Dominique Wilkins: Czuję się niedoceniony

14/07/2018
dominique wilkins

Dominique Wilkins to bez wątpienia wybitny zawodnik. Jednakże zazwyczaj wszyscy patrzymy na niego przez pryzmat jego atomowych wsadów, podczas gdy Nique robił znacznie więcej na boisku. Jak sam stwierdza w ostatnim wywiadzie, czuje się niedoceniany z tego powodu.

Wilkins był ostatnio gościem podcastu HoopsHype gdzie podzielił się kilkoma ciekawymi spostrzeżeniami na temat obecnej NBA, jego kariery, a także DeMarcusa Cousinsa i jego kontuzji.

Dominique bowiem przeszedł dokładnie taki sam uraz w swojej karierze. Po zerwaniu Achillesa był jednak w stanie rozegrać jeden z najlepszych sezonów w swojej karierze, kiedy to notował 29,9 pkt na mecz. Jaką radę ma zatem dla DeMarcusa Cousinsa, który obecnie rehabilituje swojego Achillesa?

„Po pierwsze powiedziałbym Cousinsowi, żeby wierzył w siebie i nie słuchał nikogo innego. Ponieważ cała reszta będzie miała już wyrobione zdanie na temat tego co powinien zrobić i czy w ogóle będzie w stanie wrócić. To twój charakter i twoja nieustępliwość są tym, co warunkują twój powrót do gry po takiej kontuzji.”

Nique poruszył również stary i dobrze znany temat. Zapytany o to, która epoka była lepsza, były gwiazdor Hawks nie chciał udzielić jednoznacznej odpowiedzi, chociaż oczywiście podkreślał w pierwszej kolejności zalety swoich czasów:

„Młodzi ludzie widzieli na żywo tylko obecną erę, więc łatwo im powiedzieć, która jest lepsza. Ja nie lubię takich porównań, ponieważ uważam je za niesprawiedliwe zarówno dla nas jak i dla nich. My mieliśmy swój czas i oni mają swój. Ale wkurza mnie kiedy ludzie tak nisko oceniają nasze czasy. Nasza era była tak pełna talentu i walki fizycznej.”

 

„Bez dwóch zdań. To byłoby banalnie proste, ponieważ nie mógłbyś mnie dotknąć. Niektórzy chyba nie zdają sobie sprawy jak dobrzy byli zawodnicy z którymi grałem. Larry Bird, Dr J, Alex English, James Worthy, Adrian Dantley, żeby wymienić tylko kilku na mojej pozycji. Chociaż i tak najtrudniejszy zawsze był Bernard King. Tego gościa nie mogłeś zatrzymać.”

Mimo jednak wielu sukcesów, wciąż wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak dobrym zawodnikiem był Dominique. Przez 15 lat kariery w NBA notował średnio 25 pkt w meczu, 7 zbiórek i niemal 1,5 bloku na mecz. Siedmiokrotnie wybierany do All-NBA, a i tak najbardziej kojarzony jest jedynie ze swoimi wsadami.

„Zdecydowanie czuję się niedoceniany. Wiele osób nie ogarnia co potrafiłem. Przez 12 lat ciągnąłem drużynę na swoich plecach na wschodzie, który wtedy był wypełniony talentem. I robiłem to bez żadnej supergwiazdy u boku. Myślę, że kiedy jesteś atletą i latasz ponad obręczami, ludzie szybko cię szufladkują. Tłumaczę zawsze, że nie da się zdobyć 26 tysięcy punktów z samych wsadów. Potrafiłem zdobywać punkty na masę różnych sposobów.”

„Ludzie bardzo skupiają się na moich wsadach. Mogłem zapakować piłkę dwa razy w meczu, ale robiłem to w taki sposób, że ludzie myśleli, że tylko tak zdobywam punkty. To nie była prawda.”

Jednakże ważniejsze dla Wilkinsa jest to, że jego rywale z boiska zawsze dostrzegają to jak dobrym graczem był:

„Takie podejście bywa frustrujące, ale najbardziej cieszy mnie to, że moi rywale z boiska mnie doceniają. Dr J i Larry Bird, Michael Jordan, Clyde Drexler, nawet Magic Johnson. Oni wszyscy to wiedzą i mówili o mnie bardzo miłe rzeczy.”

Na koniec nie mogło zabraknąć pytania o słynny konkurs wsadów i pojedynek z Michaelem Jordanem w 1988 roku. Czy Wilkins czuje się pokrzywdzony?

„To było tak dawno temu. Ja podchodzę do tego tak: Czy Michael uważa, że wygrał? Tak. Czy ja uważam, że wygrałem? Jasne. Ale na koniec dnia, to bez znaczenia komu przypadła korona, najważniejsze, że ludzie dostali show, za jakie zapłacili.”

Sami oceńcie, kto wygrał:

Kopiuj link do schowka