Draft oczami Pistons

22/06/2017
Adebayo Kentucky

Reset.

Inaczej nie umiem tego ująć.

Potrzebowałem resetu od NBA, a w szczególności od Pistons.

Znasz to uczucie kiedy zmęczony pracą/studiami/życiem/kłótniami/czymkolwiek, czujesz, że musisz się najebać? Usiąść w weekend przy flaszce i pić aż mózg przestanie pracować, a jedynym problemem na horyzoncie będzie tylko potworny kac następnego dnia i to czy dorosłe życie pozwoli ci na solidną kontrę, tak żeby aż do niedzieli jechać z wolną głową.

Ja właśnie tak miałem z amerykańską koszykówką. Pistons przygnietli mnie beznadzieją, a NBA nudą. Wiedzieliśmy od lipca jaki będzie Finał i finał Finału i jedyne co mogło zaskoczyć to fakt, że ludzie dziwili się przebiegowi playoffów.

Sam spędziłem na ich oglądaniu rekordowo mało czasu. Tylko Finały obejrzałem w całości, ale żadnego ze spotkań Cavs/Warriors nie widziałem na żywo. Po raz pierwszy od 15 lat nie wstawałem w nocy żeby patrzeć jaki obcy ludzie pchają pomarańczę do koszyka. Dorosłe życie mnie znalazło i dopadło, rodzina powiedziała A), nowa praca w korporacji powiedziała B). I choć nigdy w życiu nie czułem takiej celowości w tym co robię, nigdy nie byłem bardziej zadowolony z miejsca, w którym jestem, to koszykówka zjechała na dalszy plan. Nie mam nawet czasu na granie samemu, więc po co miałbym oglądać jak grają inni?

To był mój piątek i moja flaszka. Całkowite odcięcie. Mózg tak pochłonięty innymi sprawami, że nie miał czasu przejmować się  NBA deprechą. I tylko jedno oko zerkało na prospekty do draftu, tak jak pijak o północy, na granicy odcięcia, pisze smsy do dziewczyny, że ją tak bardo koachm@!. Czasem to silniejsze od ciebie.

Sobotą był już czas od końca Finałów Konferencji. I tak jak walisz piwko na kontrę, tak ja oglądałem faworytów z NCAA i jak zagryzasz tłustym burgerem, tak sam wyszedłem nie raz na boisko. Wieczorne kac-kino z popcornem i którym to już piwem to były Finały NBA i były równie głupie jak filmy które z reguły wchodzą na kacu. Nie wiem co było bardziej nieprawdopodobne, pierwsza połowa G4 Finałów czy Strażnicy Galaktyki 2? Nie mi rozstrzygać, tu i tu kosmici, ale w obu przypadkach bawiłem się wyśmienicie.

Od jakiegoś czasu trwa już moja niedziela. Mam już dość alkoholu i radosnego niemyślenia. Stęskniłem się za ligą i chłonę, chłonę prospekty, zastanawiam się kto gdzie pasuje i co mogą zrobić, no tak, właśnie Pistons. Mam ich dosyć, ale już nie dostaję mdłości na myśl o nich jak przed weekendem. Więc znowu czytam co tam u nich. Znowu śledzę doniesienia. Sprawdzam kto był u nich na workoutach, co oni mogą tam właściwie zrobić.

I tak jak wtedy kiedy myślisz już w niedzielę o swojej pracy, tak i ja mam minę mocno nietęgą. Nabrałem już chęci do życia po melanżu, do NBA po przerwie, ale ci Pistons. Ech.

