Jak to NBA w Polsce nadawno – cz. 2

Tekst napisany przez Michała Fedusio

 

Wszyscy znają „Hej, hej tu NBA”. Wszystko zakończyło troszkę przedwcześnie, a w TVN swoje komentatorskie skille pokazywać zaczął Wojciech Michałowicz, który nie ograniczał się już tylko do pisania.

Swoje rozważania zakończyłem na TVP, wspominając też o nieocenionej roli DSF-u. NBA w TVN nie ucierpiała jakoś szczególnie na formie, długości antenowej czy poziomie transmisji. Wiadomo, tak jak wspominałem wcześniej: dwa magazyny koszykarskie („Za trzy” traktował o NBA tylko w pewnym stopniu) oraz Wojciech Michałowicz i Mirosław Noculak to połączenie, które plamy dać nie mogło. Mniejszy zasięg i utrata praw po sezonie 2002/2003 spowodowały jednak, że świetnie wypromowany produkt na polskim rynku nagle znikł, a jego powrotu na próżno było oczekiwać. Sześcioletnia przygoda medialnego imperium Wejcherta i Waltera z amerykańską koszykówką zakończyła się niespodziewanie, niezauważalnie.

Rozłąka bolała o tyle bardziej, że przez kilka lat (do 2005 roku) żadna polskojęzyczna stacja nie nadawała NBA. Poza tym, pół roku po „rozbiorze NBA w Polsce” do gry wrócił Michael Jordan. Kiedy on skończył, od razu pojawił się LeBron James. Tego wszystkiego polscy widzowie mogli być świadkami jedynie w „koszykarsko-telewizyjnym podziemiu”.

Przystąpię teraz do opisu NBA w TVN, który prawa otrzymał w sezonie 97/98. Mamy tu np. zapis całego spotkania sparingowego Byków MJ-a z PSG Racing  z 1997 roku (pierwszy w historii turniej Bulls w Europie):

Pamiętam czas, gdy wszystkie rzeczy: „Za trzy” + „NBA Action” + mecz emitowane były bezpośrednio po sobie. Działo się tak w soboty – na ten dzień każdy kibic czekał z utęsknieniem („Za trzy” kontynuowane było również po uśmierceniu NBA).  W czasie tych kilku lat, transmisje ulegały także pewnym przeobrażeniem. Zmieniały się dni emisji, ich częstotliwość oraz pora. Pamiętam, że najważniejsze spotkania transmitowano na żywo, a relacjom towarzyszyła dyskusja w studiu.

Wydaje mi się, że pozytywnym aspektem był również głos nowego lektora w NBA Action. Wiadomo, Szaranowicz i spółka to klasyka, ale tutaj również udało się stworzyć świetny klimat. I to nie Wojciech Michałowicz :)

Ach….łezka się w oku kręci. To czasy mojej późnej podstawówki, gdy Vince Carter był stawiany przeze mnie na równi z największymi tego świata.

Dzięki utrzymywaniu przy życiu NBA w Polsce, fani, którzy zakochali się przez transmisje z TVP mogli przynajmniej kontynuować swoje zajawki. Także np. pierwsze gry z serii NBA Live na szerszą skalę w Polsce (serie 99-200X) na pewno zawdzięczają wyższe zainteresowanie właśnie dzięki TVN-owi. Pamiętam do dziś z jaką frustracją przyjąłem wiadomość, że NBA Live 2002 nie ukaże się na pecetach ;]

I tutaj też trzeba dodać adnotację. Nie wolno zapominać, że NBA w swojej ofercie miała również pierwsza w historii polska stacja sportowa – Wizja Sport, która żyła w latach 1999-2001. Później przejął ją Canal+ i być może właśnie z niego powstały podwaliny pod Canal+ Sport, który później wykupił prawa transmisyjne do pokazywania ligi i emituje je do dziś. Spójrzcie jak to wyglądało w Wizji:

Wizja miała również magazyn „Kosz za kosz”

P.S. Zobaczcie, kto pojawił się na otwarciu Wizji :)

W następnym odcinku popiszę o Canal+. Stay Tuned.

Komentarze

komentarzy