O tym jak NBA w Polsce nadawano – cz. 1

Tekst napisany przez Michała Fedusio.

Duża ilość z nas fascynację koszykówką zaczerpnęła jeszcze w poprzedniej epoce, gdy na ekranach latał fruwający Byk. Jak dobrze wiemy, jego postać zmieniła wiele w postrzeganiu całej gry i możliwości jej promowania. Właśnie ten ostatni czynnik – promocja – był nieodzownym elementem sukcesu NBA w Polsce, który idealnie połączył się ze zburzeniem ruin żelaznej kurtyny.

Przed 1989 rokiem fanów NBA można by chyba upchnąć do średnio zatłoczonego pociągu. Cenzura, a więc zerowa promocja, jakieś nielegalne taśmy i gadżety klubowe wysyłane zza oceanu przez rodzinę – oto dorobek kibica ligi w starej erze. Potrzeba poczucia czegoś innego, otwartość i naturalna fascynacja zachodem powodowały, że Polakom chciało się mocno zasmakować wolności, która kojarzyła im się właśnie z Europą i Stanami. Na rynku zaczęły pojawiać się pierwsze pirackie stacje telewizyjne (jeszcze bez koncesji nadawane przez satelitę i pierwsze kablówki), a w TVP rozpoczęło się pokazywanie skrótów z meczów i retransmisja finałów – oto początek NBA w Polsce.

O pierwszych wzmiankach łączących NBA i III Rzeczpospolitą mogliśmy przeczytać w numerze specjalnym magazynu MVP (wywiad z Włodzimierzem Szaranowiczem). Dowiadujemy się stamtąd, że 1989 rok przyniósł pierwsze migawki w telewizji publicznej, m.in. za sprawą młodzieżowego magazynu Teleranek. Retransmitowano także Finały NBA 1989 pomiędzy Detroit, a Portland.

Telewizji Polskiej udało się na tyle „wstrzelić” w gusta widzów, że na początku lat 90′ wybuchła prawdziwa mania – każdy z nas oprócz oglądania, nosił jakieś koszulki, czapeczki z logami drużyn, grywał w jakieś gierki na Pegazusie. Nie tylko my jako pierwsze wolne pokolenie, ale nawet starsza młodzież i rodzice lubili patrzeć na popisy magików zza oceanu. Szaranowicz w wywiadzie dla MVP mówił, iż na sobotnich transmisjach zasiadało nawet kilka milionów widzów – na dziś takie liczby są niewyobrażalne. We wczesnych latach 90′ pojawiły się regularne retransmisje, a także magazyn NBA Action. Spójrzcie na ten fragment – czołówka kończąca to nagranie stała się dla wielu z nas symbolem dzieciństwa:

Osobiście (miałem tylko kilka lat) pamiętam tylko „Hej, hej tu NBA” Szaranowicza i asystującego mu Ryszarda Łabędzia, który komentuje do dziś poczynania Pań. Nie można zapomnieć też o Wojciechu Michałowiczu (TVP i Gazeta Wyborcza). NBA rządziła też w wielu młodzieżowych gazetach m.in. Bravo Sport, Mega Sport,  ale także ogólnie traktujących o życiu młodego człowieka. Zapotrzebowanie na nie było ogromne, a każdy plakat wydawał się być bezcenny.

Jak mogliście się doczytać, All-Star Game zdecydowano się pokazywać na żywo. Pod koniec, pokazywano już bezpośrednio coraz więcej spotkań – wcześniej rządziła zasada, że emitowano najważniejsze urywki z I połowy i retransmitowano w całości drugą. Pamiętamy to nastawianie budzika i nagrywanie spotkań na kasety. I tu gratka dla wszystkich fanów. W serwisie YouTube znajduje się pełny zapis transmisji z All-Star 96` w San Antonio – po prostu poezja.

Przyznam, że to był mecz, który miałem na kasecie VHS, a nagrał mi go kolega brata :D – taśmę mam do dziś. W przerwach między kwartami znajdowały się jeszcze highlighty ze zwycięskich konkursów wsadów Michaela Jordana (z Dominiquiem Wilkinsem) i Spuda Webba (także z Wilkinsem), a także skrót z 3-point shootout Larry’ego Birda. Były również przypominane sylwetki Isiaha Thomasa i Magica Johnsona – wszystko w mistrzowskim klimacie.

Telewizja Polska odnotowała także jedyną porażkę w latach 90′ MJ-a i niesamowity come back Magików na czele z „Pennym” i Shaq’iem. Spójrzcie na ten nieoceniony materiał:

To były najlepsze lata dla rozwoju popularności koszykówki i właśnie do tych czasów nawiązuje praktycznie każdy, kto domaga się powrotu koszykówki na salony. Oczywiście, dzisiejsze transmisje pozwalają na pewną weryfikację widzów i pozbycie się tzw. sezonowych fanów. Trzeba przyznać, że TVP wypromowała super produkt – NBA. I mimo jej ogromnej popularności (tak jak dziś teleturnieje, seriale) nie możemy mówić w odniesieniu do niej o elementach kiczowatości lub przesady (jak np. we wrestlingu, który w tamtych czasach także robił furorę). NBA wybroniła się sama – swoją magią, prawdziwością i niepowtarzalnością podbiła serca ofiar starego systemu wręcz z marszu.

Niestety, piękny sen zakończył się pod koniec lat 90′, gdy NBA przeniosła się z TVP do TVN. Był to jednak kanał otwarty, posiadał 2 magazyny: „Za trzy” i „NBA Action”, a nocą zapraszał na bezpośrednie transmisje z udziałem Michałowicza i Mirosława Noculaka. Odbiór był już jednak węższy (TVN-u nie było w najbardziej standardowym pakiecie kablówek). Ale o tym, w kolejnym artykule…

Adnotacja: Trzeba jednak także dodać, że od początku lat 90′ równolegle NBA transmitowała do Polski także niemiecka stacja DSF, która miała m.in. bezpośrednie transmisje. Warto nadmienić, iż była to również prekursorska stacja sportowa w Niemczech. Program w swojej ramówce oferował m.in. rozmaite magazyny sportowe (np. piłkarski Laola), transmisje z koszykarskiej ligi NBA czy słynny japoński program rozrywkowy „Takeshi Castle”. Największą popularność, stacja posiadała podczas zarządzania nią przez medialnego magnata, Leo Kircha na przełomie XX i XXI wieku. Telewidzowie w Polsce mogli oglądać DSF zarówno drogą satelitarną, jak i kablową. Stacja istnieje do dziś pod nazwą Sport1, wzmacniając rynkową siłę portalu internetowego o tej samej nazwie. W Niemczech dostępne są też stacje Sport1+ i Sport1 HD. Po tych zmianach, na emitowanie kanałów nie zdecydował się jednak żaden z największych operatorów sieci kablowej w Polsce.

Być może, NBA gościła w Polsce za pośrednictwem satelity w takich kanałach jak: SkyOne, Screensport, Eurosport oraz przez kanały amerykańskie.

P.S. W jednym z programów dokumentalnych TVP Sport (bodajże pt.  „Z archiwum TVP”) emitowany był odcinek opowiadający o początkach NBA w Polsce. Widziałem tylko urywek, który prowadził Przemysław Babiarz. Prosimy fanów lub pracowników TVP o pomoc w odkopaniu tego materiału.

Komentarze

komentarzy