Dlaczego uważam, że Clint Capela>DeMarcus Cousins?

30/07/2018
Cousins Capela

Capela lepszy od Cousinsa? Kontrowersyjny tytuł, owszem, ale zanim zostawisz pełen oburzenia komentarz, pozwól mi wyjaśnić, co mam na myśli.

Świat nieustannie się zmienia, rozwija, idzie do przodu. Wraz z nim wszystkie jego dziedziny, także sport. O tym, że koszykówka drastycznie zmienia się w ostatnich latach powstały już ogromne połacie tekstu. Najogólniejsze wnioski można przedstawić w taki sposób, że nacisk kładzie się na rzutach za trzy, a centrzy przestają mieć znaczenie. Jak to bywa w przypadku uogólnień, nie jest to w 100% prawda. Rola centrów zmienia się, tak jak zmienia się rola koszykarzy na wszystkich pozycjach. To, że środkowi przestają grać pierwsze skrzypce, nie jest do końca równoznaczne z tym, że stają się mniej istotni.

Jeszcze kilka lat temu panowało dosyć powszechne przekonanie, że centrzy muszą ewoluować, jeśli nie chcą wyginąć. Ratunku dla wysokich tego świata upatrywano w rzucie za trzy punkty. Kiedy do władzy doszli Golden State Warriors, odruchowo doszliśmy do (nieco błędnego) założenia, że należy przerzucić cały ciężar gry za linię rzutów trzypunktowych, żeby nadążyć za obowiązującymi trendami taktycznymi. Pojawili się środkowi jak Karl-Anthony Towns, którego główną bronią jest właśnie rzut, a będący już wcześniej w lidze środkowi zaczęli odkrywać, że też potrafią z dystansu zapunktować. Wysocy coraz odważniej wychodzili za linię – z różnym efektem. Zawodnicy jak Mozgov, czy Whiteside, nigdy nie stali się wystarczająco ‚splash’, żeby regularnie rzucać. Są jednak przypadki takie, jak Brook Lopez, który potrafił nagle wejść w sezon 2016/17 i oddawać po 5 trójek w meczu i trafiać je na niezłej skuteczności. Trójki po pick’n’popach, trójki po wyjściu spod kosza na obwód, nawet trójki w kontrataku. Lopez wyglądał jak jeden z najlepiej przystosowanych do nowych warunków zawodników.

Miało to miejsce sezon temu – dziś Brook Lopez musiał bardzo mocno się natrudzić, żeby w ogóle znaleźć zatrudnienie w NBA. Co do zasady jednak, lista najlepiej trafiających z dystansu podkoszowych, wydaje się być jednocześnie listą najbardziej utalentowanych podkoszowych. Towns, Jokic, Cousins, Gasol, Embiid – grono wybitnie utalentowanych zawodników. Gdyby ktoś przedstawił taką piątkę, jako swoją subiektywna listę najlepszych koszykarzy w NBA na pozycji środkowego, nie można by mieć większych obiekcji co do takiego wyboru. Ja osobiście jestem skłonny uznać, że to piątka podkoszowych z największymi koszykarskimi umiejętnościami spośród centrów NBA. Czy oznacza to, że są według mnie najbardziej wartościowi w realiach obecnej NBA? Nie do końca.

Współczesne drużyny, owszem, budowane są w taki sposób, by w składzie znajdowało się jak najwięcej strzelców z dystansu. Ustawienia, w których każdy gracz, łącznie ze środkowym, potrafi regularnie trafiać zza łuku, są niekiedy zabójcze. Spójrzmy jednak na najlepszych centrów z powyższej listy, oraz na najbardziej utytułowane drużyny ostatnich lat (no dobra, są tylko Warriors, ale byli też świetni Cavs, Rockets, czy wcześniej nawet Thunder). GSW są jak role model – liga stara się do nich równać pod względem taktycznym, wyznaczyli trendy. W Warriors nigdy nie grał jednak center, który rzucał regularnie zza łuku. McGee, Pachulia, wcześniej Bogut – żaden z nich nie rzuca i nie jest nawet w połowie tak uzdolniony technicznie jak Jokic, Cousins, czy Towns. Owszem, na środku często gra także Draymond Green, który dysponuje rzutem zza łuku, oraz niezłą techniką. Warriors jednak nie bez powodu nie grają takimi ustawieniami docelowo przez całe spotkania.

Zapomnijmy o tym, że najważniejszym elementem nowoczesnej koszykówki jest rzut za trzy. Jest on bardzo ważny, ale jest efektem czegoś jeszcze ważniejszego – pick’n’rolla. To, jak zmieniła się fizyczność graczy, jak stali się w ostatnich latach szybcy i dynamiczni, sprawiło, że to właśnie od zasłony zaczyna się zdecydowana większość akcji w ataku pozycyjnym. Żeby pick był skuteczny, potrzeba wokół strzelców, którzy odciągną dodatkowych obrońców. Jeśli center też rzuca z dystansu – super. Można jeszcze urozmaicić grę. Spójrzmy na to jednak z perspektywy broniącej drużyny. Jak najskuteczniej obronić pick’n’roll, kiedy dodatkowi obrońcy są zbyt daleko, zajęci kryciem strzelców? Oczywiście poprzez zmianę krycia. Nie ryzykujemy wtedy tak bardzo, że gracz na piłce dostanie dużo miejsca do rzutu, ani że stawiający zasłonę urwie się niekryty pod obręcz. Żeby jednak zmieniać krycie, potrzeba centra, który nadąży za niższym graczem na piłce.

