Najlepsi środkowi według ZkrainyNBA
Na koniec naszego rankingu zostawiliśmy najwyższych i najpotęzniejszych w NBA – środkowych. W naszym notowaniu trafił się jeden dominator.
10. Andrew Bogut – 13 pkt. (Golden State Warriors – 11.3 pkt., 8.3 zb., 2.0 blk., 53.3% z gry)
Kontuzje spowolniły bardzo karierę Andrew Boguta. Gdy wydawało się, że jest na najlepszej drodze, żeby na stałe zagościć w czołowej piątce, złamał łokieć. Potem kolejne kontuzje pojawiały się zbyt często, tak jak sam Australijczyk na parkiecie. Potencjał jednak wciąż ma duzy.
9. Joakim Noah – 14 pkt. (Chicago Bulls – 10.2 pkt., 9.8 zb., 1.4 blk., 50.8% z gry)
Środkowy Chicago kolejny sezon gra na podobnym poziomie. Kolejny też raz ma spore problemy zdrowotne, które uniemożliwiają mu dalszy rozwój. Teraz, gdy nie będzie Derricka Rose’a, będzie musiał wziąć na siebie większy ciężar gry. To będzie dla niego prawdziwy sprawdzian.
8. Al Jefferson – 17 pkt. (Utah Jazz – 19.2 pkt., 9.6 zb., 1.7 blk., 49.2% z gry)
Jefferson ma za sobą kolejny bardzo dobry sezon. Jego niskie miejsce w rankingu można wytłumaczyć grą w niezbyt popularnym zespole, jakim są Jazz. Big Al będzie teraz w ostatnim roku kontraktu, więc można się spodziewać lepszych osiągnięć niż w poprzednich rozgrywkach.
7. Tim Duncan – 24 pkt. (San Antonio Spurs – 15.4 pkt., 9.0 zb., 1.5 blk., 49.2% z gry)
Duncan ma za sobą entą kolejną młodość. Pokazał, że mimo 36 lat na karku wciąż potrafi dominować przeciwko każdemu przeciwnikowi. W najbliższym sezonie znowu Popovich będzie go oszczędzał, a on doprowadzi kolejnych rywali do rozpaczy swoim rzutem o tablicę.
6. Marcin Gortat – 25 pkt. (Phoenix Suns – 15.4 pkt., 10.0 zb., 1.5 blk., 55.5% z gry)
Gortat znalazł się tak wysoko w rankingu dzięki Steve’owi Nashowi. Teraz ma szansę pokazać wszystkim nie wierzącym w jego talent, że bez Kanadyjczyka też potrafi się odnaleźć. Jeśli powtórzy swoje statystyki w tym sezonie, już nikt nie będzie wątpił w jego przynależność wśród najlepszych.
5. Roy Hibbert – 31 pkt. (Indiana Pacers – 12.8 pkt., 8.8 zb., 2.0 blk., 49.7% z gry)
Na bezrybiu i rak ryba. Tak można określić występ Roya Hibberta w ostatnim meczu gwiazd. Indiana Pacers nie miała prawdziwego lidera w ostatnim sezonie, a że było mało dobrych środkowych, to nominację dostał Hibbert. Na tej fali entuzjazmu dostał świetny kontrakt. Czas potwierdzić, że te pieniądze mu się należą.
4. Tyson Chandler – 35 pkt. (New York Knicks – 11.3 pkt., 9.9 zb., 1.4 blk., 67.9% z gry)
Najlepszy obrońca NBA pokazał dlaczego należy mu się to miano. Zrobił z miękkiej drużyny Knicks twardego przeciwnika w obronie. Pomogła mu w tym zmiana trenera na Mike’a Woodsona. Teraz Chandler będzie miał na ławce dziadków za zmienników, ale to i tak lepiej niż w zeszłym sezonie.
3. Marc Gasol – 48 pkt. (Memphis Grizzlies – 14.6 pkt.,8.9 zb., 1.9 blk., 48.2% z gry)
Kontuzja Zacha Randolpha pozwoliła w pełni rozwinąć skrzydła Hiszpanowi. Zagrał w meczu gwiazd, był razem z Rudy Gayem liderem drużyny, zabrakło tylko kropki nad i, czyli awansu do drugiej rundy play-off. Próżno szukać także w najbliższym sezonie klasowych zmienników w Memphis dla niego, więc można śmiało się szykować na jego kolejny bardzo dobry rok.
2. Andrew Bynum – 62 pkt. (Philadelphia 76ers – 18.7 pkt., 11.8 zb., 1.9 blk., 55.8% z gry)
Najlepiej grający tyłem do kosza środkowy w NBA. W jego grze widać to, co uwielbiają koneserzy gry środkowych. Najlepiej czuje się, gdy nie widzi kosza, mając piłkę. Zdecydowanie słabszy w pick-and-rollach, ale nadrabia pyszałkowatością i pewnością siebie. W Sixers będzie gwiazdą pierwszej wielkości i może powalczyć z Dwightem Howardem o miano najlepszego na tej pozycji.
1. Dwight Howard – 70 pkt. (Los Angeles Lakers – 20.6 pkt, 14.5 zb., 2.1 blk., 57.3% z gry)
Kolejny rok zdecydowanej dominacji Howarda, ukoronowany zdobyciem kompetu punktów w naszym rankingu. Dwight niewątpliwie mocno nadwątlił zaufanie kibiców do niego swoimi decyzjami, ale podobnie jak kiedyś Shaq, może zdobyć dla siebie nowych kibiców. W Los Angeles w końcu jest ich wielu. Najwazniejsze pytanie roku: jak poradzi sobie po pierwszym groźnym urazie w karierze?












Nie nieźle Duncan za Hibertem, Gasolem i (hahaah) Chandlerem.
Nie wiem co za, za przeproszeniem, głupek to wybierał, ale widać że albo wgl nie zna się na tej lidze, albo nie widział meczów san antonio