Clutch Luka Doncic! Fatalni Bulls, fatalny John Wall

09/12/2018
Luka Doncic Mavericks Mavs fot. ESPN

Rockets (11-14) – Mavs (13-11) – 104:107

Kings (13-12) – Pacers (16-10) – 97:107

Sponsor serwisu

Nuggets (17-9) – Hawks (6-20) – 98:106

Wizars (11-15) – Cavs (6-20) – 101:116

Nets (10-18) – Knicks (8-19) – 112:104

Celtics (15-10) – Bulls (6-21) – 133-77

Lakers (16-10) – Grizzlies (15-10) – 111:88

Wolves (13-13) – Blazers (15-11) – 105:113

Heat (11-14) – Clippers (16-9) – 121:98


Pierwszym chronologicznie meczem tej nocy było starcie Houston z Dallas, które było tez tym najbardziej wyrównanym. Mecz obfitował w zmiany prowadzenia i żadna drużyna nie odskoczyła wyraźnie aż do końcówki 4. kwarty, kiedy to Rockets wyszli na prawie 10-punktowe prowadzenie. Ostatnie 3 minuty to jednak popis Luki Doncicia. W samej końcówce Luka zdobył 11 punktów, trafiając 3 trójki, wyprowadzając Mavs na prowadzenie z 8-punktowej straty.

W całym meczu Luka Doncic zdobył 21 punktów i 7 zbiórek, będąc razem z Wesley’em Matthewsem najlepszym strzelcem drużyny. Mecz na 12 punktów i 20 zbiórek zagrał natomiast DeAndre Jordan. Po stronie Rockets aż 35 punktów i 8 asyst uzbierał James Harden, kolejne 23 punkty i 8 asyst dołożył Chris Paul. Reszta ekipy spisała się raczej słabo.


W Chicago doszło do blow-uotu ostatecznego. Celtics zdobyli aż 133 punkty, zatrzymując gospodarzy na zaledwie 77 punktach. Końcowa różnica wyniosła więc 56 punktów, co jest nowym rekordem NBA, jeśli chodzi o rozmiary zwycięstwa na wyjeździe, tudzież porażki na własnym parkiecie. Co tu dużo mówić – Celtics trafili ponad 50% trójek, zebrali o 17 piłek więcej niż rywale, tracili piłkę dwukrotnie rzadziej. Byli po prostu lepsi. Bulls nie wyszli na prowadzenie ani na sekundę tego spotkania.

źródło:YouTube/House of Highlights

Nieoczekiwanie, to Daniel Theis wcielił się w rolę lidera – zdobył 22 punkty, 10 zbiórek, 5 asyst i 4 bloki. Niemiecki center zastąpił w pierwszej piątce Ala Horforda, który zmaga się z bólem kolana. Wchodzący z ławki Jaylen Brown również się popisał, notując 23 punkty i 5 zbiórek. Po stronie Bulls też znalazł się zawodnik, który osiągnął 20 oczek – zrobił to Shaquille Harrison. Poza nim tylko LaVine (11) i Payne (10) osiągnęli dwucyfrową wartość. Na koniec zostali po prostu wybuczeni:


Trudno zdecydować, czy gorszy mecz rozegrali Chicago Bulls, czy tez może John Wall. W przegranym wysoko meczu z Cavaliers (!), rozgrywający Wizards spędził na parkiecie 26 minut, zdobył 1 (słownie jeden) punkt, rozdał 6 asyst i spudłował wszystkie 5 oddanych rzutów. Może mieć to związek z ostatnim meczem, który Wall opuścił z powodów osobistych. Podobno przed starciem z Cavs nie wyszedł nawet na rozgrzewkę, ponieważ nie miał humoru. Wygląda na to, że po prostu wniósł problemy osobiste na parkiet.

