Młodzi Gniewni – Rookie Ranking #3

Harrison Barnes / fot. Flickr

Jedna nowa postać, a także jedna zmiana w pierwszej trójce, to najważniejsze różnice w moim cotygodniowym rankingu debiutantów względem poprzedniego tygodnia. Kto zastąpił Andre Drummonda? Kto wygryzł Anthony’ego Davisa z Top3? I kto otrzymał nową zabawkę ze swoim wizerunkiem? Wszystkiego dowiecie się poniżej.

 

Spadli poza pierwszą dziesiątkę :  Andre Drummond (Detroit Pistons, tydzień temu #10)

 

 

 

 

#10 (N)Andrew Nicholson (PF|Orlando Magic|13.0mpg, 6.7ppg, 2.6rpg, 50%FG)

Lawrence Frank chyba nie chce, aby Andre Drummond znajdował się w rankingach najlepszych debiutantów i wciąż zbyt długo trzyma swojego rezerwowego big-mana na ławce rezerwowych. W tym tygodniu skorzystał na tym Andrew Nicholson, który w środowym spotkaniu właśnie przeciwko ‚Tłokom‚ zaliczył swój najlepszy występ w dotychczasowej karierze (15pkt, 7/9FG). Rookie z  St. Bonaventure korzysta na kontuzjach Hedo Turkoglu i Ala Harringtona i z biegiem czasu powinien wywalczyć sobie coraz większe miejsce w rotacji Orlando Magic.

Śledź ZkrainyNBA na Twitterze!

 

#9 (-). Bradley Beal (SG|Washington Wizards|27.0mpg, 11.1ppg, 3.0rpg, 33%FG)

Beal pozostaje w moim rankingu na dziewiątej pozycji, ale jeśli w końcu nie zrobi czegoś z selekcją swoich rzutów, to wkrótce może pożegnać się z TOP10 najlepszych debiutantów tego sezonu. Coach Wizard - Randy Wittman w minionym tygodniu po raz pierwszy postanowił wypróbować zawodnika z uczelni Florida w roli rezerwowego, ale problem pozostawał ten sam – skuteczność. 33% z gry to o wiele za mało jak na twojego podstawowego rzucającego obrońcę, a dotychczasowy bilans Wizards (0-10) tylko to potwierdza. Nie mówię, że Beal jest głównym winowajcą fatalnego początku sezonu w wykonaniu Czarodzieji, jednak fani z Waszyngtonu z pewnością oczekiwali od niego znacznie lepszej gry w pierwszych tygodniach rozgrywek

 

#8 (-). Jonas Valanciunas (C|Toronto Raptors|21.8mpg, 8.6ppg, 6.0rpg, 50%FG)

Dwyane Casey w końcu postanowił dłużej potrzymać Valanciunasa na parkiecie i ten wynagrodził mu to najlepszym występem w swojej karierze (16pkt, 10zb, 8/11FG). Niestety Raptors i tak przegrali z Charlotte Bobcats i z bilansem 3-9 pozostają jednym z największych rozczarowań obecnego sezonu. Litwin momentami pokazuje jednak, że Kanadyjczycy mogą mieć w przyszłości sporo pociechy z jego gry – w ostatnim tygodniu Valanciunas chyba na dobre obudził się wreszcie na tablicach i coraz lepiej wydaje się dogadywać ze swoimi fanami:

No cóż, przynajmniej nikt z nikim nie musiał się całować…

#7 (-3). Dion Waiters(SG|Cleveland Cavaliers|30.1mpg, 13.9ppg, 2.4rpg, 37%FG)

Ostatnie 4 mecze to prawdziwy koszmar dla zawodnika z Syracuse. 23% z gry to wynik, przy którym nawet strzelecka forma Bradleya Beala wygląda znakomicie, a po dodaniu do tego 25-procentowej skuteczności za trzy, nikogo nie powinien dziwić tak duży spadek Waitersa w moim rankingu.

Krytycy jego gry przed sezonem zapowiadali, że Cavs zmarnowali na niego swój 4 wybór w drafcie. Czy mieli rację? O tym powinniśmy przekonać się już w ciągu najbliższych tygodni, kiedy to Cleveland będą zmuszeni grać bez kontuzjowanego Kyrie Irvinga. Waiters może być przez ten czas częściej wykorzystywany jako pierwsza ofensywna opcja drużyny (oddał 22 rzuty w meczu przeciwko Sixers) i tylko od niego zależy czy stanie się nowym liderem swojej ekipy, czy może pozostawi tę rolę Jeremy’emu Pargo:

 

 

#6 (+1). Alexey Shved (SG|Minnesota Timberwolves|22.9mpg, 10.2ppg, 4.1apg, 37%FG)

Timberwolves mają za sobą serię 3 porażek z rzędu, jednak Alexey Shved nie może być wskazywany jako jedna z przyczyn tej nieudanej serii. Rosjanin wydaje się być perfekcyjnym dodatkiem do rotacji Ricka Adelmana i wchodząc z ławki, niemal co mecz zapewnia Wilkom 20 minut naprawdę solidnej gry. Kontuzja Brandona Roya powinna dać mu możliwość częstszego pokazywania swojego talentu i kto wie, czy Shved coraz częściej nie będzie nas raczył swoimi ponad 20-punktowymi występami, jak ostatnio w pojedynku z Golden State Warriors:


