Nie zadzieraj z dziadziusiem

David Stern /fot. Flickr

Papa Stern najwyraźniej nie wytrzymał i fakt, że Heat wygrali ze Spurs w ostatnich sekundach meczu to dla niego zbyt mało emocjonujący czwartek. A myślałem, że to Dwight Howard jest wybredny. 

Wystawiając mocne rezerwy na pojedynek z Miami Heat, Gregg Popovich naraził się na Wielki Gniew, wielkiego komisarza. W końcu spotkania lecą w publicznej telewizji, w końcu to ten słynny „TNT Thursday” i nie ma znaczenia, czy w przeszłości zachowywałeś się podobnie, czy też Twój zespół stawia opór przez cały mecz, przegrywając go minimalnie w samej końcówce. Czwartek to czwartek, Spurs vs Heat samo w sobie jest reklamą i cokolwiek by się nie działo, nieważne jak napięty jest terminarz, to Tim Duncan, Tony Parker, Manu Ginobili i Danny Green nie mogą się na tym meczu nie pojawić. A jeśli się nie pojawią ? No, to przykro Nam bardzo, ale spodziewaj się konsekwencji.

Ta sytuacja w tej chwili jest bardziej śmieszna niż poważna i skłaniająca do wyciągania wniosków. Tu nie ma jakich wniosków wyciągać. Niech znajdzie się osoba, która pokaże zapis dotyczący tego, że trener musi wystawiać za każdym razem swoich najsilniejszych graczy. Albo, że to komisarz decyduje o składzie na dany mecz, w danym dniu tygodnia.


Teraz tylko trzeba się zastanowić, o co tak naprawdę chodzi Dziadziusiowi – Davidowi. Chodzi o show ? Chodzi o nazwiska ? Chodzi o to, żeby nazwiskami robić reklamę w telewizji, zamiast dać parkietowi zweryfikować rzeczywiste umiejętności w danym dniu ? I pytanie, które mnie nurtuje – czy przypadkiem przed telewizorami, po decyzji Popa, nie zasiadło jeszcze więcej kibiców – po prostu, z czystej ciekawości. Ja zasiadłem, nie żałuję. Stern żałuje i będzie wyciągał wnioski z jakże niegodnego trenera NBA zachowania. No bo żeby nie wystawić swoich podstawowych graczy podczas, gdy gracz szósty z rzędu mecz na wyjeździe, z tego cztery ostatnie mają miejsce w pięć dni, a w sobotę czeka Cię prestiżowy pojedynek z rywalem z Konferencji, to się naprawdę w głowie nie mieści.

W tym momencie przypominam sobie poprzednie lata i podobnych sytuacji było z 5-6. Najbliższa naszej pamięci jest ta z kwietnia 2012, kiedy Spurs grali trzy mecze w trzy dni, w trzecim, przeciwko Jazz – Pop dał odpocząć Parkerowi, Duncanowi i Ginobiliemu. Zero konsekwencji. No ale to byli Jazz. Teraz grali Heat, więc takie zachowanie nie będzie tolerowane.

Sezon 89-90. Pat Riley postanawia dać wolne w ostatnim dniu sezonu regularnego Magicowi Johnsonowi oraz Jamesowi Worthy’emu. A przecież byli zdrowi, więc Stern nie miał zamiaru tego tolerować i ukarał trenera Lakers grzywną w wysokości $25,000. Może to jakiś kompleks związany z Zachodnią Konferencją ? W końcu David urodził się w Nowym Yorku. Ale przypomnijmy fanom zaciekawionym historią, że Lakers przegrali wtedy 130-88. Dzisiaj było 105-100 i gdyby nie Ray Allen (czyt. LeBron James) w końcówce, to sytuacja mogłaby się odwrócić o 180 stopni.

Swoją drogą, ciekawe co by było, gdyby Spurs wygrali to spotkanie. Ktoś się nad tym zastanawiał ? Może Popovich dostałby jeszcze większą karę niż ma dostać w zamiarze za wyjście rezerwami i upokorzenie w publicznej telewizji mistrzów NBA ? No przecież to jest niedopuszczalne.

Wojciech Bielewicz @Twitter

Komentarze

komentarzy