2018 PO blee i nieblee # 2.

24/04/2018
Embiid Philly

PO blee i nieblee # 2.

Za nami dwie kolejne kolejki w pierwszej rundzie PO. Są niespodzianki a jakże. Są też pewniaki i są zacięte batalie. Pelikany bardziej jak orły dopadły Smugi i rozszarpały w czterech grach. SAS udało się wyrwać jeden mecz i to chyba będzie ich łabędzi śpiew, ale zawsze istnieje szansa, że nie. Cavs walczą, podobnie jak Wiz i Bucks. Na zachodzie faworyci prowadzą zdecydowanie jak GSW, Rakiety czy Jazz. Zapraszam. Dziś weźcie sobie wodę.

Ten odcinek mi umknął więc jeśli komuś też to można nadrobić. Lepiej późno niż wcale.

Joel – wrócił na trzeci mecz i walnie przyczynił się do wesołej demolki jaką 76-tki sprawiły Heat. Zanotował 23 pkt., 7 zb., 4 ast. 1 prz., 3 bl. Miodzio. Dobrze ogląda się Heat vs Sixers. Widowiskowa koszykówka, naprawdę warto poświęcić czas. W meczu nr 3 za dużo było po stronie Philly atutów – Simmons zagrał tak; 19 pkt., 12 zb., 7 ast., 4 prz., Joel tak: 3/4 za trzy Sarić: 21 pkt., 4/7 za trzy, 7 zb., 4 ast i Belinelli 21 pkt., 4/8 za trzy., 4 zb., 5 ast. Nie do ogarnięcia to zaczyna być dla Heat gdy są w pełnym składzie. Nie wiadomo w co ręce włożyć, kogo bronić, czy podwajać ? ale kogo, kiedy, gdzie, jak ? Tak szczerze to Philly powinni to zakończyć w dwóch następnych meczach ale są młodzi i pewnie jeszcze jeden przegrają. Po tym sezonie będą mogli przebierać w wolnych agentach. Joel w przeciwieństwie do KAT’a nie zawstydził się ani nie przestraszył playoffów, wygląda na to, że czuje się tu wybornie. Wade 2/10 z gry tym razem nie był Flashem. Może później. Philly lepiej z gry 50,6% do 45,2%, za trzy 52,9% do 48,5%, trafili 18 trójek Heat 16. Lepiej zbierali 41:35, podawali 28:26, kradli 10:7 i szanowali piłkę 10:15 w stratach. Whiteside i Adebayo wspólnie uzbierali 28 min. i 10 pkt., 3/4 z gry, 7 zb. 1 bl., 2 str. i 6 fauli. Joel power.

0/1 – za trzy był Ben Simmons w G3. Rzucił. He he he. To jego 12 próba z dystansu w tym sezonie. Jeszcze nie trafił.

5:4 – wygrał w blokach Joel z Heat.

32:14 – Philly wygrało 4Q i 65:44 drugą połowę. W G4 odpowiednio 27:19 i 50:41.

Mecz nr 4 – to był naprawdę dobry mecz. Wszystko było, sprzeczki, nerwy, wiadra strat, TD, bloki i na końcu wygrana 76-tek. Młodzi gracze w Philly dzięki umiejętnemu wsparciu zawodników z doświadczeniem nie pękają, potrafią wygrać spotkanie, które nie jest najlepszym w ich wydaniu 26 strat, 22,6% z dystansu. Jest dobrze. Docisnęli w 4Q i wygrali. Simmons w drugiej połowie zdobył 15 pkt. ze swoich 17. O tak, młody wie kiedy podkręcić tempo i nie ucieka od odpowiedzialności za wynik w końcówkach. Wade znów walczył ale nie tym razem Flash. 25 pkt., 3 zb., 1 ast., 3 prz. Philly by wygrać potrzebowali  tak naprawdę jednego przebłysku gdy zrobili 19-2 w czwartej kwarcie.

Magic – w świecie Bena wszystko jest ok. Jest pierwszym pierwszoroczniakiem od czasów Magica w 1980 roku, który zanotował TD w PO. To zdanie powinno uświadomić wszystkim o jakiej skali talentu rozmawiamy i możemy oglądać. Nie Jordan, nie LBJ, nie Wade, nie KD, nie Shaq ani nikt inny. Ben Simmons #25. Będzie się działo. Jest piątym świeżakiem z TD w PO. Jabbar, Jerry Lucas, Tom Gola i Magic.