Czemu spytasz? Ano ta drużyna zmierza do nikąd. Wiesz, nie to żebym ich o to bardzo winił, w tej pozycji co oni jest tak ze 20 drużyn NBA. Warriors z Cavs wszystko zepsuli. Jednak Pistons nie mają gorszej przyszłości tylko od ostatnich finalistów. Na samym Wschodzie, bardziej obiecująco wygląda przyszłość też Bostonu, Bucks, Philly, Wizards… pewnie znajdzie się ktoś jeszcze. Tak na oko z 20-25 drużyn w tej lidze ma lepszego najlepszego gracza niż Pistons. Dlatego tak się zżymam kiedy słyszę, że SVG chce handlować pick za sprawdzonego weterana i wspomina o tym nawet na przeddrafowej konferencji, którą we wtorek odbyli z Bowerem. Z drugiej strony uśmiecham się z entuzjazmem kiedy słyszę o handlowaniu Reggiem Jacksonem. Jestem rozdarty między nadzieją a depresją.

Osobiście uważam, że tę drużynę trzeba przewietrzyć. Nie żałuję odejścia Baynesa i przeżyłbym nawet odejście KCP. Mocno kibicuję oddaniu Reggiego za cokolwiek wartościowego, a z Drummondem waham się między „daj mu szansę jest młody”, a „handluj go teraz już nie będzie miał wyższej wartości”. (BTW wrzucasz Drummonda takiego jak jest teraz do obecnego draftu… z którym pickiem pójdzie?) Chciałbym, żeby SVG poszedł w ekspresową przebudowę, ale wiem też, że ma nową halę do wypełnienia.

Moje własne podejście dobrze oddaje sen który ostatnio miałem. SVG oddał Drummonda za 1 pick draftu, a Jacksona z Morrisem za picki 5 i 10. Potem w drafcie wziął Fultza, Monka i Bama, i nowy sezon zaczął z nimi trzema w S5 i uzupełniającymi ich Stanleyem, Harrisem i Ellensonem. Tak, wiem, że to abstrakcyjnie nierealne, ale chodzi mi o to, że jako fan rozwoju młodych graczy i fan Pistons, bardzo bym chciał, żeby przebudować się i kosztem teraźniejszości znacząco podwyższyć sufit drużyny. To podejście będzie się odbijało w tym jakie propozycje mam dla Pistons, ale spróbuję się też wczuć w sytuację SVG. Zobaczymy jak to wyjdzie. Pamiętaj też, że jestem spaczony obsesją handlowania. Kto grał ze mną kiedyś w fantasy, zwłaszcza dynastyczne, ten wie o co chodzi.

Detroit mając pick na końcu loterii jest klasyczną drużyną z pogranicza Playoffs, mającą zapchany cap space i desperacko potrzebującą talentu. W takiej sytuacji nie powinni grać ostrożnie ze swoim pickiem, tylko szukać graczy boom or bust jakich sporo w tym drafcie. Jak to nie wypali dużo nie stracą, a ewentualna nagroda na pewno warta jest ryzyka. To moje główne założenie, którego będę się trzymał. Widać to było już w mocku, który zrobiłem z Jędrzejem Mirowskim na BlazersPL.

Drugie założenie to bezpozycyjność szukanego gracza. Trzeba brać najlepszy dostępny talent, bez względu na pozycję. Oczywiście, najlepiej byłoby wyjąć tu rozgrywającego, żeby móc swobodnie wypierdolić Reggiego, ale nie można mieć wszystkiego. Topowych rozgrywających jest w tym drafcie tylko 5 i trudno oczekiwać, żeby któryś z nich spadł do Pistons.  Dlatego na BlazersPL dałem do Pistons Bama, który po prostu ma kurewsko wysoki potencjał, nawet jeśli może też okazać się sporym niewypałem.

Czas na przegląd wojsk. Z graczy, którzy powinni pójść w pierwszej rundzie, mieliśmy całkiem sporo odwiedzin. Jednak chyba żadnego prospektu typowanego na Top10, co dużo mówi o podejściu Pistons do ewentualnego trade’owania w górę. To możliwe ale mało prawdopodobne.

