D’Antoni: Daliśmy się uśpić i zapłaciliśmy za to

03/05/2018
D'Antoni fot. Michael Dwyer/Associated Press

Pierwszy mecz Rockets i Jazz, wysoko wygrany przez gospodarzy, zwiastował, że zespół ze stanu Utah może mieć kłopoty. Rockets jednak zlekceważyli przeciwnika.

Drugi mecz potoczył się zupełnie inaczej. Tym razem to zespół z Salt Lake City zakończył spotkanie stosunkowo pewnym zwycięstwem i przy stanie 1:1 seria przenosi się właśnie do krainy Mormonów. Widzieliśmy więc dwa mecze, które przybrały zupełnie inny obrót – trener Mike D’Antoni zrzuca to na karb rozkojarzenia:

Sponsor serwisu

„Musimy poprawić nasze skupienie i poprawić energię, których potrzebujemy. Zostajesz uśpiony, kiedy wydaje ci się, że będzie łatwo. Nie będzie łatwo. To jest NBA, to są półfinały konferencji. Zostaliśmy uśpieni i zapłaciliśmy za to [porażką w meczu numer 2].”

Rockets, którzy mają za sobą najlepszy sezon regularny w historii organizacji (65-17 to najlepszy bilans od czasów powstania klubu), ostatnio nie grają jednak najlepiej. Wciąż potrafią wygrywać mecze, ale od jakiegoś czasu brakuje im błysku i tego dodatkowego biegu, dzięki któremu potrafili dominować w tym sezonie. Być może to, co najlepsze, Rockets chcą zostawić sobie na starcie z Warriors. Jaames Harden też uważa, że porażka z Jazz to tylko wypadek przy pracy, wynikający z niedocenienia przeciwnika:

„Przyszli z odrobiną presji w pierwszej kwarcie. Trafiali rzuty, ale były to czyste pozycje. Wyszliśmy do tego meczu trochę za mało wyraziście. (…) Na przełomie drugiej i trzeciej kwarty się podnieśliśmy, ale mamy na przeciwko naprawdę dobry zespół. Kiedy dasz przeciwnikowi tyle pewności na początku – zwłaszcza w Playoffach – to później jest już bardzo ciężko się odbić.”

Sam James Harden zagrał niezłe spotkanie – 32 punkty, 11 asyst, 6 zbiórek – był jednak wyjątkowo nieskuteczny. Trafił tylko dwa rzuty z dystansu, podczas gdy oddał ich aż 10. Kibice Rakiet na pewno czekają na przebudzenie się swojego zespołu i taką grę, jaką potrafili wcześniej prezentować – jak wtedy, gdy rzucili w pierwszej rundzie 50 punktów w jednej kwarcie. Jeśli Rockets mają mistrzowskie aspiracje, potrzebują czegoś więcej niż tylko takich pojedynczych wystrzałów – muszą przez cały czas grać na zdecydowanie wyższym poziomie.

Kopiuj link do schowka