Młodzi Gniewni – Rookie Ranking #9

Bradley Beal / fot. Flickr

Nowe twarze, sporo zmian, tylko lider ten sam. Tak w skrócie można opisać dzisiejszy ranking najlepszych debiutantów. Kontuzja wyeliminowała z gry Jareda Sullingera, a Terrence Ross i Michael Kidd-Gilchrist swoją postawą nie zasłużyli na miejsce w moim notowaniu. Kto ich zastąpił? Wszystkiego dowiecie się poniżej.

 

#10 (N). Maurice Harkless (SF|Orlando Magic|18.8mpg, 4.8ppg, 3.8rpg, 0.7bpg, 0.8spg)

Harkless już po raz kolejny w tym sezonie awansował do pierwszej rotacji Jacquesa Vaughna i tym razem wykorzystuje to znakomicie. Od sześciu spotkań zdobywa średnio ponad 10 punktów, 7 zbiórek i 2 przechwyty na mecz, a w niedawnym pojedynku przeciwko Bucks (19pkt., 14zb., 4prz.) pokazał jakim skarbem dla ekipy z Orlando mogą się okazać jego długie ręce i ogromny atletyzm. Magic przegrali dziesięć spotkań z rzędu, jednak gra debiutanta z uczelni St. Johns może napawać ich fanów lekkim optymizmem.

 

 

#9 (P). Tyler Zeller (C|Cleveland Cavaliers|27.4mpg, 8.4ppg, 6.1rpg, 41% FG)

Gdy Shaq dowiedział się, że do jego ekipy na mecz debiutantów trafił Tyler Zeller nie wyglądał na zbytnio zadowolonego.  Dlaczego? Nie mam pojęcia. Debiutant z UNC nigdy nie stanie się kimś więcej niż tylko solidnym role-playerem, jednak jego centymetry powinny zagwarantować mu pobyt w NBA przez kilka najbliższych lat. W styczniu Zeller grając średnio po 34 minuty w spotkaniu notował solidne statystyki na poziomie 9 punktów i 8 zbiórek, a do tego z bardzo dobrej strony pokazywał się na ofensywnej tablicy.

#8 (-2) Alexey Shved (SG|Minnesota Timberwolves|28.1mpg, 10.8ppg, 4.6apg, 37%FG)

Shved nie wróci już pewnie do pierwszej trójki mojego rankingu, a jego gra w ostatnim czasie zdecydowanie się pogorszyła. Być może jest spowodowane wysiłkiem, do którego Rosjanin w Europie nie był przyzwyczajony, jednak nic nie powinno tłumaczyć faktu, że od połowy grudnia Shvedowi tylko raz udało się trafić więcej niż połowę swoich rzutów z gry. 32-procentowa skuteczność w styczniu mówi chyba sama za siebie, a backcourt Rubio-Shved jest poważnym kandydatem w walce o miano najgorzej rzucającego duetu na pozycjach 1-2 w całym NBA.

#7 (P). Kyle Singler (SF|Detroit Pistons|28.1mpg, 8.7ppg, 3.9rpg, 44%FG)

Po kilku tygodniach przerwy Kyle Singler powrócił do mojego notowania, a w obliczu niedawnego transferu Tayshauna Prince’a jego pozycja w ekipie z Detorit powinna zdecydowanie się wzmocnić. Debiutant z uczelni Duke nowy miesiąc zaczął od ustanowienia swojego career-high w punktach (20 w pojedynku przeciwko Cavaliers) i według mnie NBA popełniła niemały błąd nie dopisując go do składu na mecz debiutantów. Kto inny przerzuci piłkę nad czerwonym, piętrowym autobusem?:

#6 (+4). Harrison Barnes (SF|Golden State Warriors|25.4mpg, 9.0ppg, 4.4rpg, 43%FG)

Obniżka formy Harrisona Barnesa zakończyła się wraz z rozpoczęciem nowego miesiąca. W lutym debiutant z UNC w ciągu czterech spotkańzdobywa średnio prawie 15 punktów na mecz i jest jedną z najjaśniejszych postaci Golden State Warriors. W niedawnym pojedynku przeciwko Phoenix Suns zdobył career-high 21 oczek i 8 zbiórek, będąc głównym autorem zwycięstwa swojej ekipy. Teraz Mark Jackson może mieć tylko nadzieję, że jego wysoka forma utrzyma się nieco dłużej niż ostatnio, w pierwszych tygodniach stycznia.


