Czy Marc Gasol przestaje być szczęśliwy w Memphis?

19/08/2017
Marc Gasol Memphis Grizzlies NBA Brandon Dill/The Associated Press

Marc Gasol w wywiadzie dla hiszpańskojęzycznych mediów przyznał wprost, że jeśli wszystko ma wciąż być dobrze, zespół musi dokonać postępu.

Są takie drużyny, których przez lata nie doceniamy – nie potrafimy oszacować ich wartości odpowiednio. Do takich zaliczają się San Antonio Spuurs, którzy co roku walczą o czołówkę, a przecież co rok zwiastuje się, że to już ich koniec. Tak było ostatnimi laty z Dallas Mavericks, którzy co roku wchodzili do playoffs i potrafili w nich namieszać, chociaż nikt na to nie stawiał. Ale przede wszystkim, taka niedoszacowaną ekipą od lat są Memphis Grizzlies.

Miśki z Tennesee od prawie dekady nieustająco wygrywają ponad 40 spotkań w sezonie i rok w rok meldują się w playoffach. Zdarzało im się w tym czasie dochodzić do drugiej rundy, raz nawet grając w finale konferencji – niejednokrotnie sprawiając problemy wyżej notowanym rywalom.

Patrząc na to w ten sposób, wydaje się to okres zdecydowanie udany. Rzeczywiste odczucie jakie zrodziło się jednak przez te lata jest zgoła inne – Grizzlies od lat jawi się jako drużyna po prostu „dobra” – niewygodna, trudna do gry, ale tylko „dobra”. W świecie sportu, a zwłaszcza w amerykańskim świecie sportu, nie być najlepszym jest samo w sobie porażką.

Bycie niezłym przez lata znosili liderzy Memphis Grizzlies – Marc Gasol i Mike Conley. Temu drugiemu zostało to rok temu wynagrodzone ogromnym kontraktem – na tamten moment największym w lidze. Hiszpański podkoszowy także nie może narzekać na finanse – zarabia ponad 20 milionów rocznie, co na dzisiejsze standardy nie jest może kwotą onieśmielającą, ale wciąż dużą.

Marc Gasol od początku kariery gra w Memphis i nigdy nie wyrażał specjalnego niezadowolenia. Teraz jednak odważył się głośno powiedzieć o tym, że jego ciało nie jest do tego zespołu fizycznie przymocowane na stałe:

Jestem bardzo ambitny i chcę, żeby Memphis było jak najlepszą organizacją. Bardzo się rozwinęliśmy… ale musimy rozwinąć się jeszcze bardziej. Musimy wciąż utrzymywać rozwój – jeśli nie, to będziemy musieli przedefiniować pewne kwestie na nowo.”

Trudno powiedzieć, czy Marc Gasol ma na myśli przebudowę zespołu, czy po prostu odejście w inne miejsce na mapie NBA. Jeśli mowa o przebudowie, to można powiedzieć, że Niedźwiadki czynią już pewne kroki w tę stronę. Zniknięcie Zacha Randolpha i (prawdopodobnie) Tony’ego Allena zdecydowanie przybliża ich w kierunku przewietrzenia składu. Żeby jednak przebudowywać, trzeba mieć ku temu jakąś podstawę – takową trudno w zespole znaleźć.

Gdyby Grizzlies chcieli się przebudować, musieliby pozbyć się jednej ze swoich gwiazd. Jeśli chodzi o Mike’a Conley’a, to nie wiem czy znalazłoby się wielu chętnych na jego ogromny kontrakt. Myślę, że nie po to go podpisywano, żeby szybko się pozbyć. Jeśli chodzi o Marca Gasola, sprawa wygląda zgoła inaczej.

Gwarantowane w kontrakcie Hiszpana są tylko dwa najbliższe sezony – 2019/20 to opcja zawodnika. Jeśli zawodnik nie będzie zadowolony z rozwoju o którym wspominał, może stać się wolnym agentem szybciej i znaleźć innego pracodawcę. Z drugiej jednak strony, ostatnie lata kontraktu Gasola mogą być świetne w kontekście jakiejś dużej wymiany. Umowa centra Grizllies jest bardzo przystępna jak na tej klasy gracza, więc propozycji z pewnością byłoby więcej niż sporo.

Kopiuj link do schowka