To jest właśnie clue. Drużyna NBA zbudowana w sposób gwarantujący dziś najlepsze wyniki, potrzebuje centra który jest silny i dynamiczny, żeby potrafił grać pick’n’roll, oraz na tyle mobilny i ‚niedrewniany’, żeby odnaleźć się w obronie dalej pod kosza. Właśnie z tego powodu Houston Rockets tak bardzo zależało na zatrzymaniu Clinta Capeli. Z tego samego powodu uważam za ryzykowne ściągnięcie Cousinsa do Warriors.

No właśnie, co z tymi wszechstronnie utalentowanymi środkowymi? DeMarcusa Cousinsa można z łatwością wskazać jako najbardziej uzdolnionego centra w lidze. Gra tyłem do kosza, nieźle kozłuje, rzuca z dystansu. Ma wielki talent, jednak jaki sens ma to w nowoczesnej koszykówce? Jak wykorzystać talent Cousinsa do kozłowania, żeby ominąć nowoczesną defensywę ukierunkowaną na zmiany krycia? Kazać mu grać jako rozgrywający na zasłonach? Niby ma to sens – wykorzystywałby swoją przewagę wzrostu łatwiej znajdując drogę do wykonania podania. Nie bez powodu silni skrzydłowi tak często są dziś de facto rozgrywającymi. Cousins jest jednak za wolny i traciłby za dużo piłek. Można kazać mu grać izolacje tyłem do kosza. Punkty z tego będą, ale szybko odda je w obronie, bo po prostu nie nadąży za szybszą grą opartą na zasłonach. Jakkolwiek nie spojrzeć, wszechstronne talenty Cousinsa są w dzisiejszej NBA praktycznie niemożliwe do pełnego wykorzystania w taki sposób, by przynosiły korzyść drużynie.

Gdybym zrobił eksperyment myślowy i w swojej wyobraźni umieścił w składzie GSW Cousinsa, a później Clinta Capelę, to mam bardzo silne przekonanie, że z Capelą ich gra mogłaby wyglądać znacznie lepiej. Ze środkowym znacznie mniej utalentowanym – można powiedzieć, że z gorszym koszykarzem – ale posiadającym cechy, które są dziś potrzebne. Dzisiejsze zredukowanie roli centrów opiera się głównie na tym, że nie są oni dziś wyizolowani jako najważniejszy gracz w drużynie. Dziś wysoki jest silny tym, jak bardzo jest w stanie swoją grą napędzać działający wokół niego system – na ile potrafią być odpowiednim trybikiem w maszynie. DeMarcus Cousins to takie wielkie, złote, wysadzane diamentami koło zębate. Clint Capela to znacznie mniejsze, skromniejsze zębate kółko, które jednak pasuje do maszyny i pozwala jej działać sprawnie. Uwielbiam patrzeć na błyskotki, ale jeśli chcę, żeby maszyna działała, to wybieram Clinta Capelę.

Dlaczego więc w ogóle są w lidze jeszcze środkowi? Dlaczego Warriors nie grają przez cały czas Draymondem Greenem jako nominalnym centrem? Stawia zasłony, zmienia krycie w obronie, na dodatek rzuci zza łuku, co jest dodatkowym atutem. W ogóle można dojść w taki sposób do wniosku, że rolę środkowego może pełnić po prostu jakiś kolejny skrzydłowy. Warriors jednak wiedzą, że potrzebują centra, ponieważ gra zbyt nisko otwiera pewną możliwość, którą rywal może wykorzystać – zbiórki ofensywne. Mimo całej tej rewolucji w sposobie gry, zbiórki wciąż odgrywają ogromną rolę. Jeśli przeciwnik jest w stanie zbierać swoje niecelne rzutu i je dobijać, pokonanie go może być potwornie trudne. Dlatego nie tak wysoki Draymond Green nie może być środkowym na pełen etat. Dlatego właśnie liga potrzebuje Clintów Capelów, Stevenów Adamsów, Rudych Gobertów. W tę stronę powinni ewoluować centrzy, jeśli chcą przetrwać. Umiejętności techniczne, które prezentuje dziś Cousins, wydają się na dzień dzisiejszy zbędnym luksusem, z którego nie da się w pełni skorzystać bez innych, brakujących cech. Przy obecnym tempie zmian na świecie, ten tekst może być jednak za dwa lub trzy lata nieaktualny. Wtedy usiądę i napiszę kolejny tekst o tym, jak wydaje mi się, że wszystko to wygląda.

Kopiuj link do schowka