Młodzi Gniewni – Rookie Ranking #13

Donatas Motiejunas / fot. Flickr

W tym tygodniu zmiany w moim rankingu mają charakter tylko i wyłącznie kosmetyczny. Pierwsza czwórka pozostała bez zmian. Czy zostanie tak do końca sezonu?

 

 

#10 (N). Donatas Motiejunas (PF|Houston Rockets|8.4mpg, 4.5ppg, 1.5rpg, 52%FG)

Bardzo dobry początek marca w wykonaniu Motiejunasa spowodował, że na obecną chwilę to właśnie on, a nie Jonas Valanciunas jest najlepszym Litwinem w NBA. 22-latek wyraźnie skorzystał na odejściu Patricka Pattersona i od tego czasu zyskał solidne miejsce w rotacji Kevina Mc’Hale’a. Teraz przyjdzie mu się bić o pozycję startera z Thomasem Robinsonem.

#9 (-). Alexey Shved (SG|Minnesota Timberwolves|26.7mpg, 10.0ppg, 3.9apg, 37%FG)

Rosjanin coraz rzadziej przekracza granicę 10 punktów, a w ostatnich dziewięciu spotkaniach udało mu się to tylko dwa razy. Przez cały ten okres jego największym problemem pozostała skuteczność, która od początku lutego wynosi marne 35% z gry. Timberwolves są już coraz bliżej ostatniego miejsca w swojej konferencji i jedynym ratunkiem może być dla nich zbliżający się wielkimi krokami powrót Kevina Love.

#8 (-1). Andrew Nicholson (PF|Orlando Magic|17.0mpg, 8.4ppg, 3.6rpg, 54%FG)

Powrót Ala Harringtona spowodował wyraźny spadek minut dla debiutanta z St. Bonaventure. Nie zmienia to jednak faktu, że od początku lutego Nicholson zdobywa ponad 11 punktów na mecz, na bardzo dobrej 58% skuteczności. Magic mogą zbudować w przyszłości naprawdę solidny frontcourt opierając się na trójce Nicholson-Vucević-Harkless.

#7 (+1). Kyle Singler (SF|Detroit Pistons|28.1mpg, 8.8ppg, 4.0rpg, 43%FG)

Singler ma za sobą bardzo udany występ przeciwko Knicks, w którym spędził na parkiecie career-high 41 minut. Pokazuje to tylko jak użytecznym zawodnikiem dla rotacji Lawrence’a Franka jest 24-latek z uczelni Duke. Choć nie zawsze widać to w statystykach, Singler jest specem od czarnej roboty i w przyszłości ma szanse stać się jednym z lepszych role-playerów w lidze.

#6 (-1). Andre Drummond (C|Detroit Pistons|19.7mpg, 7.3ppg, 7.5rpg, 60%FG)

Drummond jest poza grą już od miesiąca, a tak naprawdę wciąż nie znamy prawdziwej daty jego powrotu. Od czasu jego kontuzji Pistons notują bilans 5-9 i tracą średnio ponad 3 punkty więcej w każdym meczu. O wiele gorzej spisują się także na atakowanych tablicach, a Lawrence Frank w końcu może zobaczyć, czy jego ekipa lepiej wygląda z Drummondem w składzie czy bez 

#5 (+1). Maurice Harkless (PF|Orlando Magic|22.1mpg, 6.4ppg, 4.1rpg, 49%FG)

W ciągu ostatnich dziesięciu spotkań Harklessowi ani razu nie zdarzyło się zejść poniżej granicy 10 punktów. Od 19 lutego debiutant z uczelni St. John’s zdobywa średnio po 14 oczek w meczu, na bardzo dobrej 55% skuteczności. Znakomicie wygląda także na atakowanej tablicy, a jego niesamowity atletyzm powinien zagwarantować mu stałe miejsce w rotacji Jacquesa Vaughna. I nie mówię tu tylko o sezonie 2012/13.

#4 (-). Anthony Davis (PF|New Orleans Hornets|27.7mpg12.5ppg, 7.4rpg, 1.8bpg, 50%FG)

Długo zastanawiałem się nad tym, czy Davis nie powinien znaleźć się w pierwszej trójce mojego dzisiejszego notowania. Pierwszy numer zeszłorocznego Draftu w końcu złapał wiatr w żagle i od kilku spotkań wygląda rzeczywiści jak zawodnik, który z miejsca miał stać się game-changerem. W ciągu swoich ostatnich ośmiu występów zdobywa średnio po 14 punktów i 8 zbiórek na mecz i udowadnia, że niektórzy z was przekreślili go zdecydowanie zbyt szybko.

#3 (-). Dion Waiters (SG|Cleveland Cavaliers|29.6mpg, 14.8ppg, 3.2apg, 41%FG)

Waiters w kocu zaczął rzucać na bardzo dobrej skuteczności i od razu przełożyło się to na wyniki drużyny. Cavs wygrali cztery ze swoich ostatnich sześciu spotkań, a w czasie tej serii debiutant z uczelni Syracuse trzykrotnie przekroczył granicę 20 punktów. Całkiem nieźle jak na kogoś, kto w listopadzie i grudniu trafiał na 35% skuteczności z gry…

#2 (-). Bradley Beal (SG|Washington Wizards|31.9mpg, 14.2ppg, 3.7rpg, 41%FG)

Czarodzieje po cichu kontynuują swoja dobrą grę i już chyba nikt nie pamięta, że na początku sezonu to właśnie oni mieli zostać ‚nowymi Charlotte Bobcats‚. Bradley Beal od kilku miesięcy godnie rywalizuje z Damianem Lillardem o miano najlepszego debiutanta tego sezonu i choć nagrody tej już pewnie nie zdobędzie, to jednak co mecz pokazuje, że jego wybór z trzecim numerem Draftu był jak najbardziej zasłużony.

 

#1(-). Damian Lillard (PG|Portland Trail Blazers|38.5mpg, 18.6ppg, 3.2rpg, 6.4apg)

Od połowy lutego Lillard nie tylko gra już jak najlepszy debiutant w NBA, ale także jak prawdziwy All-Star. Jego średnie z ostatnich 9 spotkań prezentują się następująco: 21.1ppg., 45%FG., 5.1apg., 2.7rpg. Robi wrażenie prawda? Choć Blazers na dobre wypadli już z walki o PO, to jednak jeden wybór w loterii i podpisanie kilku solidnych role-playerów może w przyszłym sezonie zagwarantować im miejsce nawet w Top5 swojej konferencji.

Komentarze

komentarzy