Ballmer: Clippers nie będą tak słabi jak Sixers

17/08/2018
fot. Victor Decolongon/Getty Images

Los Angeles Clippers po nieudanej erze Lob City chcą otworzyć nowy rozdział w swej historii. Dokonać tego zamierzają w sposób rewolucyjny, a zatem bez tankowania.

Takie hasła padały w obozie Clippers już przy okazji transferu Chrisa Paula. Teraz po odejściu Blake’a Griffina i DeAndre Jordana, właściciel klubu, Steve Ballmer podtrzymuje to zdanie. Tankowanie i okupowanie dna tabeli nie jest w ogóle brane pod uwagę w LA:

Sponsor serwisu

„To nie dla nas. Nie, nie ma takiej opcji w ogóle. Każdy to robi po swojemu. Nam jest dobrze w ten sposób, który wybraliśmy. Mamy trochę większe ambicje niż pięć, czy sześć lat absolutnego dna jak to robili Sixers. Jak moglibyśmy później spojrzeć w oczy kibicom?”

Jeśli efekty tego byłyby podobne do 76ers, to chyba żaden fan Clippers by się nie pogniewał. Tym bardziej, że ta drużyna raczej przyzwyczaiła swoich fanów do bycia w tej dolnej części tabeli. Jednak Ballmer mierzy wysoko i też chwała mu za to, że przynajmniej próbuje innych metod niż mozolne przegrywanie kolejnych spotkań i możliwie jak największe osłabianie składu.

Tym bardziej, że ta taktyka ma pewne szanse powodzenia. Optymistą w tej kwestii jest również Jerry West:

„Po raz pierwszy odkąd pamiętam, Clippers mają realną szansę podpisać dwóch ważnych wolnych agentów. Wszystko teraz zależy od samej organizacji. Zrobili tyle miejsca na przyszły sezon, że możemy rozmawiać praktycznie z każdym.”

Wiadomo, że klub będzie do końca walczył o podpis Kawhi Leonarda. Z nim na pokładzie, na pewno zatrudnienie kolejnego dobrego gracza będzie znacznie prostsze. Czy LAC się powiedzie? Misja jest karkołomna, lecz możliwa. Już w ubiegłym sezonie zaskoczyli wszystkich tym, jak długo byli w walce o playoffs:

Kopiuj link do schowka