Dokąd zmierzają Rysie?
Rysie z Charlotte są niechlubnymi rekordzistami NBA. Zespół oceniany jako najgorszy z całej ligi ma jednak potencjał, aby zbudować ciekawy team. Trzon, wokół którego powinni budować przyszłość drużyny, który już mają.
Draft – szansa na zbawienie
Wiele razy draft odwracał sytuację w lidze. Drużyny zyskiwały nowych, potężnych liderów, którzy byli w stanie wznieść drużynę na wyżyny (np. LeBron James dla Cleveland, Derrick Rose dla Chicago). Charlotte po raz kolejny uzyskali bardzo wysoki wybór w drafcie. Rok temu z 9 numerem został wybrany, młody i uzdolniony rozgrywający - Kemba Walker, a z siódemką silny skrzydłowy - Bismack Biyombo. W tym roku rysiom nie przypadł niestety pierwszy wybór w drafcie, ale z drugim wybrali niskiego skrzydłowego z ogromnym potencjałem – Michaela Kidda-Gilchrista. W przyszłym roku zapewne ponownie otrzymają wysoki pick w naborze do NBA. Nie wierzę w to, że zajdą wyżej niż 13-14 miejsce w konferencji wschodniej.
Zalety
Atletyzm, wiek, potencjał
Na pewno zaletą trzonu, wokół którego zarząd powinien budować drużynę jest to, że każdy z trójki Biyombo-Walker-Gilchrist jest bardzo młody i wciąż rozwija swoje umiejętności. Cała trójka jest bardzo atletyczna, dzięki czemu możemy spodziewać się wielu efektownych akcji, a to pociągnie za sobą zainteresowanie kibiców i zwiększy frekwencję na meczach. W dodatku każdy kolejny mecz przez nich rozegrany będzie procentował w przyszłości. Nic bowiem tak nie rozwija zawodników, jak zaprawienie w bojach.
Trener
Mike Dunlap poza posadą asystenta w Denver (2006-2008) nie miał za wiele do czynienia z NBA, więc jego pomysły mogą okazać się świeże i użyteczne. Ważne jest jednak to czy pomoże młodym i utalentowanym zawodnikom osiągnąć właściwy poziom. George Karl wypowiadał się o swoim byłym asystencie chwaląc go i podwyższając oczekiwania co do pomocy w rozwoju młodych gwiazd.
Mike Dunlap pozwala każdemu współpracownikowi, trenerowi czy zawodnikom podnieść swój poziom. Pozwala przejść z poziomu dobry na poziom świetny. Bobcats nie mogli trafić lepiej. – George Karl
Wady
Niestety w zespole z Charlotte brakuje zawodników, którzy mogliby wesprzeć startową piątkę. Brak chemii w drużynie na pewno nie jest przyczyną porażek, ale przyczynia się do nich.
Wiek, brak weteranów
Jest on także wadą. Dlaczego? O sile zespołu stanowią bardzo młodzi gracze, którym brakuje doświadczenia. Nie od dziś wiadomo, że wpływ weteranów na grę jest ogromny. Wystarczy popatrzeć na Marcina Gortata i jego poprawę gry po przejściu do Phoenix, pod skrzydła Steve’a Nasha.
Najdłuższym stażem w NBA (11 sezonów) mogą się pochwalić DeSagana Diop i Brendan Haywood, którzy ze względu na swoje role w zespole nie będą liderami. Mógłby nim zostać Ben Gordon, ale po ostatnich sezonach spędzonych w Detroit Pistons trudno przypuszczać, żeby zależało mu na czymś więcej, niż na dobrze płatnym kontrakcie.










