Jak naprawić ławkę Wizards
fot. Bill Streicher

Rezerwowi Washington Wizards tworzą jedną z najgorszych ławek w całej NBA. Choć zdarzają się cuda, jak w ostatnim meczu przeciwko Bucks, gdzie nawet Trey Burke był na plusie, to właśnie second unit Czarodziei jest powodem ich niezadowalającego początku sezonu. Zmiennikom oberwało się publicznie od Marcina Gortata, czy też w moim poprzednim tekście. Dziś zamiast wyliczać wszystkie negatywne osiągnięcia ławki, postaram się zastanowić nad rozwiązaniami tego problemu.

Na początek wypadałoby streścić listę problemów. Ian Mahinmi po wyleczeniu operowanego latem kolana, zagrał jedno spotkanie i nabawił się bólu w drugim, czyli prawym kolanie. W odstępie czasu przeszedł badania rezonansem, które jednak nic nie wykazały, więc jego status to day-to-day, ale to ciągnie się już trzeci tydzień, więc tak naprawdę nie wiadomo kiedy Francuz wróci. Pod jego nieobecność, Scott Brooks do dyspozycji za Marcinem Gortatem ma Jasona Smitha, Andrew Nicholsona i Daniela Ochefu. Ten ostatni w ogóle jednak nie dostaje szans i jak tylko Mahinmi wróci do składu, Ochefu trafi do D-League. Natomiast zarówno Jason Smith i Andrew Nicholson potwornie zawodzą. Mam wrażenie, że Brooks zaczął kilka meczów temu zdawać sobie sprawę, że gra Smithem to niemal poddawanie meczu. Zaczął więc zwiększać liczbę minut Nicholsona. Kanadyjczyk wychodzi przed Smithem z ławki w pierwszej połowie, zawodzi swojego trenera jako nieudolna, a jedyna deska ratunku, więc w drugiej połowie najczęściej gra Smith i Wizards przegrywają mecze.

Wychodząc spod kosza na obwód, natrafiamy na kolejne problemy Wizards. Backcourt złożony z Treya Burke’a i Marcusa Thorntona zaczyna ostatnio wyglądać nieco lepiej, ale to i tak fatalny duet strzelb naładowanych ślepymi nabojami. Gorzej w porównaniu do pierwszych tygodni rozgrywek prezentował się ostatnio Tomas Satoransky i jego miejsce na parkiecie ponownie zajął Burke.

Jedynym naprawdę jasnym punktem ławki Wizards jest ostatnio Kelly Oubre. Tutaj Wizards absolutnie nie mają co myśleć o korektach, bo były reprezentant Kansas świetnie się rozwija.

Zanim odpalę machinę wymian, chciałbym podkreślić, że nie będą to wymiany oparte na plotkach, bo żaden z graczy Wizards nie jest wymieniany w gronie osób, które mogłyby do Trade Deadline zmienić klub. Oczywiście, spekuluje się w kibicowskich i blogerskich kręgach, że drużynę opuścić może Marcin Gortat, ale osobiście w to nie wierzę. Dlaczego? Ponieważ w ostatnim roku kontraktu jest GM Wizards, Ernie Grunfeld. Nie wydaje mi się, żeby w związku z tym rozważał oddanie swoich podstawowych zawodników w zamian za wybory w drafcie lub obiecujące prospekty. Grunfeld do samego końca będzie chciał wciągnąć Wizards do Playoffs, bo tylko to, potencjalnie dawałoby mu szansę pozostania na stanowisku. Dlatego nie wydaje mi się, żeby Gortat został oddany, bo wymieniając Polaka na zawodnika z innej pozycji, przy założeniu, że do pełni zdrowia dojdzie wkrótce Mahinmi, Wizards nadal będą mieli ten sam problem, czyli brak sensownego zmiennika na środku.

Wymiany i korekty jakie tutaj zaprezentuję, są jedynie wymysłem mojej wyobraźni. Mam nadzieję też, że uda mi się być obiektywnym i nie zawyżać wartości graczy Wizards. Dość gadania, do dzieła.

Typowy Grunfeld, czyli oddajemy przyszłość

W ostatnich trzech latach, Ernie Grunfeld dwukrotnie oddawał wybór w pierwszej rundzie Draftu, by natychmiast wzmocnić zespół. Obawiam się, że podobnie może stać się w tym roku, głównie przez to, że jak już wspomniałem, Ernie będzie walczył o Playoffs. Jest jednak nadzieja, że taki ruch zablokuje właściciel Wizards. W każdym razie, zobaczmy co potencjalnie Wizards mogliby otrzymać za swój, prawdopodobnie dość wysoki wybór.