Kto był u nas na workoutach (ze znaczących nazwisk)? W kolejności pojawienia się w Detroit:
1. Ike Anigbogu
2. Bam Adebayo
3. Ivan Rabb
4. Justin Jackson
5. Luke Kennard
6. Harry Giles
7. John Collins
8. Tony Bradley
9. Tyler Lydon
10. Justin Patton
11. Jarrett Allen
Dodatkowo kilka fajnych nazwisk na drugą rundę lub na po drafcie, boldem moi ludzie:
Michale Ojo, Reggie Upshaw, Isaiah Briscoe, Derrick Walton, Melo Trimble, Bryce Alfrod,  Zak Irvin, Landen Lucas.

Z graczy, którzy mockowani są w okolicy Pistons, nie mieliśmy na workoucie przede wszystkim czwórki: Zach Collins, Donovan Mitchell, OG Anunoby, Frank Ntilikina.

Z tego co jednak wiem, każdego z nich, tak samo jak większość top10 (poza oczywiście Frankiem), Pistons widzieli na otwartych workoutach.

Podobno jeden prospekt, który jest mockowany niżej, ale SVG był nim zainteresowany, nie przyjechał do Detroit (mój typ to OG).

Do tego SVG twierdzi, że jego staff powiedział mu o 6 graczach, którzy „na pewno” nie będą dostępni z 12 numerem. Umiem wytypować 5 z nich: Fultz, Ball, Jackson, Tatum, Fox i stawiam, że szóstym jest Smith. Tego ostatniego jednak Pistons pojechali oglądać podczas jego pro day, więc może jednak myślą o wymianie w górę? Kto wie, dużo pytań w tym drafcie. Poza tym trzeba pamiętać, że niejaki Henry Ellenson miał być jednym z 10 graczy, którzy na 100% nie będą dostępni z 18 pickiem Pistons rok temu…

Te informacje, razem z moją subiektywną oceną tworzą nam kilka pięter graczy:

  1. Nie w tym życiu ziom:

Fultz, Ball, Jackson

Pistons nie mają ani jednego wystarczająco wartościowego gracza, żeby choćby trade’ować po jednego z nich… Może Drummond za numer 3 do Bostonu? Nie, Ainge nie jest głupi, a tego picku nie chce podobno dać nawet za Butlera.

  1. Musisz iść po nich w górę:

Tatum, Fox, Smith

Każdy z tych graczy może zsunąć się do numeru 5. A numer 5 jest w Sacramento, jest jednym z dwóch ich picków i Sacramento nie jest najmądrzejsze. Piątkę można by prawdopodobnie pozyskać za kombinację Reggiego i 12 picku, lub samego Reggiego lub za Tobiasa i 12 pick… coś w ten deseń. Dajesz dużo, bierzesz dużo, choć gdyby dało się zamienić Reggiego w Smitha. O człowieku. Następnego dnia po drafcie idę rano do pracy, ale szklaneczkę whisky na pewno bym z tej okazji chlapnął 10 sekund po wyborze. Duszkiem.

  1. Mała szansa ale mogą spaść:

Isaac, Monk, Markkanen

Żaden z tych graczy nie ma oczywistego fitu w Top10, ale każdy też może pójść w top5. Tu już wszystko zależy od indywidualnych ocen graczy poszczególnych zespołów. Myślę jednak, że kombinacje fizycznych możliwości i talentów Isaaca i Monka nie pozwolą im wypaść z Top10… a Markkanena nie lubię. Po prostu, nie mój typ gracza. Myślę, że jest miękki i nie dość, że jest mała szansa, żeby spadł, w końcu przed Pistons wybierają Hornets he-he, to jeszcze zwyczajnie nie chcę żeby spadł.

  1. Mogą spaść, nasz górny zasięg:

Zach Collins, Donovan Mitchell, Luke Kennard, Frank Ntilikina

Tu już zaczynamy rozmawiać o realnych graczach.

Ntilikina to marzenie, gdyby trafił do Detroit piałbym z zachwytu. Myślę, że szybko wyciąłby z pierwszej piątki Reggiego, co w przypadku SVG oznacza po roku. Zdaje mi się, że jednak pójdzie wyżej. Duży, świetnie broniący, młodziutki point guard z rzutem to rarytasik i ja bym go nie wypuścił z top10.