#5 (-). Dion Waiters (SG|Cleveland Cavaliers|29.8mpg, 14.3ppg, 3.2apg, 38%FG)

Styczeń był pierwszym miesiącem w karierze Waitersa, w którym przekroczył on barierę 40% skuteczności. Może nie brzmi to zbyt dumnie, jednak dla debiutanta z Syracuse jest to naprawdę wielki krok w jego dotychczasowej karierze. Teraz możemy mieć tylko i wyłącznie nadzieję, że mecze takie jak ten ostatni z Bobcats (19pkt., 9/14 FG) będą przytrafiały mu się zdecydowanie częściej niż takie jak ten przedostatni z OKC Thunder (12 pkt., 4/13 FG).

#4 (-2). Bradley Beal (SG|Washington Wizards|31.0mpg, 13.2ppg, 3.3rpg, 39%FG)

Kontuzja nadgarstka wyeliminowała Beala z gry na kilkanaście dni, a szkoda bo 19-letni Czarodziej w styczniu wyglądał rzeczywiście jak wybór w Top3 zeszłorocznego Draftu. Wizards dawno już przestali być uznawani za najgorszą ekipę w swojej konferencji, a powrót do gry Johna Walla pokazał, że ekipa ze stolicy Stanów Zjednoczonych ma naprawdę spory potencjał. Jeśli Beal po kontuzji wróci do swojej wysokiej rzutowej dyspozycji, to kto wie czy Czarodzieje nie będą mogli jeszcze powalczyć w tym sezonie o nieco gorszy wybór w nadchodzącym Drafcie. 

#3 (+1). Andre Drummond (C|Detroit Pistons|20.0mpg, 7.5ppg, 7.4rpg, 61%FG)

W internecie można spotkać się z różnymi opiniami. Niektóre mówią, że Drummond to przyszły Shaquille O’Neal, inne natomiast, że to właśnie on, a nie Anthony  Davis powinien zostać wybrany z pierwszym numerem zeszłorocznego Drafru. Obie są według mnie mocno przesadzone, jednak to co w ostatnim czasie wyprawia Andre Drummond rzeczywiście powinno wywoływać szeroki uśmiech na twarzach wszystkich fanów koszykówki z Detroit. Niesamowity atletyzm zawodnika z uczelni UConn pozwala mu już na walkę z najsilniejszymi podkoszowymi ligi, a wspólne akcje z Willem Bynumem niemal co mecz gwarantują mu występy w Top10. Na przykład tutaj:

#2 (+1). Anthony Davis (PF|New Orleans Hornets|29.1mpg13.0ppg, 7.9rpg, 1.9bpg, 52%FG)

W meczu debiutantów Davis liczy na zdobycie 40 punktów i 30 zbiórek i z całej siły będę trzymał za niego kciuki, gdyż może być to jedna z tych niewielu sytuacji w tym sezonie, w której będziemy o nim mówić więcej niż o pewnym rozgrywającym z Portland Trail Blazers. Dwa tygodnie temu przekreśliłem jednobrwiowego zawodnika Hornets z wyścigu o miano najlepszego debiutanta tego sezonu i zdanie to podtrzymuję. Damian Lillard = Rookie of the Year.

#1(-). Damian Lillard (PG|Portland Trail Blazers|38.5mpg, 18.3ppg, 3.5rpg, 6.6apg)

I jeszcze raz: Damian Lillard = Rookie of the Year. Muszę poważnie rozważyć, czy od przyszłego tygodnia w moim rankingu nie powinny pojawiać się tylko i wyłącznie miejsca 10-2, gdyż ciągłe wymyślanie oryginalnych epitetów opisujących znakomita grę rozgrywającego Blazers przychodzi mi z coraz większa trudnością.

 

Komentarze

komentarzy