Co dalej z projektem Philadelphia 76ers?

14/05/2018
Sarić Simmons Embiid Sixers

Choć już się zakończył, to był to znakomity sezon w wykonaniu 76ers. Młoda, perspektywiczna drużyna wyszła z poziomu ligowego dna do drugiej rundy Playoffs. Pytanie brzmi: co dalej?

Sytuacja SIxers jest z jednej strony dosyć klarowna, z drugiej zaś bardzo niepewna. Klarowna, ponieważ klub dysponuje gwiazdami, które będą zespół prowadzić – to już nie tylko potencjalnie gwiazdy. W tym sezonie pokazali, że potencjał został już w pewnej (sporej) części zrealizowany. Z drugiej jednak strony, można oczekiwać tego lata pewnych zmian. Klub potrzebuje wzmocnień, na przykład w postaci kolejnych weteranów i graczy zadaniowych. Tak się składa, że Sixers będą tego lata dysponować sporymi pieniędzmi. Jest to duży luskus w kontekście tego, jak niewiele do wydania będą miały pozostałe kluby. Trener Brett Brown, zapytany o ewentualne wzmocnienia, odpowiada dosyć enigmatycznie:

„W odpowiednim momencie, kiedy przyjdzie na to czas, będziemy potrzebować pomocy, żeby zdobyć mistrzostwo. Jeśli taki jest cel – a dla mnie i dla zespołu właśnie taki jest cel – to jest to moja odpowiedź.”

Dziennikarze próbowali pociągnąć szkoleniowca za język, pytając o to, czy klub byłby skłonny pozyskać gracza, który gra na piłce, żeby grał obok Bena Simmonsa:

„Jeśli gracz o którym mówisz jest naprawdę dobry, rozważymy to. Naprawę rozważymy dokładnie wszystkie opcje. To najprostszy i najszczerszy sposób w jaki mogę odpowiedzieć na to pytanie.”

„Kiedy tylko się tutaj pojawiłem, od razu była jasność co do tego, czym dysponujemy. Nie trzeba za dużo kalkulować – jest dość jasnym, jakimi graczami dysponujemy, a jakich możemy pozyskać. (…) Po tym sezonie nasze oczekiwania się zmieniły – to bardzo dobrze. Uwielbiam to, w jakim kierunku zmierzamy. W tym miejscu tworzy się coś wspaniałego.”

Odpowiedź niezbyt wyczerpująca, ale z pewnością szczera. Dołożenie gracza kozłującego mogłoby być ciekawe. Być może przydałyby się ustawienia, w których Simmons gra na czwórce, żeby wykorzystać trochę jego potencjału atletycznego. Może nie byłoby to rozwiązanie na pełen etat, ale kto wie, takie ustawienia mogłyby zaskakiwać defensywę rywali.

Ben Simmons musi zacząć defensywę rywali zaskakiwać i musi to robić, trafiając rzuty z dystansu i półdystansu. Wszyscy oglądający playoffowe starcia Sixers o tym wiedzą. Widać było, jak ciężko jest Simmonsowi prowadzić grę po swojemu, mijać obrońców i wchodzić pod kosz, kiedy obrońcy po prostu zacieśniają pole 3 sekund, odpuszczając kompletnie nie rzucającego Simmonsa. Sam zawodnik na tej samej  konferencji przyznał, że zdaje sobie sprawę z problemu i będzie nad tym pracował:

„To jest jedna z rzeczy którą trzeba poprawić, jeśli chcę zmienić grę. Kiedy zaczynasz trafiać rzuty, przeciwnik zaczyna bronić cie zupełnie inaczej, więc masz odpowiedź na wszystko.”

Trener Borwn zdążył dodać jednak, że klub nie zamierza ingerować w mechanikę rzutu swojego rozgrywającego – łatwo się domyślić, że jest to echo tego, co stało się Markellem Fultzem. Pierwszy wybór draftu 2017 nie pojawił się ani na minutę na parkiecie w pięciomeczowej serii przeciwko Boston Celtics. Przyznał jednak, że szanuje decyzję trenera i choć chciałby pomóc zespołowi na parkiecie, to nie ma z tym problemu.

Swój głos w sprawie przyszłości zabrał też (a jakże) Joel Embiid, który marzy o tym, żeby rozegrać sezon na poziomie MVP:

„Myślę, że przyszły sezon będzie dla mnie z pewnością jednym z tych na poziomie MVP. Wszystko jednak zależy od mojego ciała.”

Środkowy Sixers zaznaczył, że liczy na lepszą dyspozycję fizyczną w przyszłych rozgrywkach. Głównie przez wzgląd na to, że będzie mógł on przepracować w całości offseason. Ubiegłego lata nie było to możliwe, gdyż dopiero co przechodził proces rehabilitacji po kontuzji.

Jak rysuje się przyszłość Sixers? Z jednej strony wiemy, jaki pozostanie trzon tego zespołu – że są to ludzie młodzi i będą pracować nad tym, żeby być jeszcze lepszymi koszykarzami. Z drugiej strony klub ma do wydania dużo pieniędzy i z niemal 100% pewnością możemy dziś powiedzieć, że będą próbowali się oni latem wzmocnić. To, jaki kształt przybiorą te wzmocnienia, będą definiowały losy tego zespołu w przyszłym sezonie. Trzymamy kciuki za braci Colangelo, niech mają owocne lato.

Kopiuj link do schowka