Enes Kanter kończy offseason New York Knicks?

30/06/2018
Enes Kanter fot. Paul J. Bereswill

Enes Kanter zdecydował się podjąć swoją opcję gracza na sezon 2018/19, mocno niwecząc finansową elastyczność klubu z Nowego Jorku.

Turecki środkowy zdecydował się skorzystać ze swojej opcji, która zagwarantuje mu prawie 19 milionów dolarów za przyszły sezon gry w barwach New York Knicks. W ostatnich dniach dużo mówiło się o zainteresowaniu, jakie wzbudza Kanter wśród kilku klubów – przede wszystkim Milwaukee Bucks. Nie mógłby liczyć jednak na tak duże pieniądze, jak te w obecnym kontrakcie, więc zdecydował się o rok przedłużyć swoją współpracę z Knicks. Niższy, ale dłuższy kontrakt może spróbować dorwać za rok, kiedy to sytuacja na rynku wolnych agentów może być dla graczy trochę przychylniejsza.

Sponsor serwisu

Prawda jest taka, że 18,6 miliona dolarów to zdecydowanie zbyt dużo jak za usługi takiego gracza jak Enes Kanter. Środkowy jest naprawdę uzdolniony ofensywnie, ale ani nie grozi rzutem z dystansu, ani też nie stanowi żadnego wzmocnienia po bronionej stronie parkietu.

Jest to problem, zwłaszcza w kontekście pozostałych umów, które – eufemistycznie rzecz ujmując – nie są dla klubu zbyt korzystne. Joakim Noah zarabiać będzie 18,5 miliona dolarów (sic!), Tim Hardaway Jr. 17 milionów, Courtney Lee ponad 12 milionów. W tych graczach ulokowanych jest ponad 66 milionów dolarów. Czy jest to trzon, na którym można oprzeć zespół NBA? Zdecydowanie nie. Żaden z tych kontraktów nie kończy się po nadchodzącym sezonie, więc nie będzie się pewnie dało ich łatwo wymienić.

Gdyby Kanter odpuścił swoją dolę, Knicks mieliby jeszcze odrobinę elastyczności finansowej i mogliby myśleć o pozyskaniu jakichś ciekawych wolnych agentów, których tego lata nie brakuje. Co prawda w tym roku wyjątkowo nie było plotek na temat ewentualnego sprowadzenia jakichś gwiazd do Madison Square Garden, ale to zawsze jednak Knicks. Wykorzystanie opcji przez Kantera oznacza w praktyce, że zespół z Nowego Jorku najpewniej rozpocznie przyszły sezon w kształcie zbliżonym do obecnego, tylko bez kontuzjowanego Kristapsa Porzingisa. Będą próbowali to przytankować? Może się tak wydarzyć.

 

 

Kopiuj link do schowka