Dlaczego Al Horford będzie dziś X Factorem?

27/05/2018
Al Horford Celtics

Dziś czeka nas pierwszy z meczów numer siedem, które zwieńczą Finały obu konferencji. W pierwszej kolejności poznamy Finalistę ze wschodu – będzie nim któryś z pary Boston Celtics lub Cleveland Cavaliers.Ostatni mecz padł łupem Cavs, dla których LeBron zagrał kolejny niewiarygodny mecz. Jeśli Celtics chcą wygrać, muszą wymyślić coś, żeby wypaść znacznie lepiej.

Co mogą zrobić Celtics, żeby zmaksymalizować swoje szanse? Będą grać na własnym parkiecie, gdzie na przestrzeni Playoffów wypadają znacznie lepiej. Boston nie może jednak liczyć na to, że skoro zagrają u siebie, samoistnie rozegrają lepsze spotkanie. Należy zadać sobie pytanie, co Brad Stevens może realnie poprawić, żeby wyglądało to lepiej niż w piątek w Ohio.

Sponsor serwisu

Siłą Celtów w tej serii jest duet Jaylen Brown i Jayson Tatum. Od jakiegoś czasu w cieniu pozostaje Al Horford, który jeszcze w poprzednich seriach grał jak prawdziwy lider zespołu. Jeśli wziąć pod uwagę ostatnie mecze, można uznać, że gra on poniżej swoich możliwości. Zasadnym byłoby nawet zarzucić mu, że rozegrał kilka słabych spotkań.

Ostatni mecz przeciwko Cavs skończył z linijką 6 punktów, 9 zbiórek i 4 asysty w 37 minut gry. Skuteczność (albo raczej nieskuteczność) na poziomie 25%, 2/8 z gry. Na dodatek współczynnik +/- na poziomie-14, czyli najgorszy w drużynie. Horford przyzwyczaił nas już do czegoś więcej. Trener Brad Stevens broni jednak swojego podopiecznego:

„Al był bardzo produktywny w pierwszej kwarcie. Był niesamowity. Za każdym razem, kiedy dotykał piłki w post-up, czułem, że to będą punkty. Jego nie obchodzi to, czy to on jest graczem, który zdobywa punkty. Jego obchodzi to, że zespół zdobywa punkty.”

„Myślę, że łatwo jest spojrzeć na statystyki z meczu, ale myślę też, że zważywszy na to jak grali Cavaliers, grał on naprawdę dobrze, zwłaszcza na początku meczu.”

Sam zawodnik też ma na ten temat coś do powiedzenia:

„Jeśli oglądałeś mecz, widziałeś, że byłem podwajany, kiedy tylko dostałem piłkę. Za każdym razem. Właściwie nie miałem w tym meczy żadnej pozycji jeden na jednego. Wykonali naprawdę dobrą robotę w podwajaniu mnie i utrudnianiu gry.”

Tutaj trzeba przyznać Horfordowi rację. Jak widać, za każdym razem kiedy tylko Horford dostawał piłkę, doskakiwał drugi gracz do obrony. Widać to w dwóch pierwszych akcjach od 1:08 w powyższych highlightach, ale widać też w późniejszych. Ten drugi gracz był przez cały czas w pogotowiu – nawet kiedy Horford piłki jeszcze nie miał, widać gotowość w ustawieniu Cavs. Jak widać trener Tyronn Lue skupił się na wyłączeniu z gry Horforda, co przyniosło efekt. Ma na to z pewnością wpływ nieobecność Kevina Love, który w początkowej fazie tej serii bronił Ala Horforda w pojedynkę, co nie kończyło się dla Cavs dobrze:

Teraz Kevin Love jest nieobecny, a Cavs bronią go z wykorzystaniem pomocy. Atak Celtics mocny jest nie talentem ofensywnym graczy, ale dobrym systemem i ruchem piłki. Al Horford jest dla tego ruchu piłki czynnikiem absolutnie kluczowym. Jako wysoko wychodzący podkoszowy z dobrym podaniem i rzutem, ma ogromny wpływ na ustawianie się obrony rywali. Kiedy kryjący go wysoki musi wyjść daleko do obrony, tworzą się luki, które Horford potrafi wykorzystywać. W ostatnim meczu nacisk był zbyt duży i odebrano mu potrzebne miejsce.

Celtics muszą więc znaleźć sposób na to, jak uaktywnić Ala Horforda – uwolnić go i wyprowadzić na lepszą pozycję, albo wykorzystać podwojenia i poszukać otwierających się pozycji dla pozostałych graczy. To będzie właśnie kluczowe usprawnienie do przeprowadzenia w siódmym meczu – być może będzie to nawet ważniejsze niż sposób na zastopowanie LeBrona Jamesa. Chociaż oczywiście defensywna koncepcja będzie również niesłychanie istotna. To LeBron James ściągnie na siebie dziś w nocy światła reflektorów, niezależnie od wyniku. Tak samo jednak jak przez cały sezon, tak i w tym meczu cichym i być może niewidocznym na pierwszy rzut oka czynnikiem decydującym dla Celtics będzie Al Horford.

 

Kopiuj link do schowka