1st rd pick 2017 + 2nd rd pick 2018 + Jason Smith za Nerlensa Noela

nn

Wizards pozbywają się potencjalnie wysokiego wyboru po obecnym sezonie i dorzucają jeden z dwóch pozostających im wyborów drugorundowych w najbliższych pięciu latach. Pozbywają się też największego problemu, czyli słabego zawodnika na słabym kontrakcie, który swoim doświadczeniem mógłby Sixers pomóc. W zamian otrzymują utalentowanego, perspektywicznego, a  już dobrego zawodnika, który otwarcie mówi, że chce zmienić barwy klubowe.  W przypadku dokonania tej wymiany, Wizards dostaliby zawodnika, który mógłby wchodzić z ławki na czwórce, ale też sprawiłby, że przehandlowanie Gortata miałoby  sens. Jeśli dwa wybory w Drafcie to za mało, by przekonać Sixers, Wiz mogliby dorzucić Treya Burke’a. Sixers dostaliby rozgrywającego, który przydałby się im w obecnej sytuacji, a który nie przekreślił jeszcze swoich szans na zostanie wartościowym graczem w tej lidze.

1st rd pick 2017 + Jason Smith + Trey Burke za Derona Williamsa

dw

Tym razem Wizards pozyskaliby jednego z najlepszych zmienników w NBA na pozycji numer jeden, ale mocno zaryzykowaliby swoją przyszłość, bo kontrakt D-Willa upływa po tym sezonie. Taka wymiana musiałaby też zostać przez Williamsa zaakceptowana. Myślę, że jest to wymiana do przyjęcia dla Dallas, które naprawdę powinno zacząć tankować. Dla Wizards miałoby to sens, tylko jeśli Williams przedłużyłby kontrakt za niższą niż obecna kwota.

1st rd pick 2017 + Andrew Nicholson + Trey Burke za Kennetha Farieda

kf

Sytuacja podobna jak z Nerlensem Noelem. Powiedzmy wariant B powyższej wymiany z Sixers, bo ego Farieda jest dość wybujałe, ma wyższy kontrakt i jest nieco mniej uniwersalny od Noela. Tak czy inaczej, fizycznie grający podkoszowy to coś, czego Wizards potrzeba, bo za nierównym Markieffem Morrisem jest czarna dziura (przybierająca postać Smitha i Nicholsona). Czy wybór w pierwszej rundzie wystarczy, by przekonać Nuggets do tej wymiany?

Coś z niczego, czyli zamieniamy słabych graczy na dobrych

 To już oczywiście znacznie trudniejsze zadanie. Za zawodników, których Wizards mogli by dostać coś wartościowego, trudno znaleźć kogoś lepszego. Ale spróbujmy.

Trey Burke za Omri’ego Casspi’ego

oc

Może niezbyt wiele sensu ma ta wymiana dla Kings, mimo, że przyjęliby wciąż może perspektywicznego Burke’a za chcącego wymiany Casspiego, ale hej, to nie byłaby pierwsza bezsensowna rzecz w Sacramento. Wizards zyskaliby gracza, który mógłby grać jako small-ballowa czwórka, lub w wyższych ustawieniach jako trójka obok grającego na dwójce Oubre. Wtedy na jedynce mógłby grać Satoransky, a z rotacji wypadłby Thornton, więc wszystko się zgadza.

Trey Burke za Richauna Holmesa

rh

Mały coming out: jestem pewnie największym fanem Richauna Holmesa w Polsce. Dość surowy, ale atletyczny silny skrzydłowy, który może wyjść na obwód. Wydaje się perfekcyjną opcją na zmiennika dla Markieffa Morrisa małym kosztem. Jak wspominałem wcześniej, Sixers przydałby się Burke. Gdybym był menadżerem Wizards, właśnie wybierałbym kierunkowy do Filadelfii.

Trey Burke + Andrew Nicholson + 2nd rd pick 2018 za Mirzę Teletovicia

mt

To zupełny przypadek, że piszę o tej wymianie świeżo po tym jak Mirza zagrał fenomenalny mecz w Verizon Center. O pomyśle podpisania Bośniaka latem przez Wizards chętnie pisały waszyngtońskie blogi i ja też miałem tego zawodnika w głowie od dłuższego czasu. Jego kontrakt opiewający na 10 mln dolarów może nie jest zbyt dobry dla Czarodziei, ale za to jego gra byłaby nieoceniona. To lepsza, ale znacznie droższa wersja small-ballowej czwórki niż wspomniany Casspi. Nieco z bólem serca pozbywałbym się tu Nicholsona, ale wątpię by Bucks przyjęli taką wymianę ze Smithem w jego miejscu. Dlaczego robią to Bucks? Bo na gwałt potrzebują rezerwowej jedynki, a Nicholson w optymalnej formie to bardzo przydatny gracz. Myślę, że to realna wymiana.

