Carmelo on fire

03/04/2013

Carmelo Anthony/ fot. Flickr

Dwyane Wade, LeBron James i Mario Chalmers z powodu kontuzji nie mogli wystąpić w dzisiejszym spotkaniu przeciwko New York Knicks. Nowojorczycy bezwzględnie wykorzystali tę przewagę i w hali rywala pokonali aktualnych mistrzów NBA 102-90. Była to dopiero 4 porażka Miami Heat w AmericanAirlines Arena.

Pierwsza piątka Miami Heat prezentowała się dziś następująco: Norris Cole, Mike Miller, Udonis Haslem, Rashard Lewis i Chris Bosh. W teorii nie wyglądało to najlepiej, zwłaszcza że, New York Knicks wygrali 8 ostatnich spotkań z rzędu, a pod koniec q1 na parkiecie pojawił się James Jones (co nie wróżyło niczego dobrego). W praktyce, do połowy czwartej kwarty, mistrzowie NBA pokazali, że mają prawdziwą drużynę i to przez duże „D”. Dla Nowojorczyków po 10 meczach przerwy zagrał Tyson Chandler. Choć nie był w pełni sił i na parkiecie spędził tylko 24 minuty, to dał wyraźne wsparcie mentalne swojemu zespołowi.

Sponsor serwisu

Carmelo Anthony był dzisiaj bardziej gorący niż ?ar z Miami (18-26 z gry w tym 7 na 10 za 3 pkt.). Zdobył łącznie 50 punktów, czym wyrównał swój rekord punktowy w karierze. Lider New York Knicks był prawdziwą zmorą dla defensywy mistrzów NBA. W grze 1 na 1 był nie do zatrzymania, choć w przeciągu całego spotkana miał 4 różnych obrońców. Najpierw swoich sił próbował Udonis Haslem. Później w sukurs przychodzili Chris Bosh oraz Norris Cole, którzy starali się podwajać gwiazdę Knicks. Nawet ostatnia deska ratunku czyli Shane Battier na niewiele się zdała. Odpowiedź Carmelo Anthonyego była dosadna:

[reklama]
Jego trafienia dystansowe siały spustoszenie w szeregach obronnych rywali, co miało przełożenie na jego dorobek punktowy w całym spotkaniu (q1:17 pkt., q2:10 pkt., q3:15 pkt., q4:8 punktów). Miami Heat w pierwszej ćwiartce meczu miało poważne problemy z bronieniem graczy obwodowych drużyny gości (5 na 9 za 3 pkt.). Na domiar złego sami razili nieskutecznością w rzutach za trzy punkty (1-4 w tym elemencie). W drugiej ta przewaga została zniwelowana za sprawą Mike Millera, który wyczyniał cuda na parkiecie w AmericanAirlines Arena. Prawdziwe cuda!:

Po tej akcji jego kolana są o dziesięć lat młodsze.

W popularnej serii gier NBA 2K, w trybie kariery, w trakcie meczu, mamy za zadanie w jednej kwarcie osiągnąć quadruple single (1 przechwyt lub blok, 1 zbiórka, 1 kosz i asysta) i tego dokonał właśnie Mike Miller z tym, że w q2 uzbierał aż 13 pkt. Pomimo popisów strzeleckich Carmelo Anthonyego, Heat wciąż pozostawali w grze za sprawą przewagi w polu trzech sekund, gdzie mieli dwukrotnie więcej punktów niż rywale (36-18). Brak Tysona Chandlera ułatwiał także penetracje Norrisa Cola czy Ray Allena, co powodowało, że obrona Knicks często zmuszona była ratować się faulami. Miało to przełożenie na liczbę wykonywanych rzutów wolnych, która była zdecydowanie na korzyść gospodarzy. Wszystkie te czynniki sprawiły, że na początku q4 mieliśmy remis po 78. Wtedy to Nowojorczycy zadali ostateczny cios

Carmelo Anthony i spółka zanotowali run 13-2, co pozwoliło im uzyskać bezpieczne prowadzenie, którego nie oddali do końca spotkania. W Miami Heat w ostatnich 12 minutach zabrakło prawdziwego lidera. Wcześniej w takich sytuacjach piłka naturalnie wędrowała do LeBrona, a dziś nie było zawodnika, który w końcówce wziąłby ciężar gry na swoje barki. Mike Miller od początku trzeciej kwarty nie trafił już żadnego rzutu, a Ray Allen brał się za rozgrywanie, co kończyło się głupimi stratami. W cały mecz podopieczni Erika Spoelstry aż 19 razy tracili piłkę, czyli o 6 więcej niż ich średnia z całego.

New York Knicks na 4 spotkania przeciwko Miami Heat odnieśli trzy zwycięstwa i obecnie z 9 wygranymi z rzędu są najgorętszą drużyną w NBA.

LICZBY DNIA:

2– dopiero drugi raz w tym sezonie ekipa z Florydy musiała radzić sobie bez swojego lidera, LeBrona Jamesa.

20– od tylu lat koszykarze New York Knicks nie zanotowali serii 9 meczów z rzędu.

35.4– to średnia punktów zdobywanych przez Carmelo Anthonyego w ostatnich 4 spotkaniach przeciwko Heat.

Kopiuj link do schowka