Młodzi Gniewni – Rookie Ranking #5

Jeff Taylor / fot. Flickr

Po kolejnym tygodniu rozgrywek na szczycie mojego rankingu zmieniło się niewiele. W całej pierwszej dziesiątce pojawiły się jednak dwie nowe twarze, o których więcej możecie przeczytać poniżej.

 

 

#10 (N). Andre Drummond (C|Detroit Pistons|17.6mpg, 6.4ppg, 6.5rpg, 56%FG)

To musiało się tak skończyć. Bradley Beal po kilkutygodniowej wegetacji na miejscach 9-10 w moim rankingu w końcu wypadł poza dziesiątkę najlepszych debiutantów tego sezonu. Jego miejsce zajął Andre Drummond, który wciąż dostaje zbyt minut od Lawrence’a Franka, jednak przez czas spędzony na parkiecie wnosi do ekipy Tłoków wiele dobrego, co pokazał chociażby w ostatnim, co prawda przegranym, meczu z Golden State Warriors. W 30 minut Drummond zdobył 15 punktów, zebrał z tablic 12 piłek i udowodnił, że jego statystyki w PER36 na poziomie 13/13 wcale nie są przypadkowe. Także z taktyką „Hack-a-…” radzi sobie o wiele lepiej niż inni centrzy w NBA:

Śledź ZkrainyNBA na Twitterze!

#9 (-3). Anthony Davis (PF|New Orleans Hornets|28.3mpg16.0ppg, 8.3rpg2.2bpg)

Kontuzja kostki Anthony’ego Davisa wciąż się przedłuża, a dzisiejsze spotkanie Szerszeni (Pelikanów?…) z Memphis Grizzlies, będzie dziesiątym z rzędu, które pierwszy numer tegorocznego Draftu obejrzy z trybun. Dokładnej daty powrotu Davisa nie zna tak naprawdę nikt, a jego status jest określany jako „getting closer„. Niestety owo „getting closer” trwa już tak naprawdę od dwóch tygodni, więc nie trudno dziwić się niepokojowi fanów Hornets, o faktyczny stan zdrowia ich niesamowicie utalentowanego debiutanta. Miejmy jednak nadzieję, że Davis szybko wróci na parkiety NBA i nieraz jeszcze pokaże, że Damian Lillard wcale nie jest murowanym kandydatem do zdobycia nagrody ROY.

 

#8 (-1). Jonas Valanciunas (C|Toronto Raptors|23.6mpg, 8.7ppg, 5.5rpg, 50%FG)

Raptors są drugą najgorszą ekipą w NBA, a biorąc pod uwagę rosnącą formę Wizards (2-1 w ostatnich trzech meczach!), już wkrótce mogą powalczyć o miano czerwonej latarni w Najlepszej Lidze Świata. W składzie Kanadyjczyków zawodzą niemal wszyscy, a wyjątkiem bynajmniej nie jest Jonas Valanciunas. Litwin w ciągu czterech ostatnich spotkań zalicza średnio 5 punktów na mecz i wydaje się być idealnym uzupełnieniem jeszcze bardziej rozczarowującego Andrea Bargnaniego. Czy jego współpraca z Pau Gasolem wyglądała by lepiej? Istnieje szansa, że wkrótce się o tym przekonamy.

 

 

 

#7 (N). Jeff Taylor (SG|Charlotte Bobcats|25.9mpg, 8.1ppg, 3.4rpg, 43%FG)

Już tydzień temu poważnie zastanawiałem się nad tym, czy nie umieścić Jeffa Taylora w moim rankingu. Wówczas postanowiłem dać jednak jeszcze jedną szansę Bradleyowi Bealowi i jak się okazało było to z mojej strony sporą pomyłką. Taylor świetnie wpasował się do systemu Mike’a Dunlapa i przez ostatnie dziewięć spotkań zdobywał średnio ponad 10 punktów, na bardzo dobrej jak na debiutanta – 47-procentowej skuteczności. Należy też zwrócić uwagę na jego solidną pracę w defensywie i pozostaje mieć tylko nadzieję, że powrót Geralda Hendersona nie przeszkodzi w rozwoju tego młodego chłopaka ze Szwecji.

 

#6 (-1). Dion Waiters (SG|Cleveland Cavaliers|32.0mpg, 15.2ppg, 3.4apg, 36%FG)

Waiters wciąż zbyt często decyduje się na głupie rzuty przez ręce swoich rywali, co doskonale obrazuje jego 36-procentowa skuteczność z gry. Kontuzja Kyriego Irvinga pokazała, że przed 20-latkiem jest jeszcze sporo pracy, o czym świadczyć może chociażby jego ostatni występ w meczu przeciwko Portland Trail Blazers. Waiters trafił wówczas zaledwie 4 ze swoich 17 prób, a jedynym plusem jego gry był fakt, że dał szansę Andersonowi Varejao na zebranie ośmiu piłek na atakowanej tablicy. Jeśli debiutant z Cleveland wkrótce nie poprawi swojej skuteczności, to kto wie czy nie spotka go ten sam los, co Bradleya Beala.


