Bogut zdrowy = Bogut bogaty

fot. Flickr

Andrew Bogut pokazał w ostatnich play-off ile jest w stanie dać każdej drużynie NBA. Teraz wreszcie uważa, że jest zdrowy i będzie w stanie pokazać na co go stać.

Ostatnie dwa sezony Boguta, to delikatnie mówiąc niezbyt częsta bytność na parkiecie W rozgrywkach 2011/12 wystąpił tylko 12 razy, a w ostatnich 32 razy. Z roku na rok jego średnie leciały na łeb, na szyję, przynajmniej jeśli chodzi o ofensywę. W obronie to wciąż jeden z najlepszych środkowych ligi, o czym przekonywali się gracze Nuggets i Spurs w ostatnich play-off.

Bogut wyrwany w zamian za Monta Ellisa w pierwszej chwili wydawał się kolejnym niewypałem transferowym Warriors. Australijczyk nie zagrał ani minuty w barwach Wojowników w sezonie, w którym do nich trafił. Kolejny rozpoczął już na boisku, mimo że były co do tego wątpliwości. Mimo, że zagrał tylko 32 mecze i był bardzo słaby w ataku, jeśli chodzi o indywidualne akcje, to pomagał drużynie.

Z nim na boisku Warriors rzucali 105.6 punktów na 100 posiadań, w porównaniu z 104.2 w całym sezonie. W play-off było jeszcze lepiej, 107.8 do 103.7. Wtedy też dostawał więcej minut i miał dużo większy wpływ na defensywę drużyny, która traciła już tylko 99.9 punktu na 100 posiadań z nim na boisku w porównaniu do 107.7 punktu gdy siedział na ławce. Te statystyki w połączeniu z pewnością, którą daje drużynie jako świetnie pomagający obrońca z drugiej linii dają pewność reszcie drużyny, że mogą bardziej ochoczo próbować przechwytów i ryzykować w pierwszej linii defensywy.

Tym bardziej władze klubu, jak i kibice musiało ucieszyć to, co Bogut powiedział w rozmowie z Associated Press:

„Jestem podekscytowany, człowieku. Najważniejsze teraz, że ani trener, ani lekarz klubowy nie powie mi, że mam jakieś ograniczenia podczas treningów. Mogę przyjść na salę i robić wszystko. Mogę biegać, ćwiczyć kondycję, podnosić ciężary, rzucać, mogę grać 5 na 5 i nikt nie powie mi, że mogę to robić w przedziałach 20-minutowych. Nie mam już takich obostrzeń i nie będę ich miał podczas sezonu.”

Oczywiście życzymy mu, żeby tak się stało, ale historia z ostatnich lat pokazuje, że wcale tak łatwo nie musi być. 104 opuszczone mecze w dwa lata, regularne problemy z kostkami, przez które jak sam twierdzi nie mógł nawet próbować grać na 100%:

„W ostatnim sezonie, gdy dostawałem piłkę w grze tyłem do kosza, do za każdym razem było przepychanie, trzy kozły i rzut z miejsca. Mówiąc szczerze, nie byłem w stanie wykonać szybkich ruchów na nodze, bo albo bym znów uszkodził kostkę, albo się przewrócił. Dlatego też nie wymuszałem akcji. Teraz jestem w stanie znów to robić i zamierzam więcej wykorzystywać szybkie ruchy w grze tyłem do kosza, jak i grę po dryblingu.”

Gdy tylko Bogut trafiał w miarę regularnie do kosza, Warriors wygrywali. Co prawda nie oddawał wielu rzutów, ale w 19 zwycięstwach, gdy był zdrowy, notował skuteczność 47.3%, w porażkach już tylko 41.7%. Ale żeby z Bogutem dobrze się grało, potrzebny jest też w składzie David Lee Gdy obaj byli na boisku, Warriors rzucali średnio 106.7 punktu na 100 posiadań przy 103.0 straconych. To 3.7 punktu na plus, co jest trzecim wynikiem wśród duetów Warriors w ostatnim sezonie.


To może być zatem jeden z niewielu duetów wysokich, z których żaden nie rzuca dobrze za 3 punkty, a jest w stanie rywalizować z rywalami. Plusem kolejnym jest to, że jego zmiennikiem nie będzie już bardzo drewniany Festus Ezeli a Jermaine O’Neal JO zapewni zarówno dobrą grę w obronie, jak i pomoże tez w ataku. Ostatni sezon w Phoenix Suns pomógł mu odbudować się fizycznie i jeśli on będzie zdrowy, podobnie jak Bogut, to Warriors mogą mieć najlepszy pod względem obrony duet środkowych w lidze.

Dodatkową mobilizacją dla Boguta może być fakt, że pierwszy raz w karierze będzie w ostatnim roku kontraktu. Na rok przed końcem debiutanckiej umowy podpisał pięcioletnią umowę, która skończy się właśnie w 2014 roku. Andrew jednak się tym nie przejmuje:

„Wierzę w to, że nie będę musiał się tym przejmować. Nie jestem typem człowieka, który pójdzie do biura klubowego, uderzy pięścią w stół i powie, że chce tego i tamtego. Szanuję cały klub, to co robią i wierzę, że spotkam się z ich strony z takim samym szacunkiem, co już z resztą pokazali pomagając mi przy okazji kontuzji. Jak będę grał dobrze, nie będę musiał się o to martwić.”

Warriors oczywiście wciąż będą mogli go przehandlować w połowie sezonu, jeśli okaże się, że znów posypie się jego zdrowie. 14 milionów dolarów spadające z salary cap to bardzo atrakcyjna oferta. Będzie można zatem go wymienić na innego gracza podkoszowego, który zapewni drużynie stabilizację. Oczywiście można też zapolować na wolnych agentów za rokiem. Najciekawsze nazwiska to Emeka Okafor i Marcin Gortat. Niby zatem jest ciekawe zastępstwo, ale czy któryś z nich jest w stanie grać tak dobrze jak Bogut? Bardzo wątpliwe.

Komentarze

komentarzy