Mitchella bardzo lubię, ma fantastyczne warunki fizyczne, szoruje rękami po ziemi, ale o ile w obronie będzie bardzo dobry natychmiast, tak w ataku nic nie robi dobrze. Ciekawe ile zajmie mu nauka, ale obawiam się, że mamy już dwóch takich graczy. Jeśli Detroit go weźmie, widzę go w opcji nowy KCP. Stary KCP wtedy odchodzi za gruby hajs, Stanley wchodzi do S5, a nowy KCP go zmienia z ławki. Ładna pętla.

Nie mam pojęcia co ludzie widzą w Collinsie żeby go mockować tak wysoko. To potencjalny role player. Nie ma wysoko sufitu, ale ma bardzo solidną podłogę, jest pewniakiem do gry w rotacji zespołu NBA przez kolejne 10 lat. Fajnie, ale jak wybierasz pod koniec loterii, nie chcesz brać średniaków, tylko szukasz znaczącej poprawy talentu… a tego tu na poważnie się przymierza nawet do jakiegoś 6 picku. Świat oszalał. Jak chcecie Collinsa to damy wam Leuera za ten pick, jest pewniejszy, oszlifowańszy, a skillset podobny.

Luke Kennard, to trochę obwodowy Collins. Pewny role player o długiej karierze w NBA. Może być nowym Redickiem, nawet trochę lepszym, ale może być też nowym Jimmerem. Za niski ma sufit dla mnie, żeby z nim ryzykować.

  1. Nasz zasięg:

Justin Jackson, Bam Adebayo, John Collins, Justin Patton, Jarrett Allen, OG Anunoby, Ike Anigbogu, Harry Giles, Ivan Rabb

To gracze, którzy najprawdopodobniej będą na stole, kiedy my będziemy wybierać.

Poza Jacksonem i Anunobym to co charakterystyczne sami podkoszowi. Niemal wszyscy w NBA będą centrami. Niektórzy z nich rankowani są dużo niżej niż pozycja Pistons, jednak byli u nas na workoucie, co pokazuje, że SVG, o ile nie wydarzy się nic nie oczekiwanego, raczej planuje zastąpić Baynesa pozyskanym w drafcie centrem… albo nie tylko jego.

W tej grupie podkoszowych nie lubię Collinsa, bo przy wszystkich swoich kozackich talentach ofensywnych, świetnym atletyzmie, który pokazywał na workoutach,jest kurwa najgorszym obrońcą, tak złym że zęby starłem na zgrzytaniu oglądając go w turnieju NCAA. Nie lubię także Rabba, z którego IMO już nic nie będzie (co najwyżej jakiś kolejny Dedmon). Allen i Patton to kombinacje ciekawych warunków fizycznych z rozwijającym się skillsetem i sporą efektywnością, a Ike to zajebiste warunki fizyczne, olbrzymi potencjał atletyczny i jakieś flagi flagusie co do jego zdrowia.

Harry Giles mnie ciekawi, ponieważ już nie ma kolan, w NCAA wyglądał źle, ale jeszcze rok temu był uważany za niekwestionowany numer 1 tej klasy i za młodego Chrisa Webbera. Damn, według Chada Forda niektórzy GMowie wciąż uważają, że ma najwyższy sufit w całym drafcie. Jest też monstrualnym ryzykiem i niesie też w sobie dużą obietnicę. Jestem zaintrygowany, ale chyba za bardzo boję się jego kolan. Z drugiej strony kontuzje w tym wieku mają mniej miażdżące efekty niż gdyby wydarzyły się parę lat później. Jestem strasznie ciekaw z którym numerem zostanie wybrany.