#5 (+3) Alexey Shved (SG|Minnesota Timberwolves|24.9mpg, 10.8ppg, 3.6apg, 40%FG)

Shved ma za sobą swój chyba najlepszy tydzień w karierze. Rosjanin był najjaśniejszą postacią swojej ekipy w wygranym pojedynku z Philadelphią 76ers, a od czterech meczów trafia na bardzo dobrej 47-procentowej skuteczności, co dotychczas stanowiło dla niego nie lada wyzwanie. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się aż tak dobrej gry ze strony Shveda, jednak jeśli ten utrzyma swoją wysoką dyspozycję, to kto wie czy w przyszłym tygodniu, w obliczu nieco słabszej ostatnio formy Harrisona Barnesa, nie zobaczymy go w moim rankingu jeszcze wyżej.

 

#4(-). Harrison Barnes (SF|Golden State Warriors|27.9mpg, 9.8ppg, 4.8rpg, 45%FG)

Barnes po doskonałej grze w połowie listopada spuścił nieco z tonu i coraz rzadziej przekracza granicę 10 punktów. Mimo to wciąż jest bardzo ważnym elementem w układance Marka Jacksona, który stworzył w Golden State solidną maszynę, która wygrała 8 z ostatnich 11 spotkań. Jeśli pójdzie tak dalej, to Warriors mogą po raz pierwszy od pięciu lat trafić do playoffów, gdzie ich młodzi zawodnicy, na czele z Harrisonem Barnesem, zebraliby tak bardzo potrzebne w Najlepszej Lidze Świata doświadczenie.

 

#3 (-). Kyle Singler (SF|Detroit Pistons|27.6mpg, 9.9ppg, 3.6rpg, 49%FG)

Wątpię, aby ktoś z was wymieniając przed sezonem najlepszych tegorocznych debiutantów powiedział cokolwiek o Kyle’u Singlerze. Tymczasem wydaje się, że nowy zawodnik Detroit Pistons na stałe przebił się do czołowej trójki mojego rankingu i kto wie czy nie opuści jej dopiero wtedy, gdy wyzdrowieje Anthony Davis. Singler za wyjątkiem ostatniego spotkania z Golden State Warriors po raz kolejny pokazał się w tym tygodniu z bardzo dobrej strony (chociażby 15pkt., 6zb. w meczu z Cavs) i widać, że jest na jak najlepszej drodze do zostania naprawdę solidnym starterem na pozycję numer 3. W przyszłości Tłoki mogą mieć z niego jeszcze naprawdę dużo pożytku.

 

#2(-). Michael Kidd-Gilchrist (SF|Charlotte Bobcats|27.2mpg, 10.8ppg, 6.1rpg, 1.4bpg)

Najmłodszy zawodnik w NBA wciąż zaskakuje mnie swoim zaangażowanie po obu stronach parkietu. Ze świecą szukać drugiego takiego zawodnika, który do swojej gry wkładałby tyle energii co właśnie Kidd-Gilchrist. Waleczny charakter debiutanta z Kentucky znakomicie wykorzystuje trener Rysiów - Mike Dunlap, który już uczynił go defensywnym liderem swojej młodej ekipy. Bobcats przegrali co prawda pięć swoich ostatnich spotkań, jednak ich postawa zupełnie nie przypomina tej z zeszłego sezonu, kiedy to byli oni najgorszą ekipą w historii NBA. Rysie w końcu grają z ogromnym zaangażowaniem i pokazują, że nie są już tylko i wyłącznie chłopcami do bicia.

 

#1(-). Damian Lillard (PG|Portland Trail Blazers|37.9mpg, 19.3ppg, 3.3rpg, 6.3apg)

Lillard zaczął grudzień od trzech znakomitych występów i ani na chwilę nie pozwala nam myśleć, że ktoś inny mógłby mu odebrać nagrodę dla najlepszego debiutanta tego sezonu. Nowy nabytek Trail Blazers niemal co spotkanie zachwyca swoimi umiejętnościami i jeśli w przyszłości ominą go kontuzje, to Blazers w ciągu kilku najbliższych lat powinni zbudować wokół duetu Lillard-Aldridge naprawdę ciekawą i trudną do przejścia ekipę. W tym sezonie awans do playoffów może okazać się dla nich jeszcze zbyt trudnym zadaniem, jednak już wkrótce Portland może kojarzyć się z czymś więcej niż niewykorzystanym potencjałem Brandona Roya i Grega Odena.

Krzysztof Uzdowski@Twitter

Komentarze

komentarzy