Zszokowany – by Brett Brown po tym jak Sixers wygrali mając 26 strat.

GSW vs SAS III – wszystko pięknie, wszystko ładnie Spurs walczą, pocą się i wypruwają sobie flaki ale jak GSW chcą to robią tak jak w 2Q – 5 min z kawałkiem i 18-4 dla Wojowników. Potem znów wpadają w letarg i kontrolują mecz mając cały czas małą przewagę aby kolejny raz przyśpieszyć w 3Q i odjechać na +10 pkt. Super, że Ostrogi nie składają broni mimo ewidentnego braku personelu do pokonania GSW. Może urwą czwarty mecz, ale to raczej nie jest ich decyzja tylko Wojowników. Jak zagrają na swoim poziomie to będzie sweep.

Game 4 – Spurs wyrwali wygraną. Walczyli a GSW jakoś mniej. Bardzo dobrze się stało. Nic to nie zmieni ale jest ciekawiej. Wreszcie siadły im trójki 15/28-53,6% a nie siadły GSW 7/28 – 25%. Spurs mieli 34 zbiórki a GSW 61. He he he. Nieźle. Ale GSW miało 16 strat SAS 8. Durant coś tam zagrał ale nikt go nie wsparł jakoś mocno, sam miał 34 pkt., 13 zb., 2 ast – 4/13 za trzy. Green mocna linijka ale punktów mało 18 zb., 9 ast., 1 prz., 5 str., 9 pkt., 1/6 za trzy. Jednak najważniejsze było to, że Klay gdzieś zgubił skuteczność i uzbierał 12 pkt., 2/6 za trzy, 4/16 z gry. W Spurs wszyscy grali ostro, z determinacją taką jak masz 0-3 jakże inną gdy masz 3-0. Nie pomógł stale coś konsumujący na ławce Curry. Dobrze, że się nie zadławił.

Manu – w G4 16 pkt., 3 zb., 5 ast., 1 str., 3/5 za trzy. 10 pkt. w 4 kwarcie. Manu to Manu. Jak na niego patrzysz to ciężko wywnioskować, że to jest taki boiskowy genialny killer.

Portland – w pierwszej połowie meczu nr 3 wyglądali jak ekipa z PLK. Te loby do Davisa, a on bez krycia robi co chce. Mirotić wali jak chce i skąd chce, Rondo podobnie, Wakacje też totalny luz w ataku. Blazers albo zapomnieli jak się gra w basket przed PO albo zwariowali. A tak na poważnie to trafili naprawdę paskudnie z rywalem. Stawiałem na Pelikany ale nie sądziłem, że pójdzie im tak łatwo, że to będzie taka dominacja. Portland nie istnieje. Mocą PTB jest głownie ich obwód, potem Aminu, Nurkić i dalej reszta. Ich obwód nadział się na Holiday’a i Rondo. Obaj umieją bronić, zmiany nic nie dają nawet jak pozmieniasz to reszta ekipy też jest mobilna i nadąża za Damianem i CJ zwłaszcza, że Davis i Mirotić mocno pomagają w kryciu strzelców Blazers, nawet przy linii trójki, Moore też potrafi się ruszać. Rondo i Jrue są również dobrzy w ataku, na różne sposoby, ale jednak trzeba robić w obronie stając naprzeciw nich, nie ma odpuszczania. Reasumując obwód PTB został zneutralizowany, w ataku są mocno kryci a w obronie muszą zapieprzać na 124%. Nurkić ma przesrane podwójnie bo trafił na AD. Nie zatrzyma go, nie ten poziom umiejętności jak i fizyczności. Mirotić to w ogóle ma wolność bo kto go tam pokryje ? Co najwyżej Damian może mu coś zarapować do ucha. W G3 gładki Nikola załadował 30 pkt., 4/6 za trzy i 12/15 z gry, 8 zb., 2 ast., 3 prz., 1 bl. A tak to wygląda w liczbach Lillard 20 pkt. 5/14 z gry i 3/9 za trzy, Nurkić 5 pkt., 2/7 z gry. Lillard po trzech grach przeciwko Pelikanom notuje 18,3 pkt. na 32,7% z gry.

24 – straty PTB w G3, stracili z tego 35 pkt. 12 strat NOP.

3 – graczy w trzech pierwszych grach z Pelikanów miało +30 pkt. Davis, Wakacje i Mirotić.