Mecz był blow-outem – końcowa różnica 15 punktów to bardzo niski wymiar kary. Cavs prowadzili w czwartej kwarcie już prawie 30-punktami. Kawalerzystów do zwycięstwa doprowadził głównie Collin Sexton, który zdobył najwięcej w karierze 29 punktów, wyjątkowo dokładając do tego 6 asyst. Dobry mecz Cavs, to oczywiście musiał być też dobry mecz Tristana Thompsona – tym razem 23 punkty, 19 zbiórek i 5 asyst. Larry nance Jr. natomiast robił tak:


Lakers przyjechali do Memphis i zrobili blow-out, zatrzymując Grizzlies na zaledwie 88 zdobytych punktach. LeBron James był dosyć blisko triple double, notując 20 punktów, 8 zbiórek i 9 asyst. 20 punktów zdobył też Kyle Kuzma, dokładając do nich 9 zbiórek i 6 asyst. Po stronie Grizzlies 17 oczek zdobył wchodzący z ławki Wayne Selden. Liderzy trochę zawiedli – Conley zdobył 12 punktów 4/12 z gry), a Gasol z Jacksonem Jr. zdobyli po 11 punktów.


Derrick Rose w pierwszej piątce to chyba nie jest jednak tak świetny pomysł. Trener Thobodeau ustawił Rose’a obok Jeffa Teague’a w pierwszej piątce i mecz z Blazers zakończył się porażką. Piątka Teague-Rose-Wiggins-Gibson-Towns zagrała ze sobą już ponad 75 minut w tym sezonie i jest +15,7 w tym czasie. Problem w takim wariancie leży chyba w ławce rezerwowych. Jest to o tyle problem, że Blazers to jedna z lepszych ławek rezerwowych w lidze.

Damian Lillard zdobył 28 punktów, 8 zbiórek i 6 asyst, liderując Portland. Świetny mecz rozegrał też Jusuf Nurkic, notując 22 punkty, 11 zbiórek, 4 asysty, 3 przechwyty i 4 bloki. Dla Wolves 20 punktów zdobył Wiggins, 18 punktów i 9 asyst zanotował wspomniany Derrick Rose, a Townsowi jednego punktu zabrakło do klasycznej linijki 20/10.

źródło:YouTube/FreeDawkins


Nuggets nie poradzili sobie z Hawks, ale grali bez swoich dwóch podstawowych graczy – Paula Millsapa i Garry’ego Harrisa. W obliczu takiego osłabienia, Nikola Jokic (24 punkty, 11 zbiórek, 7 asyst) nie dostał wystarczającego wsparcie. Trae Young znowu pudłował (3/12 z gry), ale kolejny świetny mecz rozegrał John Collins. Środkowy Hawks zdobył 30 punktów, 12 zbiórek i 5 asyst i to on wygląda jak nadzieja na przyszłość Atlanty.


Za nami także derby Nowego Jorku. Wygrali je Nets, po świetnym meczu Spencera Dinwiddie, który wchodząc z ławki zdobył 26 punktów i 6 asyst. Po stronie Knicks wyróżniał się Enes Kanter, który zanotował 23 punkty i 14 zbiórek. Nie można pominąć też Noah Vonleh, który zanotował efektowny wsad na własny kosz:


eat dosyć wysoko pokonali Clippers w meczu wyjazdowym. 25 punktów z ławki rzucił nieśmiertelny Dwyane Wade, podczas gdy w pierwszym składzie brylował Justoce Winslow, który zdobył 21 punktów, 6 zbiórek i 9 asyst. Clippers byli wyjątkowo nieskuteczni – 20 punktów rzucił tylko Tobias Harris. Marcin Gortat przesiedział cały mecz na ławce.


Kings przyjechali do Indianapolis i przegrali z Pacers. Gospodarze rozegrali świetną czwartą kwartę, w od stanu prawie remisowego wyszli na 15 punktów przewagi. Najwięcej, bo 20 punktów, rzucił dla Pacers Thaddeus Young.

Kopiuj link do schowka