[Drużyna (bez) pierścienia] „Wygrać jeden, dla wujka Reg’a” [vol.3]
Czas na trzeci odcinek naszej opowieści. W poszukiwaniu kolejnego wybitnego no ring gracza wybierzemy się aż do Indianapolis, gdzie przeczytamy historię zawodnika wierzącego w swoją szansę na tytuł do ostatniego rozegranego meczu w karierze…
Jeden z najlepszych strzelców zza linii 7,24. Zawodnik, który w ostatnich sekundach spotkania był dla drużyny nieocenionym skarbem. Bohater, którego pojedynki z Michael Jordan’em do dziś uznawane są za jedne z najlepszych match-up’ów w historii.. Reggie „Killer” Miller!
Draft 1987 i ’87-’93
Draft 1987, gdzie Reggie został wybrany z numerem 11 przez Pacers wcale nie okazał się dla niego w 100% miłym wydarzeniem. Fani zespołu z Indianapolis mieli za złe, że zespół nie wybrał Steve Alford’a – absolwenta miejscowej uczelni, urodzonego i wychowanego w Indianie, który kilka miesięcy wcześniej pomógł zdobyć mistrzostwo NCAA [grając w barwach Hoosiers zdobył w finale przeciwko Syracuse aż 23 punkty]. Wybór Miller’a został wręcz wygwizdane przez fanów zgromadzonych w MSG.
Niestety, również pierwsze sezony spędzone przez Miller’a w Indianie nie obfitowały w szczególne wyróżnienia. Załapał się co prawda do II piątki pierwszoroczniaków [notując 10 ppg i 2,3 rpg], a w 1990 dostał się do rezerw All-Star, ale Pacers nie odnotowywali w tamtych latach wielkich sukcesów:
1990: Pacers 0-3 Pistons I runda PO
1991: Pacers 2-3 Celtics I runda PO
1992: Pacers 0-3 Celtics I runda PO
1993: Pacers 0-3 Knicks I runda PO
Złote czasy Larry’ego i.. Larry’ego
Zmiany nadeszły w Indianie wraz z sezonem 93/94. GM Pacers dokonał wówczas ryzykownej wymiany z Supersonics, w ramach której oddali najlepszego rezerwowego dwóch poprzednich sezonów – Detlef Schrempf’a, otrzymując w zamian skrzydłowego Derrick’a McKey’a. Przełomowym ruchem okazało się jednak zatrudnienie trenera Larry’ego Brown’a, który w poprzednich latach kariery prowadził min. Nuggets i Spurs. Sytuacja drużyny z Indianapolis zmieniła się diametralnie. Po znakomitej drugiej części sezonu zasadniczego i bilansie 47-35 Pacers awansowali do PO, gdzie nie odegrali w końcu roli „chłopaków do bicia”.
Reggie i spółka przeszli przez PO jak burza, wpierw z kwitkiem odprawili Magików z Orlando [gdzie wschodzącą gwiazda był wówczas Shaq O'Neal], a następnie 4-2 rozprawili się z Hawks. Killer-Miller stanął przed pierwszą szansą na awans do finałów, ale na jego drodze czyhała jeszcze kompania Patrick Ewing’a – Knicks.
Pacers wyszli na prowadzenie 3-2, a szósty mecz mieli rozegrać na swoim terenie – w Market Square Garden. Zwycięstwo w Game 5 zawdzięczają zwłaszcza Millerowi, który w czwartej kwarcie zdobył aż 25 punktów.
Niedoświadczona drużyna nie wytrzymała presji i poległa w kolejnych dwóch spotkaniach, przegrywając całą serię 4-3. We wszystkich 16 meczach tych PO Reggie wykręcił średnią na poziomie 23,2 ppg i osiągnął aż 42% skuteczność zza łuku.