Koniec – dla Portland. Zostali zmieceni pod dywan jak obietnice przedwyborcze. Pelikany okazały się ścianą nie do przejścia. Łatwość z jaką rozbili Smugi musi robić wrażenie, to po prostu wyglądało na zbyt łatwe. Chłopcy z PTB nie grali, zostali zneutralizowani. Holiday i Rondo wciągnęli nosem Damiana i po części CJ, który grał dużo lepiej ale bez wsparcia swojego MC nie miał szans, zwłaszcza, że u przeciwników dwóch graczy było +40. Jrue ściana Holiday 41 punktów i Anthony Godzilla Davis 47 pkt. Anthony dorzucił 11 zb. i 3 bl., Jrue 3 zb., 8 ast. i słabe 7 strat. Trzeci z paczki Pelikanów Rondo 16 asyst., 7 zb., 7 pkt. Mirotić w tym meczu nie musiał się przemęczać, koledzy go wyręczyli ale i tak miał 11 zb., 2 prz., 3 bl. i 11 pkt. Pelikany 44 zbiórki, 28 asyst, 6 bloków, 15 strat. PTB 33 zb., 20 ast., 2 bl. i 6 strat.

38 – punktów McColluma w G4.

41 – punktów Holiday’a w G4.

47 – punktów Davisa w G4. Rekord Pelikanów w PO.

Damian – nie dał rady. Ani nie trafiał 35% z gry, ani za trzy – 30%, mało punktował – 18,5 pkt. w serii ani nie rozgrywał jakoś specjalnie 4,8 asysty i 4 straty. W koszu wygrywasz razem, przegrywasz razem ale jednak od kolesia, który głośno mówi, że jest na maksa zajebisty, że jest gwiazdą itp. oczekiwaliśmy trochę więcej. Jak czytam, że on ma być w pierwszym składzie All NBA to leżę ze śmiechu. Curry, Harden, LBJ, KD, Davis to tak bez namysłu. A z małych to są jeszcze Russ, Oladipo, Irving, DeMar, Butler, Klay. Jrue zniszczył w obronie Lillarda. Dawno nikt tak z nim nie pojechał.

Wizards – w meczu nr. trzy postawili na sprawdzoną taktykę. 28 pkt. Walla, 14 asyst, 7 zb., 4 prz., 1 bl. 28 punktów Beal’a 4/9 za trzy, 4 zb., 4 ast., 3 prz. Wiz mieli 29 asyst, Toronto 20. Toronto 18 strat przy 11 Wiz. 55,3% z gry Czarodziei przy 45% Raptorów. Bez gadania trzeba przyznać, że Wiz dobrze zagrali. Z energią, pomysłem, bronili, zatrzymali Ibakę. Ławka 35 pkt. – ławka gości 32 pkt. Wiz w tym meczu byli jak laska z Kill Billa, ta w żółtym dresie. Siekali bez litości.

Marcin – mecz nr 3 to było to jeśli chodzi o atak. 16 pkt., 8/10 z gry. Polski hammer był w trybie ataku bo szły do niego podania. I tak trzeba grać.

Marcin – w G4 znów było dobrze 12 pkt., 6/8 z gry, 6 zb. i tak jak w G3 milion zajebistych zasłon. Siniaki to ma już wszędzie pewnie. Nie dał pograć Valanciunasowi.

Ponownie – wygrali Wizards. Początkowo się nie zapowiadało. Pierwsza płowa 51:40 dla Toronto i właściwie pełna kontrola nad meczem ale na nieszczęście dziewczyn z Kanady mecz ma dwie połowy. Druga wygrali Czarodzieje 66 do 47 i tym samy remisują 2-2. Ciekawe jak tam nastroje w Toronto, jak ich głowy. He he he. DeMar 35 pkt., 6 zb., 6 ast. ale oprócz niego nikt więcej nie zagrał lepiej niż dobrze/poprawnie. Lowry 19 pkt., 7 zb., 5 ast., Ibaka znów słabo w ataku 7 pkt. U przeciwników wręcz odwrotnie Beal 31 pkt., 5/7 za trzy, Wall 14 ast., 6 zb., 3 prz. ultra wsady i 27 pkt + energia jak po tusipku. Jest remis i wracamy na północ.

