Dražen Petrović- chorwacka legenda

09/12/2017

Nie można opowiadać o tym jak Europejczycy zaczęli podbój najlepszej koszykarskiej ligi świata, bez wspomnienia o jednym z tych zawodników, którzy utorowali im drogę.

Dla wielu jest ikoną koszykówki, zwłaszcza tej ze starego kontynentu, chociaż zdobył też serca wielu fanów w Stanach Zjednoczonych. Dzisiaj możemy się tylko domyślać jaki koszykarski dobytek pozostawiłby on po sobie. Niestety, najprawdopodobniej nie było mu dane dożyć szczytu swojej kariery.

Sponsor serwisu

Petrović urodził się w 1964 roku w historycznym mieście Šibenik nad Adriatykiem, w Chorwacji, która wtedy była częścią Jugosławii. Był drugim synem małżeństwa serbsko-chorwackiego. Od najmłodszych lat przejawiał zainteresowanie sportem, w tym także, bardzo popularną na Półwyspie Bałkańskim, koszykówką. W wieku 13 lat zaczął grać w lokalny klubie a już dwa sezony później, kiedy drużyna dostała się do najlepiej w tamtych czasach ligi, trafił do pierwszego składu.

Ekipa była bliska zdobycia tytułu mistrza kraju w 1983, a tak naprawdę nawet go zdobyła po dwóch celnych rzutach naszego bohatera w końcówce. Niestety dla niego, nazajutrz jugosłowiańska federacja koszykarska odebrała im tytuł mistrzowski ze względu na błędy w sędziowaniu. Mecz miał odbyć się ponownie, ale zawodnicy Šibenki odmówili wzięcia w nim udziału. Na czele z Draženem drużyna trafiała nawet dwukrotnie do finału FIBA Korać Cup, który był wtedy trzecią najważniejszą imprezą koszykówki klubowej w Europie. Warto wspomnieć, że już na tym etapie swojej kariery Chorwat należał do reprezentacji narodowej, z którą zdobył srebrny medal na Mistrzostwach Europy U-18 1982 roku, które rozgrywane były w Bułgarii. W finale Jugosławia uległa zawodnikom ze Związku Radzieckiego.

Na sezon 1983/1984 Petrović przeniósł się do Cibony Zagrzeb, z którą od razu zdobył tytuł mistrza kraju. Nie był to koniec jego sukcesów w tym roku. W finale ówczesnego odpowiednika Euroligi Cibona zwyciężyła z Realem Madryt, a nasz bohater zdobył 36 punktów. Latem Petrović trafił do reprezentacji seniorów, z którą wyjechał na Igrzyska Olimpijskie do Los Angeles. Jugosławia pewnie zajęła pierwsze miejsce w swojej grupie, a następnie gładko pokonało w ćwierćfinale Urugwaj. Niestety dla nich, w półfinale ulegli Hiszpanom 74-61. Na pocieszenie pozostała im wygrana w meczu o trzecie miejsce z Kanadą. Warto również zauważyć, że Chorwat miał okazję zaprezentować się przed skautami NBA, która już wtedy powoli otwierała się na zagranicznych zawodników. W kolejnym sezonie Cibona znowu zdobyła tytuł mistrza Euroligi, tym razem w finale pokonując zespół Žalgiris, w którego składzie grał sam Arvydas Sabonis. W sumie Petrović spędził w Zagrzebiu 4 sezonu w trakcie, których notował średnio 37.7 punktu na mecz.

To co mógł zdobyć tam, już zdobył i potrzebował nowych wyzwań. W 1986 roku został wybrany w drafcie NBA przez Portland Trail Blazers, jednak jeszcze nie był gotowy na rozpoczęcie przygody za oceanem. Zdecydował się jednak na przeprowadzkę zagraniczną, do Hiszpanii. Na rozgrywki 1988/1989 podpisał potężny jak na tamte czasy i warunki europejskie, wart 4 miliony dolarów kontrakt z Realem Madryt. Początkowo na jego wyjazd nie chciała się zgodzić jugosłowiańska federacja koszykarska, argumentując to tym, że zawodnik ma dopiero 23 lata, a wyjechać mógłby dopiero skończywszy 28 wiosen. Koniec końców jednak zezwolono mu zagrać na Półwyspie Iberyjskim. W barwach Królewskich Petrović dalej mógł święcić sukcesy. Wraz z nową drużyną zdobył Puchar Hiszpanii po wygranej z Barceloną oraz puchar zdobywców pucharów, w którego finale zdobył 62 punkty. Nie udało mu się jednak zdobyć tytułu mistrza Hiszpanii, po tym jak Real przegrał z Barceloną w finałowej serii 3-2. Jak się jednak okazało, dla Chorwata był to zarówno pierwszy jak i ostatni rok w Realu. Nadeszła pora na rozpoczęcie kariery w NBA.

W następnych rozgrywkach dołączył do Blazers, który wybrali go w drafcie 3 lata wcześniej. Jak to zazwyczaj bywa, początki nie były łatwe. Rick Adelman nie miał do niego pełnego zaufania i dawał mu niewiele szans na pokazanie się ( niecałe 13 minut w 77 rozegranych spotkaniach). Tym bardziej, że backcourt był już zapełniony przez Clyde’a Drexlera, Terry’ego Portera i Danny’ego Younga. Trener widział w nim przede wszystkim zagrożenie zza łuku. Pomimo pewnych niedogodności Chorwat zdobywał średnio 7.6 punktu na mecz i trafiał blisko 50% rzutów z gry, z czego 46% za trzy. W tym sezonie Blazers weszli do finału NBA, gdzie przegrali z Detroit Pistons 4-2. Petrović nie wyszedł w ogóle na parkiet w dwóch ostatnich spotkaniach. Kolejne rozgrywki wyglądały podobnie, z tym że nasz bohater dostał trochę więcej czasu na boisku i lekko poprawił swoje statystyki. Prawdziwa rewolucja przyszła dopiero rok później.

W styczniu 1991 roku, w ramach trójstronnej wymiany między Blazers, Nuggets i Nets, Petrović trafił do New Jersey. Znowu musiał się odnaleźć w nowym środowisku, ale przynajmniej dostawał średnio ponad 20 minut na parkiecie. Ten Dražen, którego pokochali amerykańcy kibice narodził się w sezonie 91/92. Rozegrał wszystkie 82 spotkania, zawsze wychodził w podstawowej piątce i stał się najlepszym strzelcem zespołu ze średnią 20.6 punktu. Trafiał 51% z gry i 44% za trzy.

Wprowadził Siatki do Playoffs, gdzie jednak musieli uznać wyższość Cavaliers już w pierwszej rundzie (1-3). Latem wziął udział w Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie, już jako reprezentant niepodległej Chorwacji i wraz z kolegami zdobył srebrny medal. Jak dobrze wiemy pokonał ich Dream Team prowadzony przez Jordana, Birda i Magica. Kolejne rozgrywki były dla niego jeszcze bardziej owocne i doczekał się docenienia ze strony ligi w postaci wybrania go do All- NBA Third Team. Niestety, w PO Nets znów trafili w pierwszej rundzie na Cavs i znowu przegrali, tym razem w pięciu meczach.

Teraz moglibyśmy się tylko zastanawiać jak dalej mogłaby się rozwinąć jego kariera. Niestety, w wieku zaledwie 28 lat, 7 czerwca 1993, zginął on w wypadku samochodowym na autostradzie w Bawarii, wracając z Polski, z turnieju eliminacyjnego do Eurobasketu.

Kopiuj link do schowka