Sezon 1994/1995 to znów znakomity RS [52-30] i wielkie nadzieje związane z rozgrywkami finałowymi.Po szybkim 3-0 z Hawks, nadszedł czas rewanżu na podopiecznych Pat Riley’a – New York Knicks. Rozstrzygające dla przebiegu rywalizacji okazało się pierwsze spotkanie, o którym wspominałem już, pisząc „Zabrakło tych kilku %…”. Osiem punktów w 11 sekund. Niemożliwe? Nie dla Killer-Millera:
Po wyczerpującej serii z Knicks, nadszedł kolejny finał konferencji, a tam żądny zemsty Shaq i jego Magic.I znów niemiłe rozczarowanie czekało na fanów Indiany – 4:3 dla ekipy z Orlando. Seria obfitowała jednak w niesamowitą dawkę emocji. Mowa tutaj zwłaszcza o spotkaniu nr 4. To po prostu trzeba zobaczyć:
Sukcesów z lat poprzednich nie udało się powtórzyć w kolejnym sezonie. Mimo solidnego bilansu w RS i awansu do PO z trzeciego miejsca na Wschodzie, Pacers nie zdołali przebrnąć przez pierwszą rundę, ulegając w niej Hawks 2-3. Niespodzianka? Niekoniecznie, jeśli dodamy, że z powodu kontuzji oka, Miller zdołał zagrać dopiero w ostatnim spotkaniu. Na nic zdało się wówczas jego 29 punktów.
Sezon 1996/1997 był dla zawodnika jednym z najlepszych w karierze pod względem statystyk. Rzucał wówczas 21,6 ppg i osiągnął najwyższą skuteczność zza łuku – 42,7%. Jego wysokie statystyki nie znalazły żadnego pokrycia w wynikach drużyny, która po raz pierwszy od siedmiu lat nie wywalczyła sobie miejsca w rozgrywkach posezonowych.
Nadszedł czas, by w miejsce trenera Larry’ego zatrudnić… Larry’ego. Ustępującego Brown’a, zastąpił wówczas legendarny gracz Celtics – Larry Bird, a wraz z nim nadeszły 3 najlepsze sezony w historii Pacers …
Sezon 1997/1998 to powrót do finałów konferencji. Na Indianę, która po drodze rozprawiła się 3-1 z Cavaliers i 4-2 z Knicks czekał Michael Jordan, dla którego miał być to ostatni sezon w barwach Bulls. Rywalizacja dwóch, najlepszych w tamtych czasach SG była niewątpliwym motywem przewodnim tej serii.
W Game 4 Miller popisał się znakomitym game-winner’em na 0.4 sekundy przed końcem spotkania. Akcja wzbudziła wówczas sporo kontrowersji, ponieważ według wielu obserwatorów, Miller dopuścił się faulu, odpychając Jordan’a:
Decydujące znaczenie miała przewaga własnego parkietu, którą dysponowali niestety Bulls, wygrywając serię 4-3. Te siedem spotkań do dziś uznawane jest za jedną z najbardziej dramatycznych serii w historii Play-Off’ów.
Lockaut’owy sezon 1998/1999 to świetny bilans w RS : 33–17, lecz kolejny raz Pacers zatrzymali się na magicznej barierze finałów konferencji, ulegając w nich Knicks 2-4.
Nadszedł w końcu rok 2000. Kibice Pacers domagali się sukcesu, którym nie będzie już tylko drugie miejsce na podium konferencji. Upragniony awans do NBA Finals 2000 dało Pacers zwycięstwo 4-2 nad odwiecznymi rywali z Nowego Jorku.
W finałach przyszło zmierzyć się im z duetem Bryant&O’Neal (wówczas jeszcze nieskłóconych ze sobą). Reprezentanci Indianapolis polegli 4-2. Spójrzcie na TOP10 akcji tamtych finałów i na zachowanie Millera. Jeśli dodam do tego, że podczas owych sześciu spotkań wykręcił średnią punktową na poziomie 24,2 ppg to sami przyznacie, że ten człowiek wygląda na wyjątkowo zdeterminowanego, by zdobyć pierścień.