Zanim o tym gościu, o którym myślisz, że zapomniałem:

OG Anunoby wygląda w tym momencie trochę jak nowy Stanley Johnson, z gorszym zdrowiem i lepszą techniką rzutu. Jego kolana to olbrzymia czerwona flaga, zwłaszcza, że nie do końca wiadomo, co z nimi się stało, że skończył przedwcześnie sezon NCAA. Dlatego nie jest Pistons aż tak potrzebny, chociaż go lubię, gdyby chociaż jeden z dwójki: on – Johnson nauczył rzucać dobrze a drugi średnio, ich duet 2-3 mógłby być czymś wyjątkowym dla Pistons w przyszłości.

Justin Jackson to pewniak. Nie ma dużego upsideu, ale już umie dobrze bronić, już nieźle rzuca za 3, na uczelni robił ciągłe postępy i jest typem zwycięzcy. Myślę, że będzie wieloletnim starterem w NBA, to wszystko czego chcesz kiedy wybierasz z pickami 16-20, ale z 12 raczej powinieneś szukać wyższego sufitu.

Wreszcie:

BAM Adebayo.

Mów co chcesz. Mocki srocki. Calipari zasmarkali. Bam ma według mnie w obecnej NBA upside wyżej od Drummonda. Ludzie oglądając go koncentrują się na jego grze tyłem do kosza. A w tym Bam jest surowy. Dostawał w Kentucky piłkę pod kosz i miał grać. I kiedy grał z kimś mniejszym, wgniatał go w podłogę i robił kozackie powerdunki. Ale jak miał kogoś na swoim poziomie fizycznie, głupiał. Zwłaszcza przy tej bliziutkiej trójce w NCAA i dwóch non-shooterach grających razem z nim w piątce. Bam nie zdążał podjąć odpowiednich decyzji, był podwajany i tracił piłkę, bo niestety nie jest dobrym podającym. Niewiele więcej robił u Kokainowego. Nawet nie był wykorzystywany jako roller. To usprawiedliwia jego pozycję w okolicy 20, jak jest teraz mockowany.

Jednak ja widzę zupełnie innego gracza. Widzę faceta, który wyglądając fizycznie jak kulturysta, może jednocześnie dowolnie switchować przeciwko dowolnemu graczowi przeciwnika, jednocześnie nieźle broniąc obręczy i zbierając. Przypomina ci to kogoś? Tak to brzmi jak poor-mans Dray Green. Co więcej, ten potencjalnie (teraz brak mu jeszcze wyszkolenia, bardzo mu tego brak) świetny obrońca, ma też szokująco dobry kozioł (nie miał tego jak pokazać w NCAA) i zalążki niezłego rzutu. Teraz sobie wyobraź czym on może być: switchujący wszystko świetny defensor, który w ataku może miażdżyć tyłem guardów i małych wingmanów przeciwnika w przypadku switchy, a także zarówno rollować do kosza łapiąc loby i popować na dystans, zapewniając spacing. Przecież ktoś taki to Święty Graal obecnej NBA. Mała szansa, że będzie aż tak dobry, ale ta szansa istnieje. Bam ma jeden z najwyższych sufitów w tym drafcie. Na miejscu SVG, brałbym go bez zastanowienia, nawet jeśli pseudospecjaliści od mocków (dużo, dużo lepsi ode mnie) będą o tym mówić, że to poważny reach.

Jeśli miałbym do wyboru dowolnych graczy z pięter 4-5, tylko Ntkilikina mógłby sprawić, że zawahałbym się przed wyborem Bama. Wziąłbym go też na pewno przed Markkanenem i raczej przed Isaaciem. Mam go na poziomie takiego Tatuma, którego zresztą nie lubię. Może Cię to dziwić, ale ech, to tylko moja opinia, a ja się nigdy nie lubiłem z nią kryć.