 

#5 (-). Kyle Singler (SF|Detroit Pistons|24.1mpg, 9.1ppg, 2.8rpg, 49%FG)

Gdy Kyle Singler zdobywa 14+ punktów, to Detroit Pistons mają więcej punktów niż porażek. Statystyka nieco na wyrost, ale mimo wszystko pokazuje, jak dobra gra chłopaka z Duke wpływa na grę ‚Tłoków‚. Singler powinien utrzymać swoje miejsce w pierwszej piątce Lawrence’a Franka (nawet pomimo fatalnego występu przeciwko Magic2pkt, 1/6FG) i w niedalekiej przyszłości może do spółki z Gregiem Monroe i Andre Drummondem stworzyć naprawdę dobry, przyszłościowy frontcourt. Fatalny bilans Pistons pokazuje jednak, że wciąż potrzebują oni kogoś kto regularnie zdobywałby 20+ punktów na mecz i kogo dałoby się wymienić za Rodneya Stuckeya. A mówią, że nie ma na tym świecie rzeczy niemożliwych…

 

#4 (-1). Anthony Davis (PF|New Orleans Hornets|28.3mpg, 16.0ppg, 8.3rpg, 2.2bpg)

Gdy tylko Davis zalicza świetny występ, pojawia się drobny uraz, który nie pozwala mu na grę w kolejnym meczu. Nie tak dawno zawodnika z Kentucky na tydzień wyeliminował łokieć Austina Riversa i gdy wydawało się, że po fantastycznym meczu z Bucks (28pkt, 11zb, 10/14FG) w pełni zdrowy już Davis będzie piął się w górę mojego rankingu, przyszedł czas na problemy z kostką. I choć pierwszy wybór tegorocznego Draftu powinien w najbliższym czasie ponownie wrócić do składu Szerszeni, to jednak jego skłonność do łapania mniejszych kontuzji, może martwić kibiców Hornets.

 

#3(+3). Harrison Barnes (SF|Golden State Warriors|28.1mpg, 11.3ppg, 6.1rpg, 48%FG)

Kontuzja Davisa i świetna forma na prestrzeni ostatniego tygodnia spowodowała, że Harrison Barnes przebojem wdarł się do najlepszej trójki w moim dzisiejszym notowaniu. Warriors wygrali 4 z 5 ostatnich spotkań, a rookie z UNC zaliczał przez ten czas średnio ponad 15 punktów i 8 zbiórek. Jak pisałem w poprzednim tygodniu Barnes może stać się sporym przechwytem w tym Drafcie dla Wojowników, a jego wysoka forma z początku sezonu tylko potwierdza moje słowa. Cieszy też fakt, że Mark Jackson coraz częściej wykorzystuje swoich debiutantów: Festus Ezeli wywalczył sobie miejsce w pierwszej piątce, a mój cichy faworyt – Draymond Green również dostaje od byłego zawodnika Pacers i Knicks coraz więcej minut na parkiecie.

 

#2(-). Michael Kidd-Gilchrist (SF|Charlotte Bobcats|27.7mpg, 11.9ppg, 6.8ppg, 1.4bpg)

Bobcats są na czwartym miejscu na Wschodzie i nie przegrali jeszcze żadnego spotkania z ekipą z własnej konferencji. Obrona Rysiów prezentuje się w tym sezonie znakomicie, a niemałą zasługę ma w tym właśnie Kidd-Gilchrist, który pomimo młodego wieku szybko stał się liderem defensywy swojego zespołu. MKG jest drugi pośród debiutantów zarówno w blokach (1.4) jak i w przechwytach (1.2) i pomimo swojego młodego wieku nie boi się pojedynków 1 na 1 ze swoimi bardziej doświadczonymi rywalami. Nie zawsze jest w nich oczywiście górą, ale trzeba przyznać, że mało kto wyskoczyłby nawet do atakującego kosz Rudy’ego Gaya:

 

#1(-). Damian Lillard (PG|Portland Trail Blazers|37.3mpg, 19.5ppg, 2.9rpg, 5.8apg)

Lillard kontynuuje swoją świetną grę, prowadząc Blazers do trzech zwycięstw w ostatnich 4 spotkaniach. W każdym z nich główny kandydat do nagrody ROY zaliczał średnio ponad 22 punktów na znakomitej 55-procentowej skuteczności. Niewielkim problemem mogą okazać się jedynie straty (Lillard miał ich aż 6 w pojedynku z Phoenix Suns), jednak jeśli uda mu się je ograniczyć, a Anthony Davis coraz częściej będzie oglądał mecze z trybun, to podstawowy rozgrywający ekipy z Portland może wkrótce stać się murowanym kandydatem do zdobycia nagrody dla najlepszego debiutanta.

Krzysztof Uzdowski@Twitter

Komentarze

komentarzy