.

 

Najlepsi gracze:

Punkty: Kevin Martin – 23.5, Luis Scola – 18.3

Zbiórki: Luis Scola – 8.2, Chuck Hayes – 8.1

Asysty: Kyle Lowry – 6.7, Chuck Hayes – 2.7

Przechwyty: Kyle Lowry – 1.4

Bloki: Jordan Hill – 0.7

 

MVP: Luis Scola

Niełatwym było wybrać w tak zespołowo grającej drużynie jednego zawodnika, który jest w niej najbardziej wartościowy. Wybór mój jednak padł na doświadczonego argentyńczyka, który z roku na rok jest jeszcze sprytniejszy i coraz bardziej wtapia się w ligę. Ma niesamowity arsenał zagrań tyłem do kosza, jest dla mnie taką trochę mniejszą wersją Arvydasa Sabonisa, z pominięciem fantazyjnych podań Litwina.

Scola wielokrotnie w tym sezonie grał pierwsze skrzypce w drużynie, nawet gdy był drugim, trzecim lub nawet czwartym strzelcem. Do przerwy na mecz gwiazd był fantastyczny, notując średnie na poziomie 19.2 punktu i 8.4 zbiórki na mecz. Potem jego średnia minut spadła, a za tym poszły też średnie ofensywne. Jednak dalej był czołowym graczem i w moim odczuciu najbardziej wartościowym ogniwem drużyny.

Spokojnie wokół takiego skrzydłowego można budować drużynę na kolejne sezony. Szkoda tylko, że Scola ma już 31 lat

 

MIP: Kyle Lowry

Tutaj nie mogło być innego wyboru, szczegółnie po końcówce sezonu, jaką zafundował nam rozgrywający Rakiet. Najpierw posadził na ławce Aarona Brooksa, ubiegłorocznego MIP ligi, którego tak to zezłościło, że popadł w konflikt z trenerem, a teraz grzeje ławę za Stevem Nashem w Suns. Tak długo jak w drużynie był Brooks, Lowry grał dobrze, ale nie porywająco. Dopiero końcówkę miał wybuchową.

Jego średnie po weekendzie gwiazd podskoczyły do 16.8 punktu na mecz i 7.3 asysty, a w samym marcu oscylowały na poziomie 19.8 punktu, 8.1 asysty i 5.3 zbiórki na mecz. Stał się prawdziwym liderem zespołu i parokrotnie sam ciągnął go do wygranych. Ten sezon pozwolił mu okrzepnąć i stać się podstawową jedynką z prawdziwego zdarzenia. To już drugi element układanki, który jest ważny w przyszłości Rockets, bardzo mądrze budowanej przez generalnego managera.

Rozczarowanie: Koniec kariery Yao Minga

Zakończenie kariery przez Yao Minga to mocny cios dla Rockets, zarówno pod względem marketingowym, jak i sportowym. O tym jak bardzo ważny jest dla ligi z marketingowego punktu widzenia widać było w momencie gdy zaproponowano go jako kandydata do wstąpienia do Hall of Fame już za rok za wkład w popularyzację koszykówki na świecie.

Jeśli chodzi o aspekt sportowy, to nauczył się wielu bardzo dobrych ruchów podkoszowych, na które nabierał rywali. W szczytowym momencie kariery notował średnio 25.0 punktu, 9.4 zbiórki i 2.0 bloki na mecz. Odebranie drużynie takich zdobyczy to jest wielki cios dla niej, ale także dla zawodnika, który w końcu za 3 dni skończy 31 lat.

Jako, że to wszystko było spowodowane kłopotami zdrowotnymi, to nie powinienem tego rozpatrywać jako rozczarowanie, ale bardziej jako pech i to nie tylko w skali jednego sezonu.

 

Najważniejszy moment: Odejście trenera Ricka Adelmana

Poza końcem kariery Yao Minga, drugim najważniejszym wydarzeniem jest odejście Adelmana. Tutaj umieściłem to jako najważniejszy moment, gdyż drużyna nauczyła się przez ostatnie 2 sezony grać bez swojego wieżowca, a teraz będzie musiała się nauczyć nowego systemu gry z nowym trenerem.

Adelman jak dotąd w swojej przygodzie z NBA potknął się tylko raz, gdy przejął Golden State Warriors, ale kto się na nich nie potknął… Jego nazwisko było łączone z wieloma klubami tego lata, ale jeszcze nikomu nie udało się nakłonić tego szkoleniowca na pracę u siebie. Ciekawe czy komuś się uda, a jeśli tak to można się spodziewać progresu tej drużyny w najbliższym czasie.

 

Sytuacja kadrowa:

Nie jest najgorsza. Co prawda w kontraktach na najbliższy rok drużyna ma 47 milionów dolarów, ale ma też Hasheema Thabeeta i jego kończący się za rok kontrakt w wysokości ponad 5 milionów, który może być dobrą kartą przetargową dla wielu drużyn. Nie spodziewałbym się po nim jakiegokolwiek rozwoju, a za to szybkiego odejścia z ligi.

Najważniejsi gracze w drużynie pozostali, odszedł Brad Miller, a za niego pojawił się Jonny Flynn, który będzie zmiennikiem Lowry’ego. Pozostałe pozycje są dobrze obstawione, więc Rockets przy odrobinie większej dozie szczęścia mogą powalczyć o playoffs.

Widoki na przyszłość:

Kluczową postacią w przyszłości drużyny jest jej nowy szkoleniowiec, Kevin McHale. O tym czy jest dobrym szkoleniowcem dopiero teraz będziemy mogli się przekonać, bo w ostatnich latach być trenerem Minnesoty Timberwolves to jedno z najgorszych zajęć w lidze. McHale dostanie zespół ze sporym talentem i będzie mógł przekazać swoją koncepcję gry.

Ma wielu młodych graczy, których można ukształtować na ciekawe postaci, bardzo znaczące w lidze.

 

Najlepsze akcje sezonu 2010-11:

Komentarze

komentarzy