Czy Adams bez Westbrooka zbierałby najlepiej w lidze?

23/07/2018
Westbrook Adams

Nie da się ukryć, że Steven Adams to obecnie jeden z najlepszych środkowych w tej lidze. Czy gra u boku Russella Westbrooka ogranicza jego potencjał?

Pewien profil na Twitterze zadał tego typu pytanie:

Czy Steven Adams notowałby najwięcej zbiórek w lidze, gdyby nie grał z Russellem Westbrookiem? Pytanie ciekawe i prowokujące do myślenia. Westbrook, jako zawodnik notujący notorycznie triple double, jest bez wątpienia najwięcej zbierającym w lidze obwodowym. W koszykówce to środkowi mają więcej okazji do złapania piłki po niecelnym rzucie – są ustawieni najczęściej bliżej kosza, no i mają znacznie lepsze warunki fizyczne. Łatwo więc pomyśleć, że zbiórki Westbrooka wynikają z poświęcenia Adamsa.

Jeśli tak właśnie jest, to bez Westbrooka Adams mógłby sobie pozwolić na zbieranie znacznie większej ilości piłek niż obecnie. Innego zdania jest Andre Drummond – center, który od początku swojej kariery jest zawsze w czołówce klasyfikacji zebranych piłek:

Odpowiedź zdawkowa i motywowana głównie wysoka samoocena, więc niezbyt zadowalająca. Statystyki Stevena Adamsa nie wyglądają na pierwszy rzut oka aż tak okazale. W ubiegłym sezonie zbierał on średnio 9 piłek na mecz. Dało mu to 18. miejsce w całej lidze, daleko za prowadzącym Drummondem, który co noc ściągał z desek 16 piłek.

Ilość zbiórek ciekawa staje się w zestawieniu z Total rebound Percentage, czyli wskaźnikiem tego, ile ze wszystkich możliwych do zebrania w czasie gry piłek złapał zawodnik. Najlepsi środkowi w tej dziedzinie przekraczają 20% (DeAndre Jordan i Andre Drummond po 26%) , podczas gdy Steven Adams zbierał zaledwie 15% możliwych do zebrania piłek. Wiecie kto jeszcze zbierał 15% możliwych do zebrania piłek? Russell Westbrook.

Spośród dziesiątek graczy (ponad 80), którzy są w tej klasyfikacji przed Westnrookiem, nie ma nikogo z pozycji niższej nić PF lub C. Nie licząc kilku zawodników z niemal niezauważalną ilością rozegranych meczów i minut. Mniejszy procent zbiórek od RW#0 notowali tacy gracze jak Marc Gasol, LaMarcus Aldridge, Al Horford, czy Serge Ibaka. Kolejnym rozgrywającym w tym zestawieniu jest około 50 pozycji niżej Ben Simmons z 13% wynikiem. Ma on jednak 208 cm wzrostu i w rzeczywistości jest kozłującym silnym skrzydłowym. Kolejnym rozgrywającym w tym zestawieniu jest dopiero Lonzo Ball z niespełna 11%.

Co ciekawe, jeśli wziąć pod uwagę tylko zbiórkę ofensywną, Steven Adams natychmiast szybuje w rankingu procentowym w górę. Z wynikiem prawie 17% jest w ścisłej czołówce – wyprzedza go Kenneth Faried i kilku graczy, którzy zagrali szczątkowe minuty (na przykład Joakim Noah). Wszelkie statystyki zaniżają więc Adamsowi zbiórki defensywne.

Tak wygląda właśnie taktyka Thunder na defensywnej desce. Widać dokładnie, jak zachowują się podkoszowi. Nagranie jest sprzed sezonu, ale zasada się nie zmieniła.

Tutaj na przykład Adams wcale nie jest zainteresowany piłką. Jego jedynym zadaniem jest zastawienie gracza przeciwnika i zrobienie Westbrookowi jak najwięcej miejsca.

Tutaj najwidoczniej Steven Adams pomyślał sobie – ale wspaniała piłka leci, zbiorę sobie.

Chwilę później jednak zdał sobie sprawę, że nie powinien tego robić i pomachał tylko piłce, odprowadzając ją tęsknym wzrokiem do rąk Westbrooka.

Tutaj na przykład Steven Adams i Domantas Sabonis służą do odpowiedniego zastawienia gracza Lakers. Adams zdaje się nawet karcić wzrokiem młodszego kolegę, który już chciał wyskoczyć po piłkę.

Żarty żartami, ale takie zachowanie nie jest podyktowane tym, żeby nabijać Russellowi Westbrookowi statystyki. Chodzi oczywiście o maksymalizowanie potencjału zespołu. Drużyna prowadzona przez Westbrooka zawsze lepiej wyglądać będzie w szybkiej grze niż w ataku pozycyjnym. Rozgrywający, który zbiera piłkę w obronie, gwarantuje znacznie szybsze i sprawniejsze przejście do ataku i być może nawet złapanie rywala na tym, że nie zdąży się odpowiednio ustawić.

Faktem jest jednak, że cierpią na tym cyferki Adamsa. Można zrobić szybkie i przybliżone obliczenia. Większość rozgrywających zbiera w okolicach 5-8% piłek.  Załóżmy więc, że  Adams gra z takim własnie „zwykłym rozgrywającym”.

Jeśli  te 7 punktów procentowych nadwyżki Westbrooka zbierał właśnie Adams (co przy rotacji podkoszowej Thunder jest prawdopodobne), to zbierałby on już jakieś 22% wszystkich piłek. Oczywiście to takie liczenie „pi razy drzwi”, bo nie grają oni wszystkich minut razem, część z tych zbiórek rozłożyłaby się też na innych zawodników, a nieobecność Westbrooka mogłaby zabrać trochę zbiórek ofensywnych Adamsa, które wynikają z ceglonych rzutów.

Licząc jednak w taki „prosty” sposób, Steven Adams mógłby przy tak zwiększonym procencie notować nawet około 13 zbiórek na mecz w ubiegłym sezonie. Jest to statystyka gwarantująca mu miejsce w czołówce, ale Andre Drummond ze swoimi 16 zbiórkami nie czułby się zagrożony. To oczywiście tylko uproszczone gdybanie. Tego, czy Adams byłby najlepszym zbierającym bez Westbrooka, dowiedzielibyśmy się tylko wtedy, gdyby grał bez Westbrooka.

 

Kopiuj link do schowka