Ben Wallace ciężko przeżył koniec kariery

15/10/2018
fot. Getty images

Emerytura bywa dla koszykarzy wielkim wyzwaniem. Wielu nie potrafi sobie z nią poradzić. Tak było także w przypadku Bena Wallace’a, legendy Detroit Pistons.

W najnowszym wywiadzie Wallace przyznał, że zakończenie sportowej kariery spowodowało u niego depresję, z której nie potrafił wyjść przez niespełna dwa lata. W tym czasie słynący z imponującej muskulatury środkowy schudł ponad 15 kilogramów.

„Koszykówka kontroluje cały Twój umysł. Zabiera Cię w podróż pełną wzlotów i upadków. Sprawia, że jej potrzebujesz. Jednego dnia wychodzisz i zbierasz 20 piłek, następnego nie umiesz zebrać więcej niż 7. Więc czekasz na kolejny wieczór i następną okazję do sprawdzenia się.”

„Kiedy kończysz karierę, czujesz się pominięty, nikt nie sprawdza co u Ciebie, nie dostajesz telefonów, które zazwyczaj dzwonią. Zaczynasz czuć się źle, ale nie ma żadnego meczu, który poprawi Twoje samopoczucie, więc wpadasz w coraz większy dołek.”

Big Ben na całe szczęście mógł liczyć na pomocną dłoń od swego byłego trenera, Ricka Carlisle’a, a także Mike’a Woodsona czy Doca Riversa, którzy pomogli mu pozbierać się i wrócić do koszykówki. Teraz Wallace jest współwłaścicielem i dyrektorem Grand Rapids Drive, drużyny grającej w G-League.

Jak stwierdził Ben, jego największym błędem był brak przygotowania na sportową emeryturę. Center Detroit nie miał żadnego planu, czy inwestycji, którą mógłby się zająć po zakończeniu kariery i przestrzegał przed tym obecnych graczy.

Co ciekawe, oprócz koszykówki Big Ben ma jeszcze jedną pasję, która jak sam stwierdził pozwoliła mu przetrwać ten trudny czas. Są to RC (Remote Control) Racing – wyścigi samochodów na pilota. Były gracz NBA założył nawet własną firmę, Wallace Motorsposrts:

„Jedyną rzeczą, którą wciąż robiłem podczas mojej depresji, były wyścigi RC. Przychodziłem na tor i zapominałem o wszystkim innym. To bardzo pomagało.”

Kopiuj link do schowka