„Czwórka”

04/07/2018
Chris Webber cztery czwórka

Właśnie dziś, na dzień czwartego lipca przypada rocznica ogłoszenia Deklaracji niepodległości USA. Fani NBA z pewnością dotrą również do informacji, iż urodziny obchodzą dzisiaj bracia Harvey i Horace Grant, a także obecny asystent trenera Toronto Raptors – Adrian Griffin.

Czym tak naprawdę jest wspomniana „czwórka”? Nie chodzi tu o inne określenie pozycji silnego skrzydłowego, ani o liczbę pierścieni mistrzowskich Shaquille’a O’Neala. Słowo klucz – koszulka. Kto w trakcie ponad 70-letniej historii NBA grał właśnie z tym numerem na plecach?

1) Dolph Schayes

By znaleźć pierwszą legendę, która na parkietach NBA występowała właśnie z tym numerem, cofnąć musimy się niemal do początków ligi. Od sezonu 1950-51 „czwórka” widniała na koszulce Dolpha Schayesa – gwiazdy zespołu Syracuse Nationals, którego odpowiednikiem jest dziś Philadelphia 76ers. Nieżyjący już silny skrzydłowy był dwunastokrotnie wybierany zarówno do Meczu Gwiazd, jak i do All-NBA Team. Do tego dorzucić możemy jedyny tytuł mistrzowski, zdobyty w sezonie 1954-55, a także drugie miejsce w głosowaniu do MVP w roku 1958. Od 1973 roku Schayes należy do Galerii Sław.

2) Jerry Sloan

Jako drugą na liście wymienić trzeba osobę, którą większość osób zna jako trenera Utah Jazz w latach 90. ubiegłego stulecia. Jednak w trakcie swojej 10-letniej kariery (w latach 1966-76), Gerald „Jerry” Sloan reprezentował barwy Chicago Bulls – oczywiście z numerem cztery. Mimo, iż dwukrotnie znalazł się w Meczu Gwiazd i aż czterokrotnie w All-Defensive First Team, w Hall of Fame znalazł się w uznaniu za osiągnięcia na stanowisku szkoleniowca. Praktycznie od samego początku był obok duetu Stockton&Malone – przez cztery sezony jako asystent, później na stanowisku głównego trenera.

3) Sidney Moncrief

Kolejne miejsce w tym gronie należy się jednemu z najlepszych obrońców lat 80. Sidney Alvin Moncrief, bo o nim tutaj mowa, nie zdobył w swojej karierze ani mistrzostwa ligi, ani tytułu MVP sezonu zasadniczego. Jeśli chodzi jednak o poziom umiejętności gry w defensywie, porównać go można z Gary’m „The Glove” Paytonem. Dwa tytuły Obrońcy Roku, cztery razy miejsce w All-Defensive First Team, a także udział w pięciu Meczach Gwiazd, świadczą o tym, jak wartościowym graczem był Moncrief.

4) Byron Scott

Wśród „czwórek” nie mogło zabraknąć miejsca dla Byrona Scotta. Giermek Magica Johnsona w barwach Los Angeles Lakers, pomógł swojej drużynie zdobyć trzy tytuły mistrzowskie. Indywidualne nagrody nie wpadły na jego konto, ponieważ zawsze pozostawał w cieniu największych gwiazd w LA. Do finałów NBA powrócił w 2002 roku, jako trener New Jersey Nets. Jednak w dwóch latach z rzędu musiał uznać wyższość zespołów z Konferencji Zachodniej, w tym swojej byłej drużyny – Lakers.

5) Joe Dumars

Na tej liście nie mogło również zabraknąć zawodnika, który spędził całą karierę w jednym klubie. Chodzi oczywiście o Joe Dumarsa, legendę Detroit Pistons. Dla „Tłoków” rozegrał aż 1018 spotkań, prowadząc ich wraz z Isiah Thomasem do dwóch tytułów mistrzowskich w latach 1989-90. Cztery razy wybierany do najlepszej piątki obrońców, sześciokrotnie do Meczu Gwiazd. Błysnął w finałach NBA 1989 roku, gdy Pistons rozbili Los Angeles Lakers wynikiem 4-0, a „Joe D” otrzymał nagrodę MVP Finałów.

6) Spud Webb

„Czwórka” Atlanty Hawks z lat 80. i Sacramento Kings z lat 90. To wyróżnienie zaliczyć trzeba jednak do szczególnych, ponieważ Anthony Jerome Webb nie osiągnął w lidze niczego wielkiego, prawdopodobnie głównie przez swój wzrost. Mierzący zaledwie 168 centymetrów rozgrywający Hawks nie oglądając się na nic i na nikogo, pokonał w Konkursie Wsadów (1986) jednego z najlepszych „dunkerów” wszechczasów – Dominique’a Wilkinsa. Właśnie ten moment kojarzony jest z postacią Spuda Webba.

7) Ron Harper

Mimo, iż Ronald Harper swoje najlepsze indywidualnie sezony rozgrywał na początku kariery w barwach Cleveland Cavaliers i Los Angeles Clippers, na sukcesy drużynowe przyszło mu poczekać aż do uformowania „Wielkiej Trójki” w Chicago Bulls. To właśnie Harper był rozgrywającym w wyjściowej piątce „Byków”, która zdominowała drugą połowę lat 90. Pod koniec kariery udał się do Los Angeles, by swoim doświadczeniem wesprzeć Shaquille’a O’Neala i Kobe Bryanta w walce o kolejne pierścienie mistrzowskie. Pierścienie, których „Harp” ma na koncie aż pięć.

8) Chris Webber

Prawdopodobnie najbardziej niespełniony z wymienionych zawodników. Mimo, iż był jedną z największych gwiazd NBA przełomu wieków, nigdy nie udało mu się zdobyć upragnionego mistrzostwa NBA. Chris Webber jest jednak do dziś uważany za lidera i główny punkt drużyny Sacramento Kings, prowadzonej przez Ricka Adelmana. W 2002 roku wyeliminowali go sędziowie swoimi kontrowersyjnymi decyzjami w serii z Lakers, w 2003 kontuzja kolana, która dosłownie zniszczyła jego karierę. Z kolei w 2004 roku zabrakło mu jednego celnego rzutu za trzy punkty, by pokonać w Półfinałach Konferencji Minnesotę Timberwolves. „C-Webb” został jednak pięciokrotnie wybrany do Meczu Gwiazd i All-NBA Team, a w 1994 roku otrzymał tytuł Debiutanta Roku.

Oczywiście zawodników, którzy grali w swojej karierze z numerem „4” jest znacznie więcej. Na wyróżnienie zasługują: Chris Bosh (w barwach Raptors), Adrian Dantley, Michael Finley (Suns, Mavs, Spurs), Antawn Jamison (Wizards, Cavs, Lakers), Nate Robinson (Knicks, Celtics), a także Scott Skiles (Magic, Bullets).

Kopiuj link do schowka