Bucks – w meczu nr 3 wszystkie klocki wskoczyły na swoje miejsce i ekipa z Milwaukee zagrała tak jak powinna grać jeśli nie zawsze to bardzo często. Nareszcie. Dynamizm, atletyzm, fizyczność to było wszystko bardzo dobre. No i co najważniejsze zagrali jak drużyna, bez szaleństw punktowych Giannisa, który tak się zaprezentował 19 pkt., 5 zb., 6 ast., 2 prz., 2 bl., 2 str. i dzikie, nieokrzesane 3/4 za trzy. Są trójki u niego to są wygrane Koziołków. Gdy trafia 3 trójki jeszcze nigdy nie przegrali. W tym sezonie to jego trzeci taki występ. Maker – 3/4 za trzy, 5 zb., 5 bloków. Boston nie miał na niego odpowiedzi gdy był z Giannisem na boisku.

28:17 – w asystach wygrały Koziołki i …

12:1 – w blokach i ….

9:16 – w stratach.

Jabari – po dwóch grach nie korzystania z niego, pamiętajmy, że to nr 2 draftu, Parker w meczu nr 3 i 4 wreszcie zaczął grać więcej i gra rewelacyjnie. W trzecim spotkaniu 30 min. to więcej niż w dwóch pierwszych grach łącznie (10+15), 17 pkt., 5 zb., 2 ast., 1 bl., 1 prz. Super ale w meczu nr 4 – 25 min., 16 pkt., 7 zb., 1 ast., 3 bl., 2 prz. 50% z gry i 66,7% za trzy + to czego nie widać w statystykach ogromna wola walki, zaangażowanie, determinacja. Super występ.

Mecz nr 4 – Bucks robią 2-2. Wygrali bez trójek Giannisa po szalonej końcówce. Dobra seria. Rozier 2/10 z dystansu, 3/12 z gry. Kto to Rozier spytał Bledsoe i w tym mecz Terry nie miał wiele do powiedzenia. Cały Boston słabiej trafiał 41,4% z gry do 52,1%, 34,5% za trzy do 43,5%.

34 – punkty Browna., 8 zb., 3 prz. wszystko na nic.

Cavs – w meczu nr 3 zagrali całkiem niezłą pierwszą połowę. Love 16 pkt., dzielili się piłką, bronili, LBJ mógł grać normalnie, bez spiny. Niestety w drugiej połowie Indy wzmocnili obronne zasieki i pojawiły się problemy. Love zniknął, chłopak nie radzi sobie w tej serii tak jak powinien. W drugiej połowie zdobył 3 pkt. Pacers tak bronili, że Cavs nie starczało 24 sekund na rozegranie akcji, piękna obrona. Co gorsza Bogdanović w 4Q rozpoczął swój show. Początkowo nieśmiało z linii trójki a potem wraz z upływem czasu już jak Curry metr za linia środkową posyłał bomby do kosza Cavs, a Kawalerzyści, spece od obrony nie utrudniali mu tego, bo na wszystkie trójki w 4Q tylko raz miał obok siebie obrońcę. Obrona Cavs będzie w podręcznikach do koszykówki przy literce N jak niewidzialna obrona. LBJ na początku 4Q miał 16 pkt., 6/16 z gry, 11 zb., 7 ast. Skończył mecz z 28 pkt., 10/22 z gry., 12 zb., 8 ast., 1 prz., 1 bl. ale niestety był w swych próbach osamotniony i nie udało się dogonić Pacers prowadzonych przez wolnego Bojana. Z drugiej strony LBJ nieco przespał 2 i 3 kwartę. W pierwszej zdobył 8 pkt., w drugiej 5 a w trzeciej 3, w ostatniej 12. W końcówce chaos całkowicie zawładnął poczynaniami wicemistrzów i przegrali drugi mecz w tej serii. Tylko trzech graczy miało +10 pkt. LBJ, Love i Hill 13, sam Bojan miał 19 w drugiej połowie. Było blisko ale zabrakło trochę, najbardziej punktów kilku więcej. Oladipo zagrał w miarę ale 1/8 za trzy raczej słabe.

7/9 – Bojan za trzy w G3. 77,8%. 30 pkt. Groźny Bojan, zły Bojan, Bojan trafiać i wygrywać. Bojan nie mieć brody.

100 – gier ma LBJ z +30 pkt. w PO. Jest drugi Pierwszy, wiadomo Mike.

17:7 – wygrali Cavs w punktach z kontry.