Andrew Nicholson + Marcus Thornton + 2nd rd pick 2017 + 2nd rd pick 2018 za Lou Williamsa

lw

Skuteczny combo-guard bardzo by się przydał Wizards. Scott Brooks nadal mógłby się zastanawiać czy woli grać na jedynce Burke’iem czy Satoranskym (oczywiście przy Lou więcej sensu miałby Saty), ale miałby wreszcie pewnego strzelca na obwodzie, niemal idealnego sixth mana. Liczę, że dwa wybory w drugiej rundzie przekonają Lakers do oddania jednego z ich najlepszych zawodników. Wszak, w Los Angeles o mistrzostwie ligi marzyć mogą tylko Clippers.

Czy wymiana to konieczność?

Nie. Sam powrót Iana Mahimiego znacząco powinien wzmocnić ławkę Wizards. Z pewnością ograniczy to minuty Jasona Smitha, co będzie dodatkowym plusem. O ile formy nie złapie Nicholson, Wizards wciąż będą mieli problem na pozycji numer cztery. Kontuzjowany jest Danuel House, który mógłby otrzymać szansę gry za Markieffem Morrisem, ale nawet jak wróci, nie sądzę, by Scott Brooks mu zaufał. Waszyngton coraz częściej decyduje się na ustawianie Otto Portera jako silnego skrzydłowego, obok Kelly’ego Oubre. Gdy razem z nimi na parkiecie są Gortat, Beal i Wall – tworzą najlepszą piątkę w całej lidze, która zagrała ze sobą minimum 30 minut. Ale brak solidnego rezerwowego na czwórce to jednak problem. Nicholson wyglądał doskonale w preseason, lecz teraz nie jest blisko tej formy. Uważam jednak, że gdyby Brooks wreszcie pozwolił zagrać Kanadyjczykowi w obu połowach, byłaby szansa na uwolnienie tej – jak zakładam – mentalnej blokady. Co do Jasona Smitha, to straciłem już wszelkie nadzieje, że będzie pomocny.

Jeśli chodzi o backcourt, Brooks powinien jednak znów stawiać na Satoransky’ego na jedynce. Czech nawet w słabszych meczach, które często mu się ostatnio przydarzały, wyglądał lepiej, niż gdy słabszy mecz przydarzał się Burke’owi lub Thorntonowi. Były playmaker Jazz ostatnio poprawił swoją grę i może jest nadzieja, że będzie dało się nim grać w meczach NBA. Thornton jest z kolei po prostu nierówny. Bywa naprawdę przydatny, ale przydałoby się ograniczyć jego poczynania na parkiecie. Kiedy tylko zaczyna kozłować, na ogół dzieją się złe rzeczy. Chyba nie widziałem w życiu gorszych prób pick-and-rolli niż między Thorntonem i Smithem. Warto dla nich odpalić mecz Wizards, jeśli chcielibyście poprawić czymś sobie humor. W przypadku Thorntona, rozsądnie byłoby reagować na bieżąco – gdy wchodzi słabo w mecz, szanse na dwójce dostawać powinni Burke i McClellan. Ten ostatni został odesłany ostatnio do D-League, mimo że nie mogę oprzeć się wrażeniu, że już w tej chwili jest lepszym graczem niż Thornton.

Myślę, że ciągłe zmiany w rotacji nie pomagają w ustabilizowaniu ławki. Nie rozumiem, dlaczego zrezygnowano z pomysłu grania McClellanem, kiedy okazało się, że się sprawdził. Fakt, że dzięki takiemu kombinowaniu, Brooks odkrył swój najlepszy lineup (z Oubre zamiast Morrisa w piątce); fakt, że coach dobrze zrobił rezygnując w tej chwili z Satoransky’ego na rzecz Burke’a, ale ciągle czekam, aż rotację na dobre opuści Smith, a swoje szanse otrzymają właśnie debiutanci.

Co po wymianie?

Jeśli jednak doszło by do jakiejś wymiany, w ramach której Wizards pozyskaliby skrzydłowego lub centra, a straciliby Burke’a – warto spojrzeć na rynek FA, skąd sympatycznie spogląda Mario Chalmers. Jeśli Waszyngton oddałby swój pick w pierwszej rundzie, po to, aby pozyskać na przykład Farieda, bądź Noela, po pewnym czasie warto będzie zamienić Marcina Gortata lub Iana Mahinmiego na kogoś wartościowego na obwodzie. Jednego jestem pewien – jeśli Wizards nie zaczną wkrótce grać o wiele lepiej, Ernie Grunfeld będzie chciał wykonać jakiś gwałtowny ruch. O ile nie zostanie to zablokowane przez osoby postawione wyżej od GMa Waszyngtonu, przewiduję przybycie posiłków do stołecznego miasta.