Warto przy tym wszystkim pamiętać, że niemal zawsze 2 drużyny robią duży błąd w Top10 draftu. To teoria Billa Simmonsa i jest dobrze udokumentowana. Dlatego nawet jeśli w tym drafcie jest 10 graczy odstających od reszty (+ BAM!), to oznacza, że do 12 powinien się zachować co najmniej jeden kozak (i BAM!). A czy drużyny zrobią błąd, będziesz mógł sam ocenić, poniżej, z krótkimi komentarzami, moja kolejność draftu, to jakbym ja wybierał gdybym był tymi GMami. Nie próbuję tu przewidzieć ich ruchów, tylko kieruję się własną opinią. Wymian raczej nie przewidzę, bo ten draft już jest NUTS.

Pierwsza piątka to raczej pewniaki o ile nie wydarzą się tu jakieś wymiany:

1. 76ers – Markelle Flutz. Pewniak, no brainer, nowa era w Philly. 76ers w ten sposób będą mieć w składzie dwie ostatnie jedynki z draftu, a do tego Joela Embiida. Hajp rośnie.

2. Lakers – Lonzo Ball. Magic działa pod olbrzymią presją opinii publicznej i pięknej narracji związanej z młodym Big Ballerem. Nie wierzę, że się jej oprze. Zwłaszcza po oddaniu Russella. Jednak ja sam bym próbował oddać 2 pick do Sacramento za nr 5 i 10 i wziął z nimi Dennisa Smitha (o ile Ball tam by wtedy nie spadł…) i potem tego upragnionego Zacha Collinsa skoro już na niego polują. I niech Sacto bierze sobie wtedy z 2 Balla.

3. Celtics – Jayson Tatum. Ja go nie lubię, ale w Bostonie podobno widzą w nim nowego Pierce’a, a Stevens wierzy, że będzie umiał zmienić go w dobrego obrońcę. Skoro tak go chcą, niech biorą… Z drugiej strony to kolejny team, który powinien pogadać z Sacramento. Jeśli oni chcą Foxa, a Boston uważa, że czwórka Fultz-Ball-JJ-Tatum to gracze o tym samym potencjale, to ktoś z tej 4 na pewno spadnie do 5 wyboru. Ciekawe czy dałoby się namówić Sacto na oddanie 5 i 10 picku za numer 3, lub nawet 5 picku i jakiegoś przyszłego. Wtedy braliby jednego z tych 4 (lub Monka) z 5 i z 10, heh ja bym na ich miejscu z dychą brał Bama.

4. Suns – Josh Jackson. Nie ma o czym gadać. Idealny fit do Bookera i Bledsoe, doskonale pasuje do ich młodego core’u.

5. Kings – DeAaron Fox. Vivek by go szarpał jak Reksio szynkę, tak bardzo, że gotów jest po niego iść wyżej, mimo że nikt wyżej go nie chce. Ach ten Vivek.

Tutaj zaczyna się wróżenie z fusów:

6. Magic – Dennis Smith. Już od jakiegoś czasu wydaje się że mop Payton jest na wylocie z Orlando, dlatego rozgrywający to naturalny wybór. Smith jest najlepszym PG, który powinien być dostępny z tym numerem. Kropka. Niektórzy mówią coś o Monku (ale Magic mają na SG już Fourniera, Hezonję i Rossa), a inni o Isaacu (ale Magic mają już jednego defensywnego tweenera, w którego inwestują w postaci Gordona). Ja jednak twardo stoję przy Dennisie, który może za 5 lat od teraz okazać się najlepszym graczem z tego draftu. Uwielbiam go. To też pierwsze miejsce, w które realnie Pistons mogą rzucić wszystkie swoje assety za możliwość wybrania Smitha.

7. Timberwolves – Frank Ntilikina do Mavs. Wierzę że tu będzie trade 9 za 7, Cuban strasznie się napalił na Franka, a myślę że Minnesota będzie chętna handlować tym pickiem.

8. Knicks – Lauri Markkanen. Bo chciałbym, żeby Phil uwolnił Zingisa i zastąpił go swoim nowym bożkiem z Finlandii. Lauri jest świetny 1na0, ale jakoś go nie czuję w kontekście NBA. Miałbym tu Ntilikinę, bo to idealny PG do trójkątów, ale wracaj do koksu Phil, Frank idzie do Mavs.