54:33 – wygrali Pacers 2 połowę.

22:21 – ławka Cavs vs ławka Pacers. Żeby rezerwowi jakoś się specjalnie przemęczali to ciężko powiedzieć.

Mecz nr 4 – Znów Cavs. Jest 2-2 i nie będzie lekko zwłaszcza, że Kevin nie odnajduje się w rywalizacji z Pacers, przynajmniej w ofensywie. W G4 5 pkt., 2/10 z gry, 0/3 za trzy, 11 zb., 2 prz., 1 bl. Niby walczy, nie powiem ale Turner i Sabonis jadą z nim. Dla Cavs wspaniałym prezentem był brak celności Bojana 2/8 za trzy i Victora 5/20z gry. LBJ – 46 min. 13 zb., 7 ast., 2 bl., 1 str. i 32 pkt. 18 pkt. Korvera 4/9 za trzy i 4/9 z gry. Gdyby umieli utrzymać zaangażowanie przez dwa mecze z rzędu byłoby o niebo lepiej.

Minny – wygrali w G3. Towns w domu dał radę. 18 pkt., 16 zb., 3 ast., 1 prz., 2 bl. i zaczął przypominać siebie z RS. Choć na razie przypomina bardziej misia pandę niż bestię z 56 pkt. występem na koncie. Minny trafili 15 trójek, Houston …. też 15 trójek ale Wilki potrzebowały 27 prób – 55,6%, Rakiety 41 prób – 36,6%. Houston w takim meczu, gdy przeciwnik odpowiada gradem trójek, częściej niż oni tracą moc, ale tak naprawdę to zgłupieli bo widzą jak Wiggins broni. Są w takim szoku, że nie widzą kosza. Zobaczymy czy chłopakom z Minneapolis starczy sił aby rozegrać choć jeszcze jeden taki mecz.

Butler – 28 pkt., 4/6 za trzy, 7 zb., 5 ast.

Rose – 21 min., 17 pkt., 8/16 z gry, 1/2 za trzy. Dobrze, że go mają bo Crawford nie wymiata.

3 kwarta – 50 do 20 Rakiety zdemolowały Minny w G4. Tak się ucina wszelkie spekulacje.

Mecz nr 4 – wszystko wróciło do normy. Pierwsze dwie kwarty to były w stylu Houston nie trafia a Minny się ludzi, że ich pokona. Nastąpiła kwarta trzecia i Rakiety jasno i klarownie pokazały Butlerowi i reszcie, gdzie raki zimują. 50 do 20. Coś jak VIIIc o profilu mat-fiz z IVb profil sportowy. Harden rzucił 22 z tych 50.

17 – zbiórek Capeli. 7 ofensywnych + 4 bloki.

50 – punktów to drugi wynik w PO jednej kwarcie. Więcej mieli LAL 51 punktów w IV kwarcie 31 marca 1962 roku. Ale wynik LAL jest gówno warty bo przegrali wówczas z Pistons.

5 – przechwytów Paula.

Rose – w G4 kolejny świetny występ. Za rok dał bym mu wakacje do marca, potem trochę grania, żeby się wczuł i PO.

Teague – spójrzcie jak gra Rubio w tych playoffs a jak Teague. Opłacało się go oddawać ?

Jazz – cała pierwsza piątka +10 punktów. W Thunder 3 starterów – Russ, Melo i Playoff P + Raymond schabik Felton 14 pkt. Rubio skończył z TD i nie licząc słabej trójki 2/9 zagrał super. Ale Jazz mieli 13 zbiórek w ataku (OKC 6) więc dobijali. 5 miał Gobert, 3 Favors, 2 Mitchell. Biegali jak szaleni, blokowali

Rubio – przez niektórych ziomali od NBA określany jako gość bez rzutu. Ok nie jest mistrzem ale w sezonie było tak 35,2% za trzy i 41,8% z gry. W PO jest tak: 37,5% z gry i 30% za trzy. Westbrook sezon 29,8% za trzy i 44,9% z gry, PO 36,7% z gry i 21,4% za trzy. Czy ktoś słyszał aby o Russie mówiono że nie ma rzutu ?

Playoff P – ha ha ha. Nie przestaje mnie to śmieszyć. K…a Playoff P. Playoff P zagrał na -13, 7/16 z gry, 3/8 za trzy, 2 zb., 3 ast., 2 prz., 3 str. i 23 pkt. Playoff P jak na razie żył tylko w jednym meczu. Paul Geroge powinien sobie zaszyć usta.

