3 on 3 – co się dzieje w Nowym Jorku?

11/11/2013
Carmelo Anthony i Brook Lopez

Carmelo Anthony i Brook Lopez / fot. Flickr

Drugi tydzień sezonu dobiega końca, a w lidze dzieje się mnóstwo niespodziewanych rzeczy. Dziś popiszemy razem z Piotrem Zarychtą i Krzyśkiem Uzdowskim o kilku z nich.

1. Brooklyn Nets, New York, Knicks i Washington Wizards solidarnie okupują ostatnie miejsce w Konferencji Wschodniej, a przecież każda z nich miała spokojnie awansować do play-offs. Z czego wynikają problemy tych ekip i która z nich ma szanse najszybciej wrócić do dobrej dyspozycji?

Paweł Piórkowski: Właściwie w każdej z tych drużyn przyczyny są inne. Nets muszą nauczyć się wygrywać w nowym składzie i zapewne te porażki były przez właścicieli spodziewane. Za 5-6 spotkań nie będzie już jednak wytłumaczenia dla takiej postawy. W Knicks również nastąpiły pewne zamiany. W s5 zaczyna Bargnani, nie ma też Jasona Kidda, a Knicks nie zagrali ( i pewnie przez półtora miesiąca nie zagrają) w swoim najsilniejszym składzie z Anthonym, Chandlerem i Smithem. Wizards to nie jest poziom Knicks i Nets i w tej drużynie pełna forma może przyjść trochę później. Drużyna musi nauczyć się grać z Gortatem i wypadałoby wzmocnić ławkę, bo w tej chwili brakuje tam wyrazistych postaci. Moim zdaniem, najwcześniej wygrywać zaczną Nets. Kiedy Chandler wyzdrowieje, Knicks na pewno będą nadrabiać dystans. Wizards to wciąż niewiadoma.

Krzysiek Uzdowski: To wciąż dopiero początek sezonu i trudno spodziewać się, aby Nets, Knicks i Wizards nie potrafili znaleźć dla siebie miejsca w górnej połowie tabeli. Ich obecna forma wynika z wielu czynników. Czarodzieje wciąż muszą pracować nad zgraniem po wymianie z udziałem Marcina Gortata, gdyż na braku zrozumienia cierpi przede wszystkim ich defensywa. Nets powinni liczyć na zdecydowanie lepszą formę swoich weteranów – szczególnie Kevina Garnetta i Derona Williamsa, którzy póki co wyraźnie zawodzą. Najwieksze problemy z powrotem do optymalnej formy będą jednak mieli Knicks. Kontuzja Tysona Chandlera na kilka tygodni zostawia ich z Andreą-zebrałem jedną piłkę przeciwko Spurs-Bargnanim na pozycji centra, a nie najlepiej wróży także tragiczne 41% z gry Carmelo Anthony’ego

Piotr Zarychta: Myślę, że w każdej z tych drużyn pokutują zmiany, jakie nastąpiły podczas tegorocznego offseason. Knicks stracili Jasona Kidda, którego rolę w poprzednich rozgrywkach widać dopiero teraz. To on był tym człowiekiem, który bez zastanowienia potrafił wykonać dodatkowe podanie, znaleźć kolegę w rogu niepilnowanego. Teraz nie ma takiego zawodnika. Nowi gracze mają problem z wkomponowaniem się w zespół, a tak jak ocenialiśmy to między sezonami, nie wszystkie ruchy kadrowe były trafione.

Nets mają nieco inny problem. Tam jest zdecydowanie za dużo talentu i momentami każdy za bardzo chce pokazać, że gra dla drużyny. Brakuje im konsekwencji, co świetnie pokazało starcie z Washington Wizards. Brooklyńczycy najlepiej grali gdy dostarczali piłkę do Brooka Lopeza. W pewnym momencie tego zaprzestali i zaczęli tracić punkty i szanse. W ich przypadku widzę większe szanse na wejście na właściwe tory niż Knicks, bo mają lepszą kadrę. Wciąż jednak niepokoi mnie osoba Jasona Kidda. Uwielbiam gościa, ale nie chciałbym, żeby rozpoczął karierę trenerską od spektakularnej wpadki.
Wreszcie Wizards, którzy moim zdaniem są już na właściwych torach. Wydaje mi się, że właśnie są w momencie gdy grają na tyle, na ile mogą. Bradley Beal gra świetnie, jest niesamowicie skuteczny, podobnie Marcin Gortat, przy którym zaskakuje mnie jak bardzo ufają mu koledzy i jak potrafią go wyizolować, dając mnóstwo miejsca do gry. Szwankuje jeszcze gdzieś John Wall, ale to kwestia jego problemów ze zdrowiem. Bilans mają co prawda 2-4, ale można to spokojnie zrzucić na karb braku zgrania z Gortatem i problemów zdrowotnych. Z tych 3 zespołów wydaje mi się, że to oni są najbliżej swojego optimum. Problemem tylko jest to, że ich optymalny poziom jest niższy niż pozostałych dwóch zespołów. [reklama]

