Blazers i Bulls po równo

Blazers i Bulls po równo
Listopad 19 13:14 2012 Wydrukuj wpis

Nate Robinson/fot. Flickr

Dzisiejszej, wyjątkowo nudnej nocy, hitem miało być spotkanie Portland Trail Blazers z Chicago Bulls w Rose Garden. I choć sam przebieg meczu mógł trochę zawieść fana zaciętych końcówek, to na pewno stał na wysokim koszykarskim poziomie.

Robinson pierwszą strzelbą

Nate Robinson w kolejnym już meczu jest pierwszą opcją w ataku Byków. Dynamiczny rozgrywający zdobył dziś 18 punktów przy tylko 19 minutach spędzonych na parkiecie. Robinsona bierze się w tym momencie pod uwagę przy nagrodzie dla najlepszego rezerwowego NBA! Jest to o tyle zaskakujące, że przed nim w rotacji jest jeszcze Taj Gibson, a często nawet Marco Belinelli i Jimmy Butler, ciężko zatem nazwać w jakikolwiek sposób nazwać go 6th manem Byków.

Chicago niestrożne

Bulls są w tym sezonie w ogonie ligi pod względem strat. Dzisiaj aż dziewiętnaście razy oddali piłkę rywalom. Winę ponosi za to głównie bardzo niewyraźny Kirk Hinrich – to jego czwarty mecz z rzędu przynajmniej czterema stratami. Jest zatem całkiem prawdopodobne, że Tom Thibodeau postawi niedługo w pierwszej piątce na filigranowego Nate’a Robinsona kosztem byłego zawodnika Atlanty Hawks. Hinrich zdobywa jedynie 4.9 punktu na mecz i jest pod tym względem najgorszy spośród wszystkich startujących rozgrywających w lidze.

Kontrowersyjny Lillard

Pierwszoroczniak i faworyt do nagrody Rookie of the Year, Damian Lillard, pokazał dzisiejszej nocy jak wciąż niedoświadczonym jest zawodnikiem. Portland w końcówce wygrywali 6 punktami i na parę sekund przez syreną mieli ostatnie posiadanie. Piłkę otrzymał Lillard. Młoda gwiazda Portland minęła naiwnie liczących na „dribble-off” pasywnych obrońców Bulls i mocno wsadziła piłkę z góry. Wywołało to oczywiście uzasadnione oburzenie Byków i zdziwienie komentatorów. Zapewne następnym razem Lillard pomyśli dwa razy zanim zdecyduje się nabijać statystyki w ten sposób.

Noah bliski triple-double

Francuski środkowy po raz kolejny dał wyraz swojej wszechstronności, notując tym razem 16 punktów, 15 zbiórek i 8 asyst. Wiemy, że Joakim Noah jest najlepszym podającym wśród wszystkich centrów. W zeszłym sezonie liderował lidze w tym względzie. Biorąc pod uwagę nieobecność Derricka Rose’a i wysoką nieporadność w rozgrywaniu Hinricha, trafia teraz do względnie więcej piłek. Ma zatem okazje by jeszcze podreperować swój współczynnik asyst. Noahowi można z pewnością zarzucić dziurawe ręce, ale ruchy to on ma jak rozgrywający!

[reklama]

Daruj, panie Boozer

Carlos Boozer zapewnia fanom Chicago Bulls niezłą huśtawkę nastrojów. Jednego dnia bryluje na parkiecie, by następnego, tak jak dziś, rzucić cztery punkty i złapać trzy piłki. Wiemy, że silny skrzydłowy rodem z uczelni Duke ma warunki i umiejętności na bycie nawet pierwszym strzelcem Byków. Dopóki jednak nie zacznie grać każdej nocy na jednym, solidnym poziomie, nigdy nie zaskarbi sobie sympatii fanów z Wietrznego Miasta.

Bulls i Blazers po równo

Obie drużyny rzucały dzisiaj na identycznym procencie z gry (49.3%, bardzo przyzwoitym) i gra obydwu wyglądała całkiem podobnie. Po tym spotkaniu zarówno Portland jak i Chicago mają bilans 5-5 i rzutem na taśmę kwalifikują się do playoffs w swoich konferencjach.

Mikołaj Wanago

zobacz więcej wpisów

O autorze wpisu

Mikołaj Wanago
Mikołaj Wanago

Zobacz więcej wpisów
Dodaj komentarz

0 Comments

Jeszcze nie skomentowano

Zostań tym, który rozpocznie konwersację.

Dodaj komentarz

Your data will be safe! Twój adres e-mailowy nie zostanie opublikowany. Także inne dane nie zostaną upublicznione trzecim stronom.
Wszystkie pola są obowiązkowe.