Co się dzieje z Boston Celtics?

23/12/2018
Boston Celtics bench ławka AP Photo/Charles Krupa

Pośród kilku zespołów, które zaskakują w tym sezonie in plus, są też zespoły zaskakujące in minus. Do grona tych drugich należy zaliczyć Boston Celtics.

Celtics przed startem rozgrywek stawiani byli w roli żelaznych faworytów do wygrania konferencji wschodniej – nie tylko przez Billa Simmonsa. Mówiło się nawet o tym, że Boston może powalczyć o najlepszy bilans w sezonie regularnym w całej NBA – udział w Finałach wydawał się natomiast sprawą stosunkowo pewną. Sam zaliczałem się do grona osób wierzących w potencjał Celtów. Pierwsza część sezonu zweryfikowała jednak oczekiwania.

Sponsor serwisu

Celtics nie grają równo – po słabym starcie sezonu przyszedł lepszy okres i seria ośmiu zwycięstw. Teraz jednak Boston jest w trakcie serii trzech porażek, w tym dosyć dotkliwej, ostatniej porażki przeciwko Bucks. Po meczu zawodnicy nie wyszli z szatni przez ponad pół godziny – znacznie dłużej niż zwykle. Mówi się, że odbyły się tam rozmowy dotyczące obecnych problemów gnębiących zespół. Na temat tej wymiany zdań wypowiedział się Kyrie Irving w rozmowie z A. Sherrod Blakley’em z NBC Sports:

„Bardzo tego potrzebowaliśmy. Naprawdę bardzo. Myślę, że każdy widzi nieregularność w naszej grze. Najwyższy czas, by zacząć o tym mówić”

Oczyszczenie atmosfery często bywa bardzo pomocne. Sam Kyrie zwraca jednak uwagę na to, że nieregularność bierze się w dużej mierze z zapędów do gry izolacyjnej. W tym przypadku sam uderza się w pierś:

„Będę pierwszy, żeby przyznać, że sam zmagam się ze sobą, próbując być bardziej regularnym po bronionej stronie parkietu – próbując robić na parkiecie rzeczy, które byłyby bardziej korzystne dla zespołu, nie tylko dla mnie. Szczerze mówiąc, nie gram minut tak dużych, jakbym tego chciał, nie odgrywam roli tak dużej, jaką samolubnie chciałbym odgrywać. To wszystko sprawia, że muszę być cierpliwy odnośnie tego, co muszę robić, by wyrastać na [dobrego] lidera i pomóc tym młodym chłopakom, by byli lepiej przygotowani na to, co czeka ich w lidze w przyszłości. Na to, co już teraz ich spotyka. To także część umowy, którą mam – tak sprzeczna z tym, jak dużo rzutów dostaję, jak dużo sam osiągam. Chodzi o to, ile osiągamy razem jako drużyna.”

Statystyka nie jest znowu tak tragiczna – spośród graczy pierwszopiątkowych, którzy rozegrali przynajmniej 15 meczów w tym sezonie, 249 graczy większy procent swoich akcji kończy po izolacji niż Kyrie Irving. Z drugiej jednak strony rzeczywiście Celtics są dopiero na 11. miejscu wśród zespołów NBA jeśli chodzi o procent rzutów asystowanych. Nie jest to fatalny wynik, ale przy piątce graczy tak wszechstronnych i wymiennych pozycyjnie, wynik ten mógłby być lepszy.

źródło:YouTube/Heat Check

Zamiast dopatrywać się jednak problemu w statystykach, można by spojrzeć na listę kontuzjowanych graczy. Poza grą pozostają Al Horford, Aron Baynes i Marcus Morris, a swoje problemy zdrowotne miewał w tym sezonie tak,że Gordon Hayward. Z jednej strony już w ubiegłym sezonie Celtics musieli radzić sobie bez dwóch kluczowych graczy i wypadli całkiem nieźle w Playoffach – z drugiej zaś, obecnie stracili trzech najważniejszych graczy podkoszowych, co naprawdę sporo utrudnia. Wysoko przegrany mecz z Bucks sprowadził się w dużej mierze do oddania deski i niemożności zatrzymania penetracji podkoszowych rywali.

Tutaj pojawia się pytanie – czy Boston Celtics są lepsi bez Irvinga czy Haywarda, niż bez Ala Horforda? Dobrze pamiętamy, jak skutecznie potrafił on w ubiegłych Playoffach zatrzymać Giannisa Antetokounmpo, jak ograniczał nawet LeBrona w niektórych sytuacjach defensywnych. W tym sezonie Horford ma dwa razy więcej bloków niż cała reszta rotacji Celtics i to samo w sobie już o czymś świadczy. Daniel Theis, zastępujący nieobecnych podkoszowych, gra naprawdę dobry sezon, ale nie na tyle dobry, by zastąpić Horforda w pełni.

Sęk w tym, że Al Horford nie jest zdrowy. Nawet kiedy grał, to widać było, że nie jest w stu procentach sprawny. Jest to problem dla defensywy Celtics, która jak na ten moment jest trzecią najlepszą w całej lidze. Ogromna w tym zasługa bardzo sprawnego przykrycia linii trzypunktowej. Problem pojawia się jednak, kiedy komuś uda się tę linie przełamać i spenetrować pod obręcz. Tam brakuje mobilnego i doświadczonego podkoszowego, który ma chyba najlepszy instynkt w lidze, jeśli chodzi o dojście z pomocą i zastopowanie wejścia pod kosz. Zobaczcie jak łatwo Giannis dostaje się do obręczy i wychodzi z piłką w górę:

źródło:YouTube/House of Highlights

Diagnoza? Horford wróć zdrowy, bo inaczej Celtics będą mieli duży problem. Zwłaszcza na tym wschodzie, na którym strefa podkoszowa jest silna – czy to w osobie Giannisa, czy w duecie Simmonsa z Embiidem, czy nawet we wszechstronności zestawu Valanciunas-Ibaka-Siakam. Al opuścił ostatnie siedem meczów, ale dzisiejsze starcie z Hornets może być jego powrotnym – jego status ma być określony jako „prawdodpodobny”. Wrócić, a wrócić w pełni formy to jednak dwie różne rzeczy, więc warto tę sytuację obserwować.

 

Kopiuj link do schowka