2. O co grają Denver Nuggets w tym sezonie?

Paweł Piórkowski: O play-offs może być bardzo ciężko. Nuggets nie mają gościa, który pociągnąłby cały ten wózek. Mówi się o wymianie z udziałem Farieda. Kontuzję złapał McGee, wciąż leczy się Danilo Gallinari. Jest Ty Lawson, ale w lidze oprócz drużyn walczących o play-offs i o Andrew Wigginsa muszą być też takie, które nie będą blisko osiągnięcia żadnego z tych celów. Taką drużyną jest własnie Denver Nuggets.

Krzysiek Uzdowski: O nic, a już na pewno nie o awans do play-offów. Dziwiłem się, gdy w wielu przedsezonowych rankingach Bryłki były typowane jako niemal pewniak do czołowej ósemki konferencji zachodniej. Nowy trener, nowy system gry, który nie do końca pasuje do posiadanego składu i brak typowego go-to-guya. To nie mogło się udać. Miejmy tylko nadzieję, że w Denver szybko znajdą sposób, aby uciec z otchłani przeciętności. Na razie ekipa Briana Shawa zmierza bowiem donikąd.

Piotr Zarychta: Chciałbym, żeby grali o play-off, ale coraz trudniej mi w to uwierzyć. Raczej będzie to rok na przeczekanie. Drużyna musi nauczyć się zupełnie nowego stylu gry. Przez ostatnie kilka lat George Karl preferował tu ultraszybką ofensywę, a teraz Brian Shaw częściowo od tego odchodzi i chce wprowadzić odpowiedzialne granie. Taka zmiana wymaga czasu, więc nie zdziwi mnie jeśli Nuggets pójdą w dół i nie wejdą do play-off, a nikt Shawowi z tego powodu głowy nie urwie.

3. Gdybyś miał wymienić jedną drużynę, która najbardziej zaskoczyła Cię formą (pozytywnie) na początku sezonu to byłaby to ekipa…

Paweł Piórkowski: Jeszcze tydzień temu napisałbym, że 76ers, ale to co robią Phoenix Suns w ostatnim czasie to wielka rzecz. Bez Marcina Gortata, praktycznie bez Gorana Dragica zrobili bilans 5-2 w bardzo widowiskowym stylu. Eric Bledsoe, Markieff Morris i Miles Plumlee grają o trzy poziomy wyżej niż w poprzednim sezonie. Wielkie brawa dla ekipy z Arizony.

Krzysiek Uzdowski: Phoenix Suns. Nie tylko za wyniki, które na razie dają Słońcom trzecie miejsce na Zachodzie, ale przede wszystkim za styl, w którym podopieczni Jeffa Hornacka wygrywają kolejne mecze. Eric Bledsoe (i tutaj muszę uderzyć się w pierś – nie wierzyłem w niego) z miejsca stał się jednym z najlepszych do oglądania zawodników w lidze, a w Phoenix nie mogą wyjść z podziwu, że udało się go pozyskać kosztem zaledwie Jareda Dudleya. Z dobrej strony pokazuje się także Markieff Morris, który jest wczesnym kandydatem na miano najlepszego rezerwowego w lidze. Jak tak dalej pójdzie to tankowanie po Wigginsa okaże się jedną wielką porażką…

Piotr Zarychta:Zdecydowanie Phoenix Suns. Jeff Hornacek odwalił kawał świetnej roboty. Bilans 5-2 mówi za siebie, ale co ważniejsze dla mnie, nie ma dla niego świętych krów. Wydawało się po poprzednim sezonie, że pozycja Gorana Dragicia jest niepodważalna. Tymczasem najpierw doszedł Eric Bledsoe, potem to jemu została powierzona najważniejsza rola w drużynie, wreszcie po lekkim urazie trener nie bał się posadzić na ławce Dragicia. Do tego udało się obudzić talent Markieffa Morrisa, który gra jak bestia (22.8 pkt., 8.0 zb., 69.8% z gry w ostatnich 4 meczach), znaleźć miejsce dla Geralda Greena, a także zapełnić miejsce Gortata Milesem Plumlee.

Kopiuj link do schowka