Schyłek kariery i ostatnia próba..
Po nieudanym finale w 2000 roku, mozolnie budowana drużyna rozpadła się. Indianapolis opuścił Larry Bird, a wraz z nim min. Dale Davis i Mark Jackson. W PO 2001 Pacers odpadli w pierwszej rundzie z 76ers, prowadzonymi przez Allen Iverson’a [ Miller podczas czterech spotkań 31,3 ppg!], Rok później znów pierwsza runda i 2-3 z późniejszymi wicemistrzami New Jersey Nets [Miller - 23,6 ppg].
W sezonie 2002/2003 Pacers, mimo wzmocnień w postaci : Ron Artest Metta Peace World i Brad Millera oraz rozstawienia nr 3 przed PO odpadli już w pierwszej rundzie, ulegając 2-4 Celtics. Reggie rozegrał wówczas najgorsze mecze w swojej karierze. Jego średnie punktowe z sześciu spotkań to..9,2 ppg, skuteczność FG 28,3 i..16% zza linii 7,24!. Cienko, nieprawdaż?
Liderem punktowym Pacers był już wówczas Jermaine O’Neal. Miller odgrywał w drużynie rolę lidera, ale mentalnego – w szatni. Często był również nieocenioną bronią w clutch-time. Sami koszykarze wypowiadali się , że chcą zdobyć chociaż jeden pierścień dla „Wujka Reg’a”.
Niestety, na drodze dwukrotnie stanęli Pistons. W sezonie 2003/2004 wyeliminowali rozstawionych z „jedynką” Pacers w finale konferencji [4-2], a w PO 2005 tym samym wynikiem przeszkodzili im już w drugiej rundzie. Game 6 był jednocześnie ostatnim spotkaniem dla 40-letniego już Millera-Killera. Ostatni mecz zakończył z 27-oma oczkami na koncie [11/17]. Jak widać, wierzył w swój sukces do samego końca…
Kibice zgromadzenia w Bankers Life Fieldhouse zgotowali schodzącemu z boiska owacje na stojąco. Z wielkim szacunkiem podszedł do całej sprawy ówczesny trener Pistons, były trener Pacers – Larry Brown, który wykorzystał przysługującą mu przerwę na żądanie, aby zawodnicy i publiczność zgromadzona na hali mogła dłużej oklaskiwać, kończącego wspaniałą przygodę zawodnika.
Reggie aż 15-krotnie znajdował się z Pacers w PO, 6 razy grał w finale konferencji [3 razy odpadali, przegrywając wynikiem 3-4]. Sami przyznacie – był naprawdę blisko! Jego średnie kariery to 18.2 ppg i 39,5 % skuteczności w rzutach za 3 punkty. Doczekał się także 5 wyborów do ASG i trzech do III piątki ligi.Brak pierścienia osłodziły mu nieco 2 złote medale : z mistrzostw świata w Toronto[1994] i olimpijski z Atlanty[1996].
Do 2010 roku dzierżył rekord w ilości trafionych „trójek” -2560, który został mu odebrany przez Ray Allen’a. Na chwilę obecną pracuje jako komentator stacji TNT.
TOP10 of Reggie Miller
PS: Jesteście ciekawi, co stało się ze Steve Alford’em, którego tak domagali się fani Pacers podczas draftu 1987? Otóż został wybrany przez Dallas Mavericks z numerkiem 26. W NBA „zabawił” 4 sezony, podczas których zdobywał średnio.. 4,4 ppg! W 1991 roku porzucił karierę koszykarska i zajął się trenowaniem drużyn uczelnianych. I pomyśleć, że jego pominięcie zostało wybuczane…
Drużyna (bez) pierścienia:
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7. Reggie Miller
8. Patrick Ewing – „Zabrakło tych kilku %…”
9. Dikembe Mutombo – „Podróż czas zacząć”
Kandydatów wielu, a miejsc już coraz mniej…












