Podsumowanie 2010-11: Charlotte Bobcats

Przyszła pora na drużynę zarządzaną przez wielkiego Michaela Jordana, czyli Charlotte Bobcats. Zapraszamy do lektury.

Bilans w sezonie 2010-11: 34-48 (o 10 wygranych mniej niż rok wcześniej)

 

Trener: Paul Silas 25-29 w niecały sezon pracy

Paul Silas już drugi raz w swojej trenerskiej karierze przejął drużynę w trakcie sezonu i drugi raz niewiele mu zabrakło, żeby ją wprowadzić do playoffs. Także po raz drugi zanotował lepszy bilans od swojego poprzednika i jeśli powtórzy z drużyną takie rezultaty w kolejnych sezonach jak poprzednio, to wszyscy będą w Charlotte z niego bardzo zadowoleni. Jakby ktoś nie wiedział, to ten poprzedni przypadek w jego trenerskiej karierze miał miejsce w… Charlotte Hornets.

Silas nawiązuje bardzo dobre kontakty ze swoimi zawodnikami, co przekłada się na ich pracę na treningach. Potrafi wyciągnąć z nich wiele, a w przypadku Bobcats w tym sezonie nie miał za bardzo z czego lepić skład, szczególnie w drugiej połowie sezonu po fatalnych wymianach. Jednak wiele mu nie zabrakło do rozgrywek playoffs, przegrał rywalizację z Indiana Pacers o 3 wygrane, co nie było takim złym wynikiem.

Prawdziwe zadanie jednak czeka na niego w kolejnym sezonie, w którym będzie miał zupełnie nowy skład, w którym nowi gracze, często bardzo młodzi będą decydowali o losach drużyny, ale o tym w kolejnych częściach tego wpisu.

 

Najlepsi gracze:

Punkty: Stephen Jackson – 18.5, D.J. Augustin – 14.4

Zbiórki: Kwame Brown – 6.8, Tyrus Thomas – 5.5

Asysty: D.J. Augustin – 6.1, Boris Diaw – 4.1

Przechwyty: Stephen Jackson – 1.2

Bloki: Tyrus Thomas – 1.6

 

MVP: Stephen Jackson

Captain Jack był w ostatnim sezonie najlepszym i najbardziej wartościowym zawodnikiem drużyny Bobcats. Był, bo został jeszcze w czerwcu oddany w ramach dużej wymiany do Milwaukee Bucks. Zanim jednak do tego doszło Jackson został najlepszym strzelcem drużyny i człowiekiem, który decydował o losach spotkania na boisku. To on rozgrywał większość akcji w końcówkach i to do niego wielokrotnie należało też rozgrywanie kosztem mającego bardzo dobry sezon D.J. Augustina.

Przy mizerii jaka panowała szczególnie w drugiej połowie sezonu wśród potencjalnych armat w ofensywie Bobcats, Jackson był wręcz potentatem na tle pozostałych kolegów z drużyny jeśli chodzi o umiejętność stworzenia sobie indywidualnie dobrej sytuacji do rzutu. Co prawda nie wybierał najlepszych momentów na oddawanie tych rzutów, stąd skuteczność 41% z gry, ale jak mu siedziało, to potrafił rozbić każdą drużynę w lidze.

 

MIP: D.J. Augustin

Największym indywidualnym wygranym poprzednich rozgrywek w Bobcats był D.J. Augustin. Skorzystał na odejściu z drużyny Raymonda Feltona i zajął jego miejsce w pierwszej piątce. Bardzo szybko odnalazł się w systemie gry proponowanym przez Paula Silasa i w styczniu notował średnie na poziomie 18.1 punktu i 7.3 asysty na mecz. Potem jednak miał dwa miesiące obniżki formy (12.6 punktu i 5.1 asysty w lutym i w marcu), by znowu efektownie zamknąć sezon średnimi w kwietniu 16.1 punktu i 7.5 asysty

Jego największym wrogiem na kolejny sezon okazać się może faworyt Michaela Jordana – Kemba Walker. Decydujące dla losów naszego MIP będzie to, czy trener Silas znajdzie jednocześnie czas dla nich obu na boisku. Problemem może być fakt, że obaj mierzą w okolicach 180 cm, co znacznie obniży skład. Z drugiej strony pozwoli im to na granie small ball, co tylko może urozmaicić ich ofensywę.