Mitchell – on nie gada, nie wymyśla ksywek on gra. W G3 22 pkt., 11 zb., 2 ast., 2 prz., 1 bl., 4/7 za trzy, 5 strat ale ok jest młody więc ma prawo. Mimo tego gra fenomenalnie. Jest małym czarodziejem, ekwilibrystycznym szaleńcem. Trzeba go oglądać i podziwiać.

G4 – Jazz prowadza 3:1. Oklahoma 19,2% za trzy. Ich wielkie Trio miało 2/18 za trzy. Stracili atuty. Adams nie daje rady bo pod koszem jest dwóch kolesi sporych rozmiarów. Favros i Gobert. Obwód gnębi Russa i PG jak może. A odpuścić nie można bo jest Mitchell i Rubio, który nie jest snajperem ale jak zostawisz to nawrzuca ile się da. Oczywiście nie można zapomnieć o białasie Inglesie, bezlitosnym zabójcy z dystansu. Jazz grają dobry, przemyślany basket i OKC nie mają na niego odpowiedzi a co gorsza Jazz bronią jak cholera.

Reaktywacja – Playoff P wrócił, prawie. 2/9 za trzy, 22%, 6 strat, 9/21 z gry, 6 zb., 2 ast., 2 prz. Przegrana. Chłopaki od Marvela powinni pomyśleć o ekranizacji. To był by hit. Playoff P vs Hulk.

33 – punkty Donovana. To jest k…a to. Zero strat, 7 zb., 4 ast., 46% z gry, 37,5% za trzy, 1 blok. Pierwszoroczniak miał spłonąć w PO a okazało się, że jedzie jak weteran. Co ty na to Russ ? Młody jest zajebsity. Jest najlepszym pierwszoroczniakiem w historii Jazz. Malone miał 31 pkt. 20 kwietnia 1986 roku. Jest trzecim pierwszoroczniakiem, który w swoich pierwszych 4 meczach w PO ma +110 punktów. Dwaj pozostali to Jabbar i Jordan, yyyyyyyyyyyy ale o co chodzi ????

10 – asyst Oklahomy. Można mniej ? W 3Q mieli 1 asystę.

TD – Ben Simmons G4 – 13 zb., 10 ast., 17 pkt.

Rubio G3 – 11 zb., 10 ast., 26 pkt. Jak byście mieli typować kto zrobi w PO TD – to, tak szczerze, na którym miejscu mielibyście Rubio ? To było pierwsze TD w Jazz od 17 lat.

Klub Dziurawych Rączek: W pierwszym blee w PO się nie pojawił nasz wyśmienity klub ale w chłopaki szybko pokazali, że chcą aby był. Kilku mistrzów rozrzucało piłkę wszędzie tylko nie tam gdzie trzeba. W PO jako, że to czas dla prawdziwych kozaków ułatwiamy wstęp do klubu. Promocja już od pięciu strat.
5 – Oladipo, Lowry, Rozier, Monroe, Dragić, Mitchell, Russ, D. Green.
6 – LBJ, Playoff P,
7 – Simmons, Holiday,
8 – Embiid, Russ,

Liderzy: Punkty: 1. Davis – 33
2. LBJ – 32,5
3. Harden – 30,3
4. KD – 29
5. DeRozan – 28

Asysty: 1. Rondo – 13,3,
2. Wall – 13,
3. Simmons – 9,8,
4. Lowry – 8,5,
5. D. Green – 8,3.

Zbiórki: 1. Capela – 14,
2. KAT – 13,3,
3. Davis, LBJ, Russ – 11,8,
4. Gobert – 11,
5. Simmons – 10,8

Bloki. 1. Embiid – 4,
2. Henson – 3,5,
3. Maker – 3,3,
4. Davis – 2,8,
5. Mirotić – 2,5.

Przechwyty. 1. Wall – 3,
2. Josh Richardson – 2,8,
3. Simmons, Paul, Crowder, Harden – 2,5,
4. Tatum, Oladipo – 2,3,

Straty. 1. Embiid – 5,5,
2. Russ – 5,3
3. Oladipo – 4,5,
4. Simmons – 4,3,
5. Lillard, Wall, Playoff P – 4.

Dzięki za przeczytanie i do następnego.

Kopiuj link do schowka