Do czego w ogóle Miśkom potrzebny Joakim Noah?

03/12/2018
Joakim Noah Marc Gasol Grizzlies fot. Getty Images

Memphis Grizzlies podpisali kontrakt z Joakimem Noah – czy podkoszowy weteran po przejściach ma szansę wnieść coś do i tak dobrze grających Niedźwiadków?

Przed wejściem w ten tekst jestem Wam winien drobne preludium. NBA to liga aż 30 zespołów, ogromnej ilości kilkuset zawodników i przytłaczającej ilości niespełna 2500 meczów w samym tylko sezon ie regularnym. Spalony już dawno Joakim Noah (gra słów niezamierzona) nie wydaje się w tym momencie tematem najbardziej ekscytującym, albo mającym największy wpływ na kształt ligi. Cały ten ogrom NBA sprawia jednak, że każdy może znaleźć w niej wątki, które najbardziej go kręcą. Ja z Joakimem Noah od zawsze czuję się emocjonalnie związany – mój pierwszy tekst na łamach ZKrainyNBA był z resztą o tym, jak świetnym graczem może być Noah w rotacji New York Knicks. Dlatego dziś, kiedy Joakim wraca i podpisuje kontrakt z Grizzlies, czuję się zobligowany do tego, żeby temat podjąć. Jeśli Ty lubisz Noah, to cieszę się, że spotykamy się w tym punkcie.

Z roku na rok czas zdaje się mijać coraz szybciej – sezon 2013/14 to już zamierzchła przeszłość i dziś fakt, że Noah był trzeci w głosowaniu na MVP jest już tylko historyczną ciekawostką – tyle się przez te cztery lata wydarzyło. Tamci Bulls to była słodko gorzka historia. Derrick Rose próbował wrócić do poważnego grania po poważnej kontuzji ACL i zdołał rozegrać w całym sezonie zaledwie 10 spotkań. Sypał się także Luol Deng, który zagrał zaledwie 23 mecze, 24-letni Jimmy Butler gwiazdą jeszcze zdecydowanie nie był, a mimo wszystko sezon ten nie został od razu spisany na straty. Bulls okazali się co prawda jedną z najgorszych ofensyw ligi (102,5 pkt na 100 posiadań, 28 miejsce) i przegrali 1-4 w pierwszej rundzie Playoffs z Wizards, ale przy wszystkich problemach zdrowotnych do tych Playoffs weszli, wywalczyli przewagę parkietu, a w sezonie regularnym byli najlepszą obroną ligi, której centralną osią był bez wątpienia Joakim Noah.

Sponsor serwisu

źródło:YouTube/Tim Van Duyne

W końcu i francuskiego środkowego dopadły kontuzje, przyszedł słabszy sezon 2014/15, przyszedł Pau Gasol z którym Joakim Noah nie odnajdywał się tak dobrze na parkiecie, w końcu przyszła tez wielka umowa z New York Knicks i nieco ponad 50 spotkań rozegranych w NBA przez ponad dwa sezony. Dodajmy, że nie było to nieco ponad 50 rewelacyjnych, czy nawet bardzo dobrych spotkań. Łatwo pomyśleć, że Noah powinien być już skreślony ze względu na swoje zdrowie, skoro rozgrywa tak marginalną ilość spotkań już od kilku lat. Ja jednak zastanawiam się, na ile grzanie ławy w Nowym Jorku było efektem faktycznych problemów zdrowotnych, a na ile konfliktów pomiędzy zawodnikiem a trenerem. Poza tym, czy skreślanie Joakima Noah właśnie teraz – w sezonie, który jest niesamowitą koszykarską rezurekcją Derricka Rose’a – jest zasadne? Być może losy tych dwóch graczy znów się ze sobą splotą, tym razem trochę bardziej korespondencyjnie. Na to liczą pewnie Grizzlies.

No właśnie, co mogą dostać Memphis od Joakima Noah, który ostatni mecz w NBA rozegrał prawie rok temu, wchodząc na 4 minuty na parkiet? Jeśli fizycznie Francuz da radę, to całkiem sporo. Memphis rozgrywają jak na ten moment naprawdę dobry sezon – Conley i Gasol pozostają zdrowi, a młody Jaren Jackson Jr. spisuje się – delikatnie mówiąc i nie zapeszając – bardzo dobrze. Właśnie w funkcjonowaniu tej trójki znajduje się klucz do wskrzeszenia Joakima Noah.

Jeśli spojrzeć na statystykę +/-, to najlepszym duetem jaki wystawia w tym sezonie trener JB Bickerstaff jest podkoszowy zestaw Gasol/Jackson Jr. Z nimi na parkiecie Memphis są o 6 punktów lepsi od swoich rywali. Dwie wieże z Tennessee funkcjonują dobrze dzięki temu, że JJJ ma ogromne możliwości atletyczne i wielki defensywny potencjał, a Doktor Marc Gasol wie, jak należy w defensywie funkcjonować. Jestem pewien, że w bardzo dużej liczbie defensywnych akcji Jacksona Jr., to Marc Gasol sterował jego długimi ramionami z tylnego siedzenia. Zwróćmy uwagę na to, jaką wygodę defensywną dają Gasolowi długie ramiona i szybkość młodego JJJ. Grizzlies nie stosują w tej chwili żadnego bardziej złożonego systemu bronienia pick’n’rolla. Kryjący wysokiego stawiającego zasłonę Gasol nie podejmuje żadnego ryzykownego wyboru jak agresywna zmiana krycia, czy zamknięcie kozłującego w podwojeniu. Po prostu czeka sobie gdzieś w połowie drogi do kosza i przyjąć na siebie penetrację przeciwnika z piłką. Rzutu z półdystansu nie musi się specjalnie obawiać – nie w dzisiejszej NBA. W razie czego, gdzieś zza pleców Gasola z pomocą wyskakuje Jaren Jackson Jr. właśnie. Sprawia to, że wjazd pod kosz i zdobycie tam punktów staje się dla rywala bardzo trudne. Rzut za trzy utrudnia przeciwnikowi drugi, niższy z obrońców, który często stara się przejść nad zasłoną. W ten sposób przeciwnicy w pick’n’rollu mają miejsce tylko na znienawidzony obecnie rzut z półdystansu.

