Durant: Łatwo być najlepszym w słabym zespole

11/06/2018
fot. Kyle Terada/USA TODAY Sports

Kevin Durant znajduje się właśnie u szczytu swej kariery. Wygrał nie tylko mistrzostwo back-to-back, ale zdobył także statuetkę MVP Finałów drugi raz z rzędu. Skrzydłowy Warriors podzielił się z dziennikarzami swoją opinią na temat bycia jednym z najlepszych koszykarzy na planecie.

Durant ma dosyć interesujące podejście do wielkości na koszykarskim boisku wierząc, że najtrudniej być najlepszym, kiedy ma się utalentowany zespół. Coś o tym wie, bo od dwóch lat jest członkiem ekipy uważanej za najbardziej utalentowaną w historii NBA:

Sponsor serwisu

„Uważam, że to proste być najlepszym kiedy nie ma się obok dobrych zawodników. Myślę, że trudniej się wyróżniać, kiedy jesteś otoczony wybitnymi graczami. Czerpię dumę z tego, że wyróżniam się w takim zespole. Jestem dumny, że pracuję ciężko niezależnie gdzie gram. Czuję, że ci ludzie mnie dobrze przyjęli i czuję się teraz Wojownikiem.”

Podczas pobytu Duranta w GSW pojawia się często pytanie, kto jest ważniejszy dla tej ekipy. Czy jest to Steph Curry, czy właśnie KD. I choć Curry faktycznie może być w centrum organizacji i zawodnikiem, dzięki któremu system Dubs jest tak efektywny, to Durant sprawia, że Wojownicy stają się siłą nie do zatrzymania. Durantula podkreśla jednak, że indywidualne wyróżnienia nie są istotne dla obu graczy, dopóki wygrywają mistrzostwa:

„Oczywiście, jako jedni z najlepszych na świecie, obaj chcemy grać dobrze, ale wiem, że Steph nie dba o takie rzeczy. Nigdy nie spodziewałem się, że otrzymam takie wyróżnienia, chciałem jedynie wygrać. MVP czy nie, to bez znaczenia, myślę, że obaj graliśmy świetną koszykówkę.”

Opinia Duranta może być kontrowersyjna i pewnie odbije się szerokim echem. Z jednej strony ma on jednak rację – znacznie trudniej być najlepszym zawodnikiem zespołu w którym grają zawodnicy o wybitnym poziomie talentu. Z drugiej natomiast, gra staje się znacznie prostsza, kiedy otaczają cię ludzie pokroju Curry’ego czy Iguodali, zamiast Roberta Sacre czy Lorenzo Browna.

Kopiuj link do schowka