 

Rozczarowanie: Wymiany w lutym

Największym rozczarowaniem ostatniego sezonu były roszady dokonane w składzie Bobcats w lutym tego roku. Drużynę opuścili Gerald Wallace, Nazr Mohammed, którzy stanowili o jego sile, grając w pierwszej piątce. W ich miejsce przybyło kilku graczy, którzy nie potrafili zapełnić po nich luki. Takie decyzje zmusiły w dłuższej perspektywie do głębszej przebudowy, jaka miała miejsce przy okazji draftu 2011. Jednak na tamten moment niejaki Rich Cho, który wtedy był generalnym managerem w Portland Trail Blazers i zabrał im Wallace’a był dla nich wrogiem.

 

Najważniejszy moment: Zatrudnienie Richa Cho i wymiany w dniu draftu

Jaki jest najlepszy sposób na pokonanie wroga? Przyłączenie się do niego. I tak też się stało w przypadku Charlotte Bobcats. Po tym, jak w lutym tego roku Rich Cho zabrał im do Blazers Geralda Wallace’a, został w czerwcu zatrudniony na identycznym stanowisku w Północnej Karolinie. Na efekty jego pracy nie trzeba było długo czekać. Po pierwsze wybrał z numerem 9 w drafcie ulubieńca Michaela Jordan – Kembę Walkera, a następnie dokonał spektakularnej wymiany między trzema klubami. W jej ramach zapewnił sobie siłę pod koszem – Bismack Biyombo, kontynuację na obwodzie w postaci dobrego strzelcaCorey Maggette, a oddał za nich Stephena Jacksona, Shauna Livingstona i prawa do Tobiasa Harrisa. Zgodnie wśród ekspertów ten deal jest uważany za jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy zawarty w ramach nocy draftu 2011.

 

Sytuacja kadrowa:

Nie licząc dwóch rookies wybranych w pierwszej rundzie draftu Charlotte Bobcats mają bardzo silną ekipę. Są w niej bowiem Augustin, Thomas, Diaw, Maggette czy Gerald Henderson. A jeśli dorzucimy jeszcze Biyombo i Walkera, to mamy potencjalnie bardzo silny zespół, który będzie trudny do pokonania dla wszystkich rywali ligowych. Będzie miał bowiem wszystko. Pod koszem będą w obronie straszyli specjaliści od bloków Biyombo i Thomas, ofensywę napędzać będą na zmianę Augustin z Walkerem, rzutami z dystansu będzie straszył Maggette, a wszystko będą uzupełniali wszechstronni Henderson i Diaw.

 

Widoki na przyszłość:

Jak najlepsze. Drużyna jest młoda, ma trenera z dobrym podejściem, u sterów jest bardo zdolny manager, a nad wszystkim pieczę sprawuje najlepszy koszykarz w historii, który raz na jakiś czas wpada na treningi pograć ze swoimi zawodnikami 1 na 1. Wszystko byłoby piękne, gdyby jeszcze udawało się regularnie zapełniać halę w koszykarskim mieście. Jednak siła koszykówki uniwersyteckiej w Północnej Karolinie jest tak silna, że póki co drużyna NBA przegrywa rywalizację o kibiców z Tar Heels. Jeśli jednak udałoby się zrobić znaczący postęp, to kto wie jak to się wszystko ułoży. Wszystko w rękach tych zawodników. Ja osobiście bardzo im kibicuję.

Komentarze

komentarzy