Jest to znacznie trudniejsze, kiedy obok centra gra niższa czwórka, która blokiem z pomocy nie grozi, jak na przykład Omri Casspi, czy Kyle Anderson. Kiedy więc na parkiecie nie ma jednego z dwóch wymienianych wcześniej podkoszowych, trener Bickerstaff musi kombinować inaczej, by utrzymać tę 5. obecnie defensywę w NBA. A co gdyby mógł grać takim defensywnym schematem częściej?

Nie wiem czy pamiętasz, jak bronił Joakim Noah zasłony w swoim DPOY sezonie 2013/14. Pod batutą Toma Thibodeau, tamci Bulls bronili agresywnie na piłce i zostawiali podkoszowego gdzieś w połowie drogi do kosza, by blokował możliwość penetracji graczowi z piłką. Tam właśnie mistrzem był Joakim Noah – w tym samym defensywnym miejscu taktycznym, w którym tak często znajduje się obecnie Marc Gasol. Samo to sprawia, że Noah może mieć sens jako zmiennik Gasola. Także po atakowanej stronie parkietu widać pewne podobieństwa. Francuz w odróżnieniu od Hiszpana zupełnie nie grozi rzutem zza łuku, czy nawet z półdystansu, jednak podawać potrafił swego czasu jak mało który rozgrywający. Szukanie ścinających pod kosz kolegów czekając z piłką w high-post to groźna broń zarówno w arsenale Marca Gasola, jak i Joakima Noah.

źródło:YouTube/Ali Productions

Dobre minuty Noaha mogą dać Memphis sporo oddechu. Patrząc na statystyki poszczególnych graczy, to właśnie Marc Gasol schodząc z parkietu zabiera ze sobą najwięcej jakości – bez niego na parkiecie Grizzlies zdobywają o 6,5 punktu na 100 posiadań mniej, oddając rywalom o ponad 8 punktów na 100 posiadań więcej. Bez niego Niedźwiadki cierpią po obu stronach boiska, a zmiennika próżno szukać – Jackson Jr. gorzej radzi sobie na centrze przy niższych ustawieniach, podobnie jak JaMychal Green, a grający często na centrze Ivan Raab to na ten moment żaden obrońca. Zespół zbiera najgorsze w lidze 39,3 piłki na mecz, przy okazji będąc w trzeciej dziesiątce pod względem liczby rozdawanych asyst. Wynika to po części z wolnego tempa preferowanego przez zespół w tym kształcie, ale dodany do rotacji zbierający i podający center w tej sytuacji na pewno nie zaszkodzi. Zwłaszcza do tej rotacji, która gra wolno i może pozwolić skołatanym kolanom Joakima Noah na stosunkowo łagodny powrót do koszykówki.

Nie oszukujmy się – powodzenie tego sezonu Grizzlies zależy przede wszystkim od tego, czy Conley i Gasol pozostaną zdrowi. Kilka ostatnich sezonów to przede wszystkim historie kontuzji czy to jednego, czy drugiego z liderów Memphis. 34-letni Marc Gasol w tym sezonie spędza na parkiecie prawie 36 minut na mecz – to najwięcej od sezonu 2011/12, kiedy to po raz pierwszy został All Starem. Jeśli Joakim Noah będzie w stanie dać mu te kilka minut odpoczynku więcej, a trenerowi J.B. Bickerstaffowi da możliwość trzymania defensywnego schematu po zejściu Gasola z parkietu, to być może będzie to dla Grizzlies mały, nieoczekiwany game-changer.

Być może jednak zupełnie tak nie będzie – może Noah nie wróci nawet do ułamka formy sprzed lat, długa przerwa w grze nie pozwoli mu już na powrót do fizycznej dyspozycji pozwalającej w ogóle na obecność na parkiecie w koszykówce na poziomie NBA i okaże się tylko tandetną ozdóbką, którą zespół postawi sobie na końcu ławki rezerwowych, żeby co jakiś czas przy ścieraniu kurzy musieć wykonać te kilka ruchów więcej. Nawet jeśli tak będzie, to czy Grizzlies mają na tym ruchu coś do stracenia? Mają w składzie wolne miejsce, a pieniądze w jego kontrakcie są w skali NBA niczym. Nie wiem jak Ty, ale je tej historii mocno kibicuję.

Jeśli chcesz obstawić najbliższe mecze Memphis Grizzlies, możesz to zrobić na stronie PZBUK! Użyj kodu promocyjnego ZKNBA w czasie rejestracji, dołącz do gry i odbierz darmowy zakład o wartości 50 zł.

 

Kopiuj link do schowka