9. Mavericks – Bam Adebayo do Wolves. Ludzie mówią tu o Isaacu, ale ja uważam, że A) Edrice u Thibsa stanie się bogiem obrony. B) Bam to świetny fit do Townsa. Więc fuck ludzi, to mój mock.

10. Kings – Malik Monk. Vivek lubi shooterów, ten konkretny shooter grał razem z Foxem w jednej drużynie w NCAA i Hindus nie da rady oprzeć się wywinięciu takiego numeru. A Hieldem będzie grał na SF. Trójki, kurwa, trójki wszędzie.

11. Bobcats Hornets – Luke Kennard. Miałem problem z tym pickiem, ale mają już centra w Howardzie i mają już go tu defensora w MKG. Dlatego Zach Collins i Donovan Mitchell odpadają. Mają też Batuma i ponownie MKG, których hybrydą jest Isaac. Brakuje im za to shootingu. Dlatego Kennard.

12. Pistons – Jonathan Isaac. Pisałem kawałek wyżej że nie wierzę, że wypadnie z Top10. Ale robię ten mock live, bez planowania i choć jestem w szoku, mam go z 12 w Detroit. Pisałem już, że go nie lubię? Nie lubię go. Logjamuje się z Morrisem, Tobiasem, Stanleyem, Ellensonem i kogo tam jeszcze wymyślisz. Ale jak pisałem – z 12 powinieneś iść boom or bust, a Isaac to dokładnie taki prospekt.

13. Nuggets – OG Anunoby. Jego defensywa i umiejętność ścinania to dokładnie to czego szukasz koło Jokica. No brainer dla mnie. Chyba, że to kolano jest w stanie całkowitego rozkładu… tyle, że my ciągle tak naprawdę nie wiemy, co tak naprawdę mu się w nie stało.

14. Heat – John Collins. Ależ nie lubię jego obrony… dlatego jeśli ma gdzieś grać, niech gra u Spoelstry koło Whiteside’a. Będzie poor-man Boshem dla Miami, w ataku jest pojebanie wręcz dobry jak na ten wiek.

15. Blazers – Jarrett Allen. Potrzebują solidnego młodego centra, a ten wygląda dla moich oczu na najsolidniejszy młody prospekt na tej pozycji. Jego wingspan jest imponujący, może być dokładnie tym czego potrzeba w Portland.

16. Bulls – Harry Giles. Bulls prawdopodobnie wkręcą sobie narrację, że są na tyle dobrzy (byli o kontuzję Rondo od Finału Wschodu!), że mogą zaryzykować. A jeśli ktoś chce w tym miejscu ryzykować, to Giles jest świetnym pomysłem.

17. Bucks – Justin Jackson. Mają na tyle dobre doświadczenia w braniu doświadczonych graczy z uczelni (Brogdon!) i na tyle duże potrzeby na obwodzie, że Jackson wydaje się tu świetnym pomysłem. Powinien móc grać na pozycjach od 2 do 4 zależnie od fantazji Kidda. Bucks potrzebują kogoś za Antkiem, Jabarim i Khrisem i, bach, oto jest Justin.

18. Pacers – Donovan Mitchell. Są w takiej sytuacji, że powinni brać najlepszego dostępnego gracza, a tak się składa, że na SG mają też sporą dziurę w składzie. Idealny fit.

19. Hawks – Ike Anigbogu. Idealnie tam pasuje po tym jak oddali Dwighta. Wchodzą prawdopodobnie w rebuilding, nie mają centra, a Ike to fizycznie potwór. Oczywiste dopasowanie.

20. Blazers – Semi Ojeleye. Widziałeś go? Fizyczne monstrum ze sporym skillem. Mocno doświadczony, ale człowieku, myślę że może być stealem tego draftu. Wzięcie go, pozwoli Blazers zejść z kontraktu np Aminu. Warto jednak podkreślić, że stawiam, że Blazers będą handlować co najmniej jednym ze swoich picków.

21. Thunder – Justin Patton. Jeśli będzie w tym miejscu dostępny, Sam Presti nie wytrzeźwieje przez tydzień. Sam nie wiem jakim cudem spadł mi tak daleko.

22. Nets – Ivan Rabb. Oni muszą ryzykować… i nie mają centra (nie mów mi o TiMo). Rabb to prospekt pod kosz o największym potencjale z tu dostępnych ludzi.

23. Raptors – Tyler Lydon. Prawdopodobnie Raptors będą potrzebowali kogoś na pozycje 3/4. Lydon tu całkiem nieźle pasuje.

24. Jazz – Jonah Bolden. Bolden to talent na loterię, który jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności po pierwszym roku na uczelni wylądował w Europie przez co zniknął z radarów skautów. Wciąż jednak może być kozackim graczem i może okazać się jednym ze stealów draftu. Jazz przyda się ktoś taki na PF.

25. Magic – TJ Leaf. Rzucająca czwórka, która otworzy parkiet dla Smitha i Fourniera? Brzmi ok.

26. Blazers – Anzejs Pasecniks. Jeśli Portland zachowa wszystkie swoje picki, będą raczej musieli użyć któregoś w opcji draft & stash. No to pyk, zwłaszcza że to wielki center, który może im się bardzo przydać za 2-3 lata.

27. Lakers – Terrance Ferguson. Po oddaniu Russella, Lakers nie bardzo mają kim grać jako SG. No to już mają. Gość potrafi zrobić się super-hot, ma fajny rzut, ok atletyzm… i nie wiadomo czego się po nim spodziewać, bo wyjechał ze Stanów na swój rok karencji po high-schoolu.

28. Lakers – Monte Morris. Było ryzyko to teraz pewniaczek. Być może najbardziej ułożony PG w tym drafcie. Nie traci piłek. Wcale. Kevin Pelton z ESPNu go kocha, a ja czasem wierzę Peltonowi i jego cyferkom.

29. Spurs – Frank Jackson. Za dwa lata od draftu będziesz się rozpływał o nim jako superstealu Spurs, a za 3 lata i startujący backcourt to będzie on-Murray i Kawhi i będziesz się tym jarał. Tak tylko uprzedzam.

30. Jazz – Edmond Sumner. Gdyby nie paskudna kontuzja kolana z tego sezonu byłby pewniakiem do Top20. To jednak wciąż wielki, bardzo sprawny PG, a Jazz się przyda zabezpieczenie na tej pozycji.

 

Steale do 2 rundy:

Gdyby Pistons kupili tam pick (np od Philly, to jako potencjalne steale widzę kilku ludzi, niektórzy pojawili się też w mocku wyżej):

Frank Jackson, Terrance Ferguson, Edmond Sumner, Jonah Bolden, Tyler Dorsey, Caleb Swanigan, Jonathan Motley, Tony Bradley, DJ Wilson, Josh Hart, George De Paula, Dillon Brooks… i oczywiście Przemek Karnowski o którym kozacki tekst ma Sebastian Hetman na swojej nowej stronie. 

Znajdzie się nawet kilku więcej, zajebiście głęboki ten draft. Dlatego emocje będą w 1 rundzie, klasycznie, w 2 (czy kupią pick?!) i dzień po drafcie (komu dadzą 2 way kontrakt?). Jeff Bower miał rację na wtorkowej konferencji mówiąc, że to bardzo bardzo głęboki draft i w czubie i w 2 rundzie. Od siebie dodam, że IMO w tym roku powinny być 3 rundy, przez to, że składy drużyn powiększą się o 2 sloty i będzie ostra walka o niewybranych ludzi.

To chyba tyle, ja już jestem zajarany, draft będzie pierwszym od dawna momentem kiedy wstanę w nocy, żeby oglądać NBA. Będzie grubo!